font_preload
PL / EN
Alert 9 stycznia, 2018 godz. 13:15   
REDAKCJA

Wojny Gazowe: Pierwszy konflikt energetyczny w 2018 roku

Vassilikos Projekt terminala Vassilikos LNG na Cyprze.

Początek roku 2018 może nieść za sobą pierwszy konflikt interesów we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Końcówka 2017 roku przyniosła pogorszenie się relacji pomiędzy Turcją a „blokiem greckim”, w którego skład wchodzą: Grecja, Izrael, Egipt oraz grecka część Cypru.

Głównym powodem takiego stanu rzeczy są spory dotyczące złóż gazu ziemnego, do którego swoje pretensje roszczą państwa reprezentujące wspomniane dwie strony konfliktu. Dodatkowo sprawę pogarsza odkrycie cennych rezerw węglowodorów. Do niedawna powszechnie twierdzono, że owe rezerwy mogą przyczynić się do pokojowego rozwiązania konfliktu cypryjskiego, dzielącego greckich i tureckich Cypryjczyków od pokoleń. Jednakże nadzieje te okazały się płonne, kiedy obie strony zaczęły na własną rękę prowadzić odwierty i wydobycie surowców.

Nie bez znaczenia w całej sytuacji jest wstąpienie Cypru do UE w 2004 roku. Od tego czasu strona grecka uzyskała od brukselskich elit legitymację do reprezentowania całego Cypru w kręgach unijnych. Greccy Cypryjczycy poczuli się tym wyraźnie wzmocnieni i wysunęli swoje roszczenia do złóż surowcowych znajdujących się na obszarze cypryjskiej wyłącznej strefy ekonomicznej otaczającej wyspę.

Turcy zdecydowanie zdystansowali się od greckich roszczeń, krytykując rozwiązania prowadzące do narzucenia tureckim Cypryjczykom woli sąsiadów z południa wyspy, zarówno w kwestii decyzji politycznych, jak i przynależności złóż surowcowych. Dodatkowo napięcie zwiększają spory o podobnym charakterze toczące się od dłuższego czasu na linii Ateny – Ankara. Lipcowe odwierty prowadzone przez greckich Cypryjczyków spotkały się z wyraźną reakcją Turcji, która oddelegowała fregatę wojskową do patrolowania i monitorowania greckich odwiertów, zwłaszcza w kontekście braku tureckiej zgody na tego typu operacje.

20 listopada 2017 roku egipski prezydent Ab al-Fattah as-Sisi i grecki premier Aleksis Tsipras uczestniczyli w spotkaniu z prezydentem Cypru – Nikosem Anastasiadisem, w czasie którego omawiano kwestie złóż węglowodorowych w regionie. Ministerstwo zagraniczne Turcji publicznie zbagatelizowało spotkanie, określając je „nieważnym”. W ten sposób po raz kolejny uwidoczniły się rosnące antagonizmy pomiędzy grecką i turecką strefą wpływów w regionie.

Gazociąg „East-Med”

Kolejną kością niezgody może być rozciągający się na przestrzeni ponad 2000 kilometrów gazociąg „East-Med”, który ma kosztować około 6 miliardów dolarów. Budowa jest oczywiście związana ze wspomnianym odkryciem złóż węglowodorów, a zaangażowane są w nią Włochy, Grecja, Izrael i przede wszystkim Cypr. Gazociąg może okazać się jednym z najważniejszych segmentów energetycznych łączących Morze Lewantyńskie z państwami południa Unii Europejskiej. Obniży także znaczenie samej Turcji, jako istotnego gracza w regionie, co z pewnością nie może podobać się administracji Recepa Erdoğana. Dodatkowo pewnym policzkiem dla Turcji może być szerokie uczestnictwo UE w projekcie. Bruksela od czasów dynamicznych przemian politycznych w Turcji, przeprowadzonych pod egidą AKP (turecka rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju), wyraźnie dystansuje się od rządów Erdogana. Obecnie konstrukcja nowego gazociągu w dużej mierze zależna jest od środków unijnych.

Na działania zmierzające do poszerzającej się eksploatacji surowców w cypryjskiej wyłącznej strefie ekonomicznej odpowiedziała także, zgodnie z poleceniem Ankary, turecka armia, która regularnie przeprowadza ćwiczenia w bezpośrednim sąsiedztwie podzielonej wyspy.

2018 rok wiąże się również z włączaniem się do „Wojen Gazowych” pierwszego tureckiego statku wiertniczego Deepsea Metro II, który pod koniec 2017 roku dobił do tureckich brzegów. Dzięki niemu Turcy będą mogli zintensyfikować swoją eksploatację surowcową w regionie, a statek będzie prowadził swoistą rywalizację z cypryjskim centrum wiertniczym zlokalizowanym na statku Saipem 12000. Brzmi to jak scenariusz filmu, ale faktem jest, że różnice i podziały na linii Grecja – Turcja (a co za tym idzie UE – Turcja) coraz bardziej się pogłębiają, a nowy rok pokaże nam, do czego one doprowadzą. Może okazać się, że „Wojny Gazowe”, które obecnie są chwytliwym zabiegiem retorycznym, przerodzą się w rzeczywisty konflikt finalizujący napięcia we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Oilprice.com/Adam Targowski