font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz Infrastruktura Logistyka Żegluga 8 lipca, 2013 godz. 7:20   
REDAKCJA

Wzmocnienie obrony na morzu pilnie potrzebne (RELACJA)

Zdjecie konferencja AON

Czy Polska potrzebuje okrętów, floty wojennej, systemu odstraszania? To pytania, na które odpowiedzi szukano podczas debaty zorganizowanej przez Instytut Jagielloński i Collegium Civitas na terenie Akademii Obrony Narodowej. Zdaniem Instytutu położenie geograficzne Polski, uczestnictwo w międzynarodowych strukturach obronnych oraz udział w międzynarodowej wymianie handlowej wymaga posiadania odpowiedniego zaplecza floty wojennej.

Dyskusja podczas debaty koncentrowała się wokół systemów odstraszania w polskim wojsku, zwłaszcza w Marynarce Wojennej. Dotyczyła też zobowiązań sojuszniczych naszego kraju.

Eksperci już od dawna podkreślają konieczność modernizacji naszych sił zbrojnych, w szczególności floty morskiej, jednak do tego potrzebny jest jawny i długofalowy plan działania, zakładający dążenie do maksymalnego stopnia uniezależnienia od krajów trzecich w dziedzinie zakupów i eksploatacji uzbrojenia. Wiceminister obrony Waldemar Skrzypczak, w marcu podczas Dni Przemysłu mówił o nowej koncepcji wyposażenia okrętów podwodnych w broń odstraszania czyli pociski manewrujące. – Okręt podwodny to najdroższy system uzbrojenia, jaki będzie kupowany przez nasze wojsko. Pozyskane kosztem nakładów rzędu 500-600 mln euro za sztukę okręty nie będą wykorzystane w pełni swoich możliwości, jeśli nie staną się elementem polskiego systemu odstraszania – mówił podczas debaty Łukasz Kister, ekspert Instytutu Jagiellońskiego.

Do niedawna pociski manewrujące były traktowane jako coś nieosiągalnego dla polskiego wojska. Dziś istnieją techniczne i polityczne możliwości tego typu uzbrojenia. Stworzenie potencjału odstraszania jest kluczowe z punktu widzenia Marynarki Wojennej, bezpieczeństwa narodowego i co ważne, znaczenia politycznego naszego kraju.

Polska za priorytet uznała posiadanie nowoczesnego systemu obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej. – Rzeczywiście, budowa własnego systemu obronnego przed zagrożeniami lotniczymi i rakietowymi jest kluczowa. Jeśli uzupełnimy o systemy odstraszania tzw. tarczę antyrakietową staniemy się ważnym graczem na arenie międzynarodowej. W ten sposób pokażemy, że potrafimy się bronić, a przez to wzmocnimy swoją pozycję polityczną – podkreślał Dominik Smyrgała z Collegium Civitas.

Zdaniem ekspertów nasze wojsko powinno posiadać całościowy system odstraszania oparty na triadzie strategicznej: pociski powietrzne, morskie pociski manewrujące dla okrętów podwodnych, pociski lądowe. Polska posiadając taki system uzbrojenia, wykorzystywany na dzień dzisiejszy przez nieliczne państwa europejskie, może wzmocnić swoją pozycję w działaniach sojuszniczych w ramach NATO, jak i UE. – We Francji wydaliśmy Białą Księgę nt. obronności. Wynika z niej, że w doktrynie obronnej naszego kraju ważną rolę odgrywa system nuklearnego odstraszania. Powtarza to zawsze prezydent Holland. Chcemy mieć silne wojsko, ale też współdziałać z NATO, zwłaszcza z USA – podkreślał płk Etienne Champeaux z wojskowego attachatu ambasady Francji w Polsce. Zdaniem Kistera tylko Stany Zjednoczone są w stanie być samowystarczalne w dziedzinie obronności. Polska, podobnie, jak Francja i inne kraje europejskie, powinny wspólnie budować systemy bezpieczeństwa w ramach struktur UE i NATO. – Polska nie tylko powinna się móc bronić, ale także pokazać, że może być groźna. Najwyższy czas na działania zgodne z zasadą „tarczy i miecza”. Stała obecność w morzu okrętów wyposażonych w pociski manewrujące działa odstraszająco na ewentualnego przeciwnika, gdyż musi się on liczyć z trudnym do obrony i dotkliwym uderzeniem odwetowym – podkreślił Kister. Jak stwierdza Instytut Jagielloński „Polska nie tylko powinna się móc bronić, ale także pokazać, że może być groźna”. – System odstraszania z dobrymi okrętami, wyposażonymi w pociski manewrujące pomoże zbudować wizerunek Polski jako silnego kraju – ocenił Kister. – Na razie jednak konieczne decyzje ze strony polskich władz nie zostały podjęte. A przecież jako członek NATO musimy być przygotowani i na własną obronę i do wzięcia udziału w ekspedycjach w odległe rejony świata. Tymczasem MON nie wydało przewidzianych w jego budżecie w ub.r. 1,5 mld zł, w tym 1,2 mld przeznaczonych na planowanie i inwestycje – zauważył poseł Michał Jach (PiS) z sejmowej komisji obrony.

Patronat merytoryczny nad wydarzeniem objęli: rektor-komendant Akademii Obrony Narodowej, dziekan wydziału dowodzenia i operacji morskich Akademii Marynarki Wojennej oraz przewodniczący Rady Budowy Okrętów.