Przychodniak: Komuniści w Chinach chcą utrzymać kontrolę nad rynkiem i społeczeństwem (ROZMOWA)

4 listopada 2021, 07:35 Bezpieczeństwo
Marcin Przychodniak. Fot. PISM. Grafika: Gabriela Cydejko.
Marcin Przychodniak. Fot. PISM. Grafika: Gabriela Cydejko.

– Sieć powiązań polityczno-biznesowo-wojskowych w Chinach służy prospericie urzędników i polityków, a dostęp do profitów systemu jest jednym z elementów rozgrywek wewnętrznych w ramach partii. Władze partyjne tkwią więc tutaj w pułapce chcąc z jednej strony zmienić model, a więc m.in. reformować ograniczenia mobilności społecznej, a z drugiej utrzymać ograniczenia polityczne dające KPCh kontrolę nad rynkiem i społeczeństwem a więc gwarancję utrzymania władzy – mówi Marcin Przychodniak z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Czy w Chinach może wybuchnąć kryzys gospodarczy? Dlaczego? Czy władze chińskie planują jakieś reformy, które pomogą ustabilizować sytuację?

Marcin Przychodniak: Prognozy o możliwym wybuchu kryzysu gospodarczego w Chinach pojawiają się od kilkudziesięciu lat. W dużym stopniu wynika to z faktu, że możliwe przyczyny tego kryzysu mają źródło w elementach, które dla tej gospodarki są kluczowe i od lat były podstawą jej rozwoju. Od dłuższego czasu w Chinach wyczerpuje się model wzrostu gospodarczego oparty głównie o produkcję i jej eksport, zarówno w samych Chinach jak i w relacjach z innymi państwami. Wymaga on zmiany, starzejące się społeczeństwo nie sprzyja jego utrzymaniu (w dłuższej perspektywie), a powstałe do sfinansowania tej produkcji zadłużenie (budowy na kredyt) coraz mocniej ogranicza możliwości dalszego działania, czego symbolicznym przykładem jest sprawa Evergrande, ale i ostatnie niskie wyniki wzrostu PKB ChRL.

Cały czas obowiązujący model (choć o jego zmianie władze mówią od kilku lat) jest również jednym z ważnym elementów podtrzymania systemu politycznego ChRL, a zwłaszcza władzy KPCh. W jego ramach sieć powiązań polityczno-biznesowo-wojskowych służy prospericie urzędników i polityków, a dostęp do profitów systemu jest jednym z elementów rozgrywek wewnętrznych w ramach partii. Władze partyjne tkwią więc tutaj w pułapce chcąc z jednej strony zmienić model, a więc m.in. reformować ograniczenia mobilności społecznej – tzw. hukou, zachęcać do rodzenia dzieci, zwiększania konsumpcji i rozwoju innowacyjności. Z drugiej strony chcą też utrzymać ograniczenia polityczne dające KPCh kontrolę nad rynkiem i społeczeństwem a więc gwarancję utrzymania władzy. Ostatnie decyzje (dot. np. regulacji big techów) nie wskazują na realną możliwość zmian, przynajmniej nie do 2023 roku i zakończenia procesu wyborczego w partii. Zarówno w kontekście ewentualnego kryzysu, a szczególnie obecnej sytuacji na rynku nieruchomości kluczowa jest więc odpowiedź na pytanie o pomoc władz ChRL dla konkretnych podmiotów i ich ochronę przed bankructwem.

Jaki wpływ na obecną sytuację Chin ma tamtejszy system bankowy?

Jest to system bankowy słabo rozwinięty, regulowany, a dodatkowo o dużych ograniczeniach w sensie kredytowym. Te ograniczenia wpływają szczególnie na możliwości działania małych i średnich przedsiębiorstw, które wytwarzają większość chińskiego PKB. Niedostateczny rozwój sektora bankowego (jego zamknięcie na podmioty zza granicy) wpływa oczywiście na istnienie sektora „shadow banking”, pożyczek poza systemem, co również generuje patologie i ogranicza możliwość dostępu do kapitału dużej części firm.

Czy ogromny rynek nieruchomości wpływa na poziom dobrobytu Chińczyków? Evergrande, jeden z największych deweloperów w Chinach walczy z utrzymaniem płynności finansowej. Czy źródłem jego problemów jest pandemia? A może koronawirus tylko je przyspieszył?

Rozmiar rynku nieruchomości w Chinach nie ma większego wpływu na poziom dobrobytu. Oczywiście, Chińczyków w klasie średniej przybywa od kilkudziesięciu lat, ale budowy nowych nieruchomości nie wynikały głównie z realizacji ich potrzeb mieszkaniowych. Były po pierwsze, elementem zamrażania kapitału, inwestycji, zwłaszcza kiedy dostępność do kredytów dla Chińczyków była większa, a ceny nieruchomości rosły systematycznie. Po drugie rozwój sektora nieruchomości był jednym z elementów systemu, w którym władze lokalne sprzedając grunty (główna możliwość uzyskiwania dochodów) wyrabiały normę wzrostu PKB w danej prowincji (mieści, okręgu), a firmy developerskie finansowały budowy z kredytów i zarabiały pieniądze z kredytów zaciąganych na zakup.

Ten model wyraźnie obecnie spowolnił (bo spadła sprzedaż i dostęp do kredytów został ograniczony), czego efektem problemy deweloperów. Pandemia koronawirusa miała tutaj oczywiście znaczenie (mniej podmiotów decyduje się na zakup, wzięcie kredytu), ale główne przyczyny utraty tej płynności wynikają z patologicznego systemu, w którym władze (zaniepokojone rosnącym długiem) ograniczyły dostęp do finansowania.Deweloperzy tacy jak Evergrande zarobiwszy na kredytowanych inwestycjach zgromadzony kapitał wykorzystywali do tworzenia konsorcjów o szerokim charakterze (parki rozrywki, banki, inwestycje zagraniczne), których rozmiary i stopień zaangażowania (także na kredyt) musiały spowodować załamanie przy ograniczonych dochodach z podstawowej działalności (gwarantowanej przez obligacje).

Czy gospodarka światowa może ucierpieć na kryzysie w Chinach?

Gospodarka światowa to system naczyń połączonych, co szczególnie ma znaczenie w wypadku drugiej gospodarki świata. Proces decouplingu, szczególnie istotny dla relacji amerykańsko-chińskich, ale i relacji UE-Chiny jest próbą ograniczania tych połączeń, swoistej deglobalizacji – pytanie czy realnie możliwą do przeprowadzenia, ale z pewnością istotną z powodów politycznych i charakteru funkcjonowania chińskiego reżimu. Stąd kryzys w Chinach, czy to wynikający z bańki na rynku nieruchomości, czy problemów demograficznych (a oba są powiązane) musi odbić się na sytuacji w innych regionach świata. Jednocześnie np. w kontekście handlowym zależność od Chin ma głównie charakter importowy więc proces ograniczania zależności od ChRL przez np. państwa europejskie i przenoszenia produkcji mógłby ewentualny kryzys ograniczyć. Jak dotychczas jest on jednak dość ograniczony. Specyfika chińskiego systemu politycznego powoduje, że kryzys gospodarczy w Chinach może mieć nie tylko znaczenie dla gospodarki światowej, ale też dla bezpieczeństwa. Prawdopodobieństwo pogarszającej się sytuacji w ChRL (a więc ograniczonych zasobach dalszego rozwoju) może skłonić władze partyjne (opierające dużą część swojej legitymacji na hasłach dobrobytu i etnicznym nacjonalizmie) do ofensywnych działań np. wobec Tajwanu.

Rozmawiał Jędrzej Stachura

Przychodniak: Problemy Chin się nie skończyły, ale mogą próbować sił w Europie