font_preload
PL / EN
Alert 24 marca, 2017 godz. 7:00   
REDAKCJA

Arabia Saudyjska płaci wysoką cenę za porozumienie naftowe

tankowiec Tankowiec. Fot. Wikimedia Commons

Dziennik Wall Street Journal informuje, że największy producent kartelu OPEC, Arabia Saudyjska, traci udziały rynkowe na świecie przez porozumienie naftowe, które miało ustabilizować cenę baryłki na wyższym poziomie, ale posłużyło do osłabienia Arabii w stosunku do rywali: USA, Rosji i Iranu.

Import saudyjskiej ropy do USA spadł o 426 tysięcy baryłek w tygodniu kończącym się 10 marca – podaje Departament Energii. To największy spadek od końca listopada zeszłego roku, kiedy kraje OPEC zawarły porozumienie o ograniczeniu produkcji o 1,2 mln baryłek. Później dołączyli do nich producenci spoza kartelu, deklarujący cięcia na prawie 600 tysięcy baryłek dziennie.

Spadek dostaw do USA może wynikać ze wzrostu wydobycia w Stanach wywołanego wyższą ceną ropy, albo przekierowaniem zmniejszonych dostaw saudyjskich do Azji, gdzie znajduje się priorytetowy rynek dla Saudyjczyków. Jednak według WSJ także tam Rijad traci udziały na korzyść Rosji, która – co istotne – nie wywiązała się z cięć zadeklarowanych w ramach porozumienia naftowego.

Z kolei na rynku europejskim Saudyjczykom zagrażają Irak i Iran. Z danych Międzynarodowej Agencji Energii wynika, że dostawy saudyjskie są zastępowane importem z tego kierunku.

Aby przezwyciężyć niedobory cięć wynikające z niesłowności części sygnatariuszy porozumienia, Saudyjczycy ograniczyli swe wydobycie o 800 tysięcy baryłek. To o 60 procent więcej od deklaracji Arabii z porozumienia na poziomie 486 tysięcy baryłek dziennie.

Rijad deklaruje chęć dalszego stabilizowania rynku poprzez cięcia. – Stabilizacja wiąże się z poświęceniem części udziałów rynkowych – przyznaje Alan Gelder z ośrodka Wood Mackenzie cytowany przez WSJ. W szczytowym okresie importu saudyjskiej ropy do USA, jej udział na rynku amerykańskim sięgał jednej trzeciej. W listopadzie 2016 roku było to już zaledwie 12 procent.

Wall Street Journal/Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Porozumienie naftowe na krawędzi