font_preload
PL / EN
Atom Energetyka Energia elektryczna Gaz OZE Ropa Węgiel 30 lipca, 2013 godz. 16:11   

Jakóbik: Komisja to za mało. Polska potrzebuje Ministerstwa Energetyki

408574_217654491650131_964214969_n

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny Biznes Alert

Platforma Obywatelska złożyła w Sejmie projekt uchwały w sprawie powołania nadzwyczajnej komisji do spraw energetyki. Ma ona zajmować się kluczowymi aktami legislacyjnymi dotyczącymi sektora. Prace nad nimi prowadzone są zbyt wolno. Komisja ma przyspieszyć proces.

Owocem prac komisji ma zostać przyjęcie tak zwanego dużego trójpaku energetycznego. To pakiet trzech ustaw regulujących działanie sektora elektroenergetycznego, gazowego i Odnawialnych Źródeł Energii. Póki co rząd prowadził działania doraźne. Ich skutkiem jest projekt tzw. małego trójpaku który zmienia polskie prawo na tyle, by nie prowokowało ono kar Unii Europejskiej za niewdrożenie zalecanych regulacji. Istnieje obawa, że rząd poprzestanie na nowelizacjach chroniących kraj przed karami, nie wprowadzając reform, których wspomniane sektory potrzebują. Komisja do spraw energetyki miałaby uchronić nas przed takim scenariuszem, skoordynować prace nad trójpakiem i doprowadzić je do szczęśliwego zakończenia.

Komisja do spraw energetycznych będzie ciałem kolegialnym a przez to mniej decyzyjnym. Dlatego strategia energetyczna kraju powinna być kreowana przez rząd, a komisja mogłaby pełnić dodatkowo funkcje konsultacyjne. Jednakże, odkąd w Ministerstwie Skarbu Państwa zabrakło Mikołaja Budzanowskiego, w polityce energetycznej rządu widać rozkojarzenie. Brakuje instytucji biorącej pełną odpowiedzialność za energetykę i nadającą jej odpowiedni kurs. Współpraca trójkąta – Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Środowiska i Ministerstwo Skarbu Państwa nie przynosi odpowiednich rezultatów. Najlepszymi dowodami jest brak oczekiwanego przez inwestorów prawa geologicznego – górniczego i przeciągające się oczekiwanie na duży trójpak. O problemach w kształtowaniu polityki energetycznej przez rząd świadczy także rejterada w sprawie energetyki jądrowej. Obecnie nikt naprawdę nie wie czego się spodziewać po polskim programie atomowym i czy ten będzie kontynuowany. Także polska wersja Energiewende – zwrot energetyczny – polegający, w przeciwieństwie do niemieckiego programu o tej nazwie, na odejściu od wsparcia dla OZE jest zjawiskiem incydentalnym. Ciężko ustalić jaka strategia stoi za nagłym zwrotem zakomenderowanym na razie na poziomie politycznym, w czasie gdy nie jesteśmy jeszcze pewni wypełnienia zobowiązań przyjętych w ramach unijnej polityki klimatycznej w narzuconym terminie. Podobnie przykład nieskoordynowanej pracy rządu i szefów spółek widocznej przy tzw. Jamałgate i obecnie, na przykład w sprawie dwugłosu premiera i prezesa Polskiej Grupy Energetycznej na temat dofinansowania rozbudowy Elektrowni Opole pokazuje, że rząd nie kontroluje tego, co dzieje się w spółkach energetycznych. Wzmocnienie nadzoru postulowane przez Ministra Skarbu Państwa to rozwiązanie niewystarczające. Problemu nie łagodzi istnienie rządowego zespołu do spraw energetyki pod przewodnictwem Ministra Gospodarki. Nie może on funkcjonować dobrze skoro arbitrem w sprawie sporów o energetykę jest jeden z interesariuszy. Polityka energetyczna rządu wystąpiła z ram zakreślonych w strategicznych dokumentach i dryfuje w nieokreślonym kierunku. Tego problemu nie rozwiąże skłócona komisja sejmowa, która wpisze w politykę energetyczną wymagającą konsensusu bieżące spory polityczne. Propozycja partii rządzącej to działanie pozorowane.

To rząd powinien kreować polską politykę energetyczną. Tutaj tkwi problem, ponieważ nie wywiązuje się on z tej roli. Jeżeli w rządzie nie istnieje ośrodek kreujący politykę energetyczną kraju w oparciu o autorytet, powinien powstać odpowiedni resort działający w oparciu o umocowanie instytucjonalne. Wszystkie kompetencje dotyczące energetyki powinny zostać zebrane ze wspomnianego trójkąta ministerstw i skupione w Ministerstwie Gospodarki, lub nowopowstałym Ministerstwie Energetyki. Dzięki temu odpowiedzialność za sektor zostanie ściśle określona i, miejmy nadzieję, skończą się opóźniające pracę targi między stronnictwami. Polska energetyka potrzebuje zdecydowanego działania. Inwestorzy zbyt długo czekają na jasne reguły. Ich stworzenie to zadanie dla Ministerstwa Energetyki.