font_preload
PL / EN
Alert 29 maja, 2017 godz. 9:15   
REDAKCJA

Białoruś i Rosja na przekór Litwie chcą chcą dalej rozbudowywać Elektrownię Ostrowiec

Elektrownia atomowa Ostrowiec Elektrownia atomowa Ostrowiec, Białoruś. Zdjęcie: Noviny.by

 – Białoruś i Rosja nie wykluczają rozbudowy jeszcze nieukończonej elektrowni jądrowej w Ostrowcu – poinformował 26 maja rosyjski ambasador na Białorusi Aleksandr Surikow.

– Przeprowadzono prace, z których wynika, że w przypadku normalnego rozwoju wydarzeń oraz rynków zbytu energii elektrycznej istnieje przestrzeń do budowy jeszcze dwóch reaktorów, a więc podwojenia mocy elektrowni. Jest to możliwe ze względu na bardzo dobre warunki geologiczne. Powstanie cała infrastruktura. Będą funkcjonowały dwa reaktory. Można myśleć nad perspektywą rozbudowy tej instalacji – powiedział dyplomata.

Według niego takie rozmowy toczyły się jeszcze przed rozpoczęciem budowy elektrowni.

– Rozmowy toczyły się podczas strategicznej analizy na temat budowy elektrowni. Sprawa jest teoretycznie omówiona. Obecnie nie prowadzimy rozmów na ten temat, ponieważ najpierw trzeba ukończyć budowę dwóch pierwszych bloków, oddać obiekt do eksploatacji, a dopiero potem myśleć nad rozbudową – stwierdził Surikow.

Zaznaczył przy tym, że dewaluacja rubla nie wpłynie na wzrost kosztów inwestycji.

– Projekt będzie realizowany. Jeżeli mogłyby się u kogoś pojawić jakiekolwiek wątpliwości, to w kwestii dalszej eksploatacji obiektu oraz zbytu energii. Obecnie mamy stuprocentową pewność tego, że projekt jest realizowany i będzie miał pozytywny efekt dla białoruskiej gospodarki – powiedział rosyjski ambasador.

Podkreślił przy tym, że Białoruś potrzebuje elektrowni jądrowej.

– Nie tylko z punktu widzenia dywersyfikacji, ale również nowoczesnych technologii, które bazują na jądrowym fundamencie. To oznacza, że na Białorusi pojawią się nowe specjalności, powstanie zaawansowany technologicznie sektor. Ze społecznego punktu widzenia oznacza to poprawę życia regionu. Ponadto jest to przykład dla budowy innych zaawansowanych technologicznie obiektów, niekoniecznie jądrowych – mówił Surikow.

W Rosji projekt elektrowni jest oceniany pozytywnie.

– Wiemy, że Białoruś jest naszym bliskim sojusznikiem, bratem i przyjacielem, i dlatego koncentrujemy wszystkie wysiłki na tym, aby jak najszybciej zakończyć budowę oraz zapewnić bezpieczeństwo tego obiektu – dodał.

Drwiny z obaw Litwy

Odnosząc się do zastrzeżeń Litwinów, ambasador stwierdził, że w Rosji są one postrzegane „z lekkim uśmiechem”.

– Nie jest dla nikogo tajemnicą, że zamiast elektrowni w Ignalinie planowano budowę elektrowni jądrowej Visaginas. Miały tam być wykorzystane japońskie technologie, ale po awarii w elektrowni Fukushima nie znaleziono inwestora, a to duża strata ekonomiczna dla regionu – wyjaśniał dyplomata.

Jak informuje agencja Belta, 26 maja elektrownię w Ostrowcu miało odwiedzić 25 akredytowanych na Białorusi dyplomatów, w tym: z Rosji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Palestyny, Wielkiej Brytanii, Turcji, Niemiec, Ukrainy, Serbii, Rumunii, Turkmenistanu, Słowacji, Czech, Polski, Japonii, Węgier, Stanów Zjednoczonych, Holandii.

Białoruska Elektrownia Jądrowa powstaje w miejscowości Ostrowiec w obwodzie grodzieńskim w odległości 50 km od litewskiej stolicy. Jest budowana w oparciu o rosyjską technologię WWER-1200. Ma się składać z dwóch reaktorów o mocy 1200 MW każdy. Uruchomienie pierwszego bloku ma nastąpić w 2019 roku. Budowę realizują i finansują spółki córki rosyjskiego Rosatomu.

Litwini chcą embarga na energię z Ostrowca

Warto zaznaczyć, że Litwini wielokrotnie podawali w wątpliwość zapewnienia Mińska o zachowaniu odpowiednich norm bezpieczeństwa przy budowie ostrowieckiej elektrowni. Wilno jest również inicjatorem pomysłu wprowadzenia zakazu zakupu energii z niej pochodzącej przez państwa bałtyckie oraz państwa członkowskie UE. Pod koniec kwietnia litewski Sejm przyjął ustawę o podjęciu niezbędnych działań na rzecz obrony przed zagrożeniami związanymi z elektrowniami jądrowymi w państwach trzecich. Zgodnie z jej założeniami na rynek litewski nie może trafiać energia z instalacji, która zostanie uznana za niebezpieczną. Wyjątkiem ma być sytuacja, w której energia ta byłaby niezbędna do zapewnienia funkcjonowania systemu energetycznego kraju.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku również Polska otrzymała od Mińska ofertę zakupu energii z Ostrowca, ale przez dłuższy czas Warszawa nie zabierała głosu w tej sprawie. Dopiero w połowie marca Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej dr Piotr Naimski zapowiedział, że nie kupimy energii z białoruskiego atomu, a ponadto rozmontowany zostanie interkonektor Białystok – Roś, którym mogłaby ona trafić na nasz rynek.

Białoruś może nie sprzedać energii z Ostrowca

Mówienie o możliwości rozbudowy jeszcze niezakończonego projektu elektrowni w Ostrowcu należy traktować z dystansem. System elektroenergetyczny nad Wisłą jest częścią systemu europejskiego. Natomiast białoruski funkcjonuje w oparciu o system IPS/UPS będący energetyczną spuścizną Związku Sowieckiego. Do 2025 roku państwa bałtyckie chcą go opuścić i zsynchronizować swoje sieci z Europą kontynentalną. Wówczas rynek zbytu dla białoruskiej energii zostanie znacząco uszczuplony.

Szansą mógłby być eksport w układzie wyspowym. Do tego potrzebna byłaby wstawka prądu stałego, czyli inaczej przekształtnik prądu stałego umożliwiający połączenie sieci energetycznych, które w inny sposób nie mogłyby zostać połączone. Wątpliwe jest to, czy państwa regionu zdecydują się na jej montaż.

Belta/Piotr Stępiński