Beim: W poszukiwaniu wkładu własnego na kredyty inwestycji infrastrukturalnych

21 lutego 2014, 11:22 Drogi
Michał Beim

Dzięki pożyczkom sięgającym w sumie 5,7 mld euro, czyli prawie 24 mld zł, Polska była w ub.r. największym beneficjentem kredytów Europejskiego Banku Inwestycyjnego wśród nowych państw członkowskich UE. Dofinansowanie zyskały m.in. drogi, linie kolejowe i metro.

– Dzisiaj jednym z najważniejszych problemów dla rządu jest organizowanie odpowiedniej puli pieniędzy na wkład własny w przypadku inwestycji finansowanych z funduszy unijnych. Mówi się, że po 10,5 mld euro ma przypaść z tego źródła zarówno na drogi, jak i na koleje – przypomina w rozmowie z naszym portalem Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Zdaniem eksperta b. premier Jan Krzysztof Bielecki przypominał, że likwidację oszczędności, które mieliśmy w ramach OFE, moglibyśmy użyć w ramach wkładu własnego na budowę dróg.

– Nawet, gdy w grę wchodzą kredyty na zasadach preferencyjnych – jak w przypadku tych z Europejskiego Banku Inwestycyjnego – wykorzystywanie ich zaliczane jest na poczet zadłużenia budżetowego – mówi Beim. – A w naszym kraju jego poziom wciąż niebezpiecznie rośnie. Wobec tego problemem pozostanie wciąż szukanie środków na wkład własny na kredyty. Wszystko zależeć będzie nie tyle od popytu na takie czy inne inwestycje związane z unowocześnianiem infrastruktury, tylko od długofalowej polityki ministerstwa finansów, mającej na względzie walkę z niepogłębianiem zadłużenia.

– Na pewno potrzeb w dziedzinie dróg czy kolei mamy multum. Niestety niektóre sektory infrastrukturalne, jak kolej, nie są w stanie wykorzystywać przyznanych środków unijnych na finansowanie inwestycji w ich zakresie – przypomina ekspert. – Poseł PiS Andrzej Adamczyk wypomniał publicznie, że na modernizację trasy kolejowej Kraków – Katowice PKP PLK nie umiały wykorzystać przyznanych funduszy unijnych, co po kilku dniach potwierdziła wicepremier Bieńkowska. Dodała jedynie, że przyznane środki nie przepadną, tylko zostaną wykorzystane na „inne cele”.

– Obecnie najważniejsze jest to, by „ogarnąć kolej”, tzn. nauczyć kolejarzy planowania długofalowego i umiejętnego zarządzania przyznanymi funduszami – uważa Beim. Jego zdaniem ponadto należy koncentrować się na organizowaniu wkładu własnego do finansowych projektów unijnych. To ostatnie zadanie dotyczyć będzie w dużo większym stopniu samorządów lokalnych niż instytucji państwowych (GDDKiA czy PKP PLK).

– Dodatkowe kredyty bankowe dają pewien potencjał, ale w rzeczywistości przyszłość finansowania dużych inwestycji infrastrukturalnych zależeć będzie od sytuacji makroekonomicznej – kończy ekspert Instytutu Sobieskiego.