Tchórzewski: Ogrom pracy pokazuje, jak potrzebne jest ministerstwo energii (ROZMOWA)

15 listopada 2019, 07:31 Energetyka
Minister Energii Krzysztof Tchórzewski
Minister Energii Krzysztof Tchórzewski fot. ME

Ostatnie cztery lata to trudny czas dla energetyki, ale udało się wiele zrobić – ocenia Krzysztof Tchórzewski, ustępujący minister energii w rozmowie z BiznesAlert.pl. – Ogrom zadań, z którymi się mierzyliśmy, pokazał jak potrzebne jest to ministerstwo – dodaje.

BiznesAlert.pl: Jak się Pan odnajduje w nowej roli, poza ministerstwem energii?

Krzysztof Tchórzewski: To dla mnie nic nowego. W ciągu kilkudziesięciu lat mojej pracy dziewięć razy kandydowałem do Sejmu, siedem razy udało mi się i zostałem posłem. W trakcie tych siedmiu kadencji tak naprawdę pracowałem zarówno w rządzie, jak i Sejmie. Potrafię pracować w obu tych miejscach.

Czy Pana zdaniem likwidacja resortu energii i przeniesienie kompetencji do ministerstw skarbu państwa i klimatu to dobre rozwiązanie?

W tym momencie zarząd nad ministerstwem energii przechodzi do wicepremiera Jacka Sasina. Późniejszy sposób ukształtowania kompetencji będzie wynikał z odpowiednich zmian prawnych. Wtedy będziemy mogli zobaczyć jak będzie to dokładnie wyglądało. Dzisiaj można powiedzieć, że sprawy energetyczne są uporządkowane, ale czeka je wiele wyzwań. Bezpieczeństwo energetyczne Polski znacznie się poprawiło. Chciałbym podkreślić, że w ciągu tych ostatnich lat zagrożenie blackoutem nie miało miejsca.

Tak, ale gdy istniało ministerstwo energii był tylko jeden ośrodek kompetencyjny. Teraz odpowiedzialność jest rozproszona na dwa resorty.

Wraz z powołaniem nowego rządu jako minister energii w całości przekazuje swoje obowiązki wicepremierowi Jackowi Sasinowi.

Możliwa likwidacja Ministerstwa Energii wywołała sprzeciw górników. Kto teraz będzie odpowiedzialny za rozmowy z nimi? Czy ktoś może sprawować nadzór nad górnictwem lepiej od Pana?

To podchwytliwe pytanie. Jeżeli tym obszarem będzie zarządzał wicepremier Sasin to on będzie o tym decydował. Myślę, że już w tym tygodniu zostanie powołany nowy rząd.

Czy również minister Sasin będzie odpowiadał za konsultacje projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku?

Konsultacja Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040) przeprowadzana przez Ministerstwo Energii jest w trakcie. Natomiast sprawa dotyczy działów gospodarki narodowej i według nich cały system będzie rozliczany. Wszystko zależy od tego jak odpowiedzialność za jego poszczególne elementy podzieli Premier w ramach podziału funkcji w rządzie. Zgodnie z konstytucją to premier jest inspiratorem miejsc dowodzenia w rządzie. To dopiero się kształtuje.

W ubiegłym tygodniu została przedstawiona nowa wersja Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku. Różni się ona od poprzedniego dokumentu. Uwzględnia większy udział OZE w miksie i mniejszy węgla. Podczas lektury szczegółów dokumentu okazuje się, że będzie jednak mniej energii z gazu, morskich farm wiatrowych czy atomu, przy jednoczesnym wzroście produkcji z lądowych farm wiatrowych i węgla. 

Nie, to jest kwestia patrzenia na nasze zasoby i na sposób transformacji gospodarki w kierunku niskoemisyjnym. Natomiast mamy cały zakres spraw i sposobów realizacji naszych celów notyfikowany w Komisji Europejskiej. Jesteśmy w nieustającym dialogu z Komisją, która zgłosiła uwagi do naszego Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK). Przypomnę, że pracujemy nad dwoma dokumentami. Do końca roku musimy zgłosić ostateczny kształt KPEiK do 2030 roku. To musi zostać wpasowane w naszą politykę energetyczną, która wynika z naszego prawa energetycznego. Te dwa dokumenty muszą być w pełni ze sobą spójne.

Czy przedstawiony nowy projekt PEP 2040 już jest zgodny z KPEiK, który musimy wysłać do Komisji Europejskiej?

Żaden z tych dokumentów nie może się różnić między sobą. Komisja Europejska nie reguluje wszystkich rzeczy, państwa członkowskie mają duży zakres swobody. Nie jesteśmy jednym państwem tylko porozumieniem państw europejskich. Według ustaleń wynikających z dyrektywy energetycznej mamy dużą swobodę do rozwiązywania pewnych kwestii po swojemu, a na niektóre musimy uzyskać zgodę Komisji. To wszystko jest do omówienia. Natomiast udział OZE, który jesteśmy w stanie uzyskać przy zmianie miksu energetycznego zależy od naszych możliwości inwestycyjnych.

Nowa wersja projektu PEP 2040 zakłada blisko dziesięciokrotne zwiększenie mocy lądowych farm wiatrowych. Czy jest to zapowiedź poluźnienia gorsetu regulacji zawartych w ustawie odległościowej?

W tym momencie nie ma takiej potrzeby. Analiza terytorialna Polski wskazuje, że inwestorzy nie będą mogli w pełni dowolnie gospodarować terytorium naszego kraju tylko koncentrować się tam gdzie jest to możliwe, a to wskazuje, że takie inwestycje w Polsce są możliwe.

Zbliżamy się do końca roku i nadal nie wiemy jak będą kształtowały się ceny energii w 2020 roku. W tym tygodniu minister finansów Jerzy Kwieciński wprost powiedział, że system zamrożenia cen energii jest nie do utrzymania. Czy to oznacza, że w 2020 roku można spodziewać się ich uwolnienia?

W związku z zakończeniem mojej misji nie będę się w tej sprawie wypowiadał.

Póki co jeszcze sprawuje Pan funkcję ministra energii. Kto wobec tego będzie odpowiedzialny za obszar regulacji w tym zakresie?

Przekazuje swoje obowiązki wicepremierowi Jackowi Sasinowi.

Czyli to on będzie teraz o tym decydował?

Według deklaracji Pana Premiera Mateusza Morawieckiego dział energia przechodzi w zakres obowiązków wicepremiera Jacka Sasina. Oczywiście jeżeli zostaną dokonane zmiany ustawowe to pewne przesunięcia będą możliwe zgodnie z procedurą przewidzianą w konstytucji.

Jak Pan, jako pierwszy i na razie ostatni minister energii, podsumowałby cztery lata pracy rządu?

To był bardzo trudny czas pełen wyzwań. Biorąc pod uwagę zadania, które miałem do wykonania, mogę powiedzieć, że jestem z siebie zadowolony. W tym miejscu chciałbym podziękować moim współpracownikom. Miałem to szczęście pracować z profesjonalistami, którzy dzięki swojemu zaangażowaniu pomogli mi zrealizować wiele trudnych projektów. Podjęliśmy trudny proces restrukturyzacji sektora górniczego, przygotowaliśmy mechanizm „rynku mocy” i ustabilizowaliśmy rynek energii elektrycznej. Stworzyliśmy warunki dla rozwoju energetyki prosumenckiej, rozwiązania w zakresie offshore i cieszący się dużym zainteresowaniem program „Mój Prąd” dofinansowujący działania fotowoltaiczne obywatel. Cały czas byliśmy w dialogu z Komisją Europejską, dzięki czemu udało nam się wypracować rozwiązania na przyszłość. Zwieńczeniem naszych prac jest projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku, która jest polską droga transformacji energetycznej. Ogrom zadań, z którymi się mierzyliśmy, pokazał jak potrzebne jest to ministerstwo.

Czy uważa Pan, że można było coś zrobić lepiej?

Pracowaliśmy z dużym zaangażowaniem, skutecznie podejmując wszelkie wyzwania. To był czas stałego poszukiwania kompromisu, w tym również ze stroną społeczną i negocjacjami ze związkami zawodowymi, które w sektorze górnictwa i energetyki są najsilniejsze i ich wpływy są bardzo duże. Bez względu na to kto rządzi i kto zarządza spółkami, musi się z nimi bardziej liczyć niż gdzie indziej. To jest kwestia zorganizowania działalności w taki sposób aby z korzyścią dla państwa, a jednocześnie z satysfakcją strony społecznej, wypracowywać odpowiednie rozwiązania.

Z drugiej strony warunkiem otrzymania zgody na pomoc publiczną dla górnictwa od Komisji Europejskiej było zamknięcie kopalń. Czy zostawia Pan swojemu następcy poważny problem do rozwiązania?

Kopalnie, które przynosiły straty, zostały zamknięte. Stąd wzięła się zgoda Komisji Europejskiej na ewolucyjny sposób transformacji polskiej energetyki. Przypomnę, ze cały proces został przeprowadzony przy wiedzy strony społecznej. Spędziliśmy ze sobą setki godzin na negocjacjach. Proszę mi wierzyć, że nie były to łatwe rozmowy. Wielu specjalistów od negocjacji mogłoby nie wytrzymać takiego napięcia. Wszyscy się również zgodziliśmy co do tego, że ostatnią, nową elektrownią węglową w Polsce będzie Elektrownia Ostrołęka C.

Wspomniał Pan o Elektrowni Ostrołęka C. Czy obawia się Pan, że po likwidacji ministerstwa energii przyszłość tego projektu będzie niepewna, tak jak źródła jej finansowania?

Będzie to nowoczesna elektrownia, oparta na innowacyjnych technologiach. Jej budowa ma trwać pięć lat, a środki na inwestycję są.

Co dalej z elektrownią jądrową? W przeszłości wyrażał Pan nadzieję, że budowa rozpocznie się jeszcze w czasie Pana urzędowania na stanowisku ministra energii. Tymczasem budowa atomu nie ruszyła.

To jest kwestia dopracowania sfery inwestycyjnej. Trzeba powiedzieć, że mówimy o inwestycji wartej ok. 60 mld dolarów. Jeżeli przyjęliśmy założenie, że postaramy się wygospodarować połowę tej sumy to musimy znaleźć inwestora na 30 mld dolarów. Ten kapitał jest potrzebny. Trwają rozmowy na ten temat.

Mowił Pan, że oferta Stanów Zjednoczonych jest najbliższa oczekiwaniom Polski.

Cały proces udało się doprowadzić do zaawansowanego poziomu. Dobrze wykorzystaliśmy ten czas. Rozmawialiśmy również ze środowiskami na Śląsku, które były najbardziej przeciwne energetyce jądrowej. Teraz rozumieją potrzebę i są na tak. To był duży wysiłek ministra energii. Jeżeli uda się rozstrzygnąć kwestie związane z finansowaniem to możemy od razu przystąpić do budowy. Jesteśmy do tego przygotowani.

Czy jesteśmy przygotowani także do realizacji celu neutralności klimatycznej?

Osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 roku wymaga długich rozmów i zbadania możliwości finansowych. W Polsce to są sumy liczone w setkach miliardów dolarów. Mówimy o bardzo dużych kwotach. To jest pytanie o to, czy i w jakim zakresie społeczeństwo jest w stanie wygenerować takie pieniądze. Nie otrzymamy takiego wsparcia od Komisji Europejskiej. Jeżeli mówimy o tym, że chcemy się na czymś skupić to musimy mierzyć siły na zamiary. Pozostaje pytanie: kto to sfinansuje i jakie będą możliwości finansowe? Do jakiego poziomu społeczeństwo zgodzi się aby pokryły to ceny energii? To nie jest kwestia tego, czy chcemy, ale ile możemy. Udało nam się rozpocząć proces sprawiedliwej transformacji energetycznej, a jej kierunek wyznaczyliśmy w projekcie Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku. Ogłosiliśmy to 8 listopada tego roku.

Trzeba jednak przygotować Polaków na podwyżkę cen energii. Od 2021 roku za sprawą opłaty mocowej i tak wzrosną.

Sposób ustalania cen energii elektrycznej jest ustawowo określony a ich wysokość wymaga zatwierdzenia taryf przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Ren problem zostanie rozwiązany w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Rozmawiał Piotr Stępiński