font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna 9 listopada, 2017 godz. 13:00   
REDAKCJA

Drzewiecki: Wysokie ceny to bariera rozwoju rynku samochodów elektrycznych

samochód elektryczny elektromobilność fot. Ministerstwo Energii

Przygotowywane przez rząd ustawy dotyczące elektromobilności są wciąż projektem, który podlega zmianom. Być może powstanie wkrótce wersja ostateczna i będzie wiadomo, w jakim kierunku zmierza. Obecne plany są bardzo szerokie. W ciągu dwóch lat na polskim rynku powinno pojawić się ok. 50 tys. aut., co jest bardzo dużą liczbą. Być może to wynik nie do osiągnięcia.

Same zapisy w projektowanej ustawy idą w dobrą stronę. Bez wspomagania sprzedaży i zmian podatkowych nie ma możliwość rozwoju rynku samochodów elektrycznych – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Drzewiecki, prezes IBMR Samar – Pokazały to działania innych krajów europejskich, zwłaszcza skandynawskich, gdzie jest on bardzo dynamiczny. Obecnie dużym problemem są zbyt wysokie ceny aut elektrycznych z punktu widzenia przeciętnego użytkownika. Ustawodawca musi więc zmniejszyć podatki, w tym przypadku wyeliminować akcyzę dla tego rodzaju pojazdów. Bez zmniejszenia różnicy między nimi a samochodami z silnikami klasycznymi, nie można mówić o rozwoju tej branży. Kolejnym krokiem są przywileje, z którymi będzie wiązało się prowadzenie aut elektrycznych – możliwość korzystania z buspasów czy bezpłatnych parkingów. Będą to elementy zachęcające, chociaż wciąż niewystarczające do zakupu auta, które dziś ma ograniczony zasięg, a przemieszczanie się nim pomiędzy miastami jest wciąż utrudnione. To jednak w przyszłości się zmieni. Prowadzone są prace badawcze nad nowymi archetypami akumulatorów. Wiadomo już, że zasięgi rzędu 500 kilometrów są do osiągnięcia, ale wiążę się to z odpowiednio wysoką ceną. Powinna ona kształtować się na poziomie poniżej średniej, aby auto mógł kupić przeciętny Kowalski. Obecnie średnia notowana cena na polskim rynku to prawie 100 tys. złotych i jest generowana głównie przez firmy. Statystyczny Polak kupuje tańsze samochody. Pojazd elektryczny, ze względu na swoje ograniczenia byłby raczej drugim autem w rodzinie – do poruszania się, tylko w warunkach miejskich i musiałby kosztować w granicach 70 tys. złotych. Na razie nie wiadomo jak będzie reagował rynek. Dopiero przepisy w ostatecznej formule, kiedy będziemy wiedzieli czy pojawią się zwolnienia i ulgi podatkowe, pozwolą na przygotowanie materiału, który jednoznacznie określi poziomy cenowe dla tego typu aut – podsumował Drzewiecki.

eNewsroom.pl