Austria i Słowacja spierają się o ropociąg

3 stycznia 2017, 13:15 Alert
grafika  Ropociągi w Europie Środkowo-Wschodniej. Fot. BiznesAlert.pl
Ropociągi w Europie Środkowo-Wschodniej. Fot. BiznesAlert.pl

Słowacki minister gospodarki Peter Žiga w wywiadzie dla portalu venergetike.sk przedstawił wiele wątpliwości wobec projektu budowy ropociągu łączącego Bratysławę z austriackim Schwechat, gdzie swoją rafinerię ma koncern OMV. Austriacy chcą w ten sposób mieć dostęp do ropociągu Drużba, który śle do Europy rosyjską ropę. Podobne problemy przy budowie połączenia między Czechami a Niemcami są powoli, ale jednak pokonywane.

Zdaniem ministra gospodarki Słowacji, mimo że projekt budowy połączenia między Słowacją a Austrią istnieje już ponad 10 lat to wciąż jest wiele wątpliwości odnośnie jego realizacji. – Oczywiście bylibyśmy zadowoleni jeśli taki ropociąg mógłby powstać. Jest jednak wiele pytań. Nie wiemy jaką może mieć przepustowość planowany rewersowy ropociąg, który mógłby przesyłać ropę w odwrotnym kierunku z Austrii na Słowacje, do rafinerii Slovnaftu – podkreślił Žiga. Drugą kwestią na jaką zwrócił uwagę Słowak to  wytyczenie trasy nowego ropociągu. – Jeśli mieszkańcy nie chcą, aby ten ropociąg przebiegał w ich najbliższym sąsiedztwie to należy rozważy alternatywą trasę. Jeśli takiego rozwiązania nie będzie to ropociąg prawdopodobnie nie powstanie – powiedział Žiga.

Ropociąg Bratysława-Schwechat

Projekt budowy ropociągu między Słowacją a Austrią, łączącego rafinerię OMV w Austrii z  ropociągiem Drużba powstał ponad 10 lat temu. Początkowo firma Transpetrol miała rozpocząć budowę ropociągu w 2014 r. Ze względu na problemy z wytyczeniem trasy realizacja projektu jest wciąż odkładana.

Zgodnie z wersją z 2008 r. ropociąg miał przechodzić przez Žitný Ostrov, źródło wody pitnej w regionie. Następnie firma Bratysława-Schwechat Pipeline GmbH powołana przez Transpetrol i OMV opracowała propozycję 10 tras w tym także tzw. szlak karpacki i miejski korytarz dotyczący przejścia ropociągu przez Bratysławę. Szlak karpacki miałby pozwolić na pokonanie wniesień karpackich i doprowadzenie infrastruktury przesyłowej do austriackiej miejscowości Marchegg. Trasa poprzez Karpaty jest jednak droższa. Zgodnie ze wstępnym szacunkami ropociąg miałby kosztować między 75 – 140 mln euro.

Czy Słowacy i Austriacy pójdą w ślady Czechów i Niemców?

Problemy przy budowie ropociągu między Austrią a Słowacją to nie jedyne kłopoty przy budowie nowych szlaków przesyłu ropy w regionie. Podobne yrudności napotykano przy projekcie połączenia czeskiej rafinerii w Litvinowie z ropociągiem z Niemiec. Powoli są jednak pokonywane. Chodzi o wybudowanie połączenia liczącego 160 km między niemiecką miejscowością Leuna, a czeskim Litvinovem. W tej sprawie już w 2011 r. czeski operator ropociągów rozmawiał z zainteresowanymi firmami, w tym z francuskim Totalem. Ropociąg ten połączył by Czechów z drugą rosyjską naftową magistralą, a więc ropociągiem Przyjaźń.

Jednak jednocześnie Czesi mieliby otwartą drogę do północnych portów w Rostocku oraz w Gdańsku, skąd potencjalnie istniałaby możliwość zaopatrywania czeskie rafinerie PKN Orlen. Budowa 160 km odcinka między Niemcami a Czechami mimo, że projekt leży na stole już kilka lat, robi postępy od zeszłego roku. W listopadzie 2015 r. znalazł się on na liście Projektów Wspólnego Zainteresowania (Project Common Interest) Komisji Europejskiej, co pozwala zainteresowanym stroną o ubieganie o unijne dofinansowanie. Spółka planowała uruchomienie studium wykonalności projektu.

Niemcy także byliby zainteresowani rozbudową takiego połączenia zwiększając tym samym swoją rolę jaki kraju tranzytowego i generując dodatkowe dochody. Czesi dzięki połączeniu Litvinov – Spergau (Leuna) chcą zabezpieczyć dostawy rosyjskiej ropy na wypadek przerw w dostawach ropociągiem Drużba. Byłoby to także symboliczne połączenie systemem ropociągów terminali naftowych nad Bałtykiem i Adriatykiem.