Bloomberg: OZE stanowią coraz większy problem dla energetyki konwencjonalnej

13 sierpnia 2018, 10:00 Alert
oze energetyka energia odnawialna wiatrak

Słoneczne i wietrzne dni stają się coraz większym problemem dla konwencjonalnych elektrowni, które z trudem walczą o swoje zyski. Wyrastające jak grzyby po deszczu nowe farmy wiatrowe i słoneczne zalewają sieci energetyczne produkowaną przez siebie wyjątkowo tanią energią. Spadek cen kilowatów na giełdach energetycznych wysyła rynkowi jasny sygnał o braku ekonomicznego uzasadnienia dla istnienia konwencjonalnych siłowni węglowych, które w Europie Zachodniej są coraz częściej zamykane. A wszystko to związane jest z główną wadą siłowni wiatrowych i fotowoltaiki: brakiem możliwości dostosowania podaży energii do dobowej zmiany popytu, co powoduje spadek cen energii poniżej zera.

Ujemne ceny mocy występują na rynku wtedy, gdy podaż przewyższa popyt, co zazwyczaj dzieje się w wietrzne dni o poranku, gdyż popyt jest jeszcze relatywnie niski i w okolicach południa kiedy słońca jest najwięcej. Cena spadającą poniżej zera daje rynkowi sygnał do zamknięcia nierentownych elektrowni konwencjonalnych. Natomiast wystąpienie „ujemnych cen” energii nie ma absolutnie wpływu na wysokość rachunków, bowiem nikt nie otrzymuje zwrotu pieniędzy za zapłacone już rachunki, a liczniki energii elektrycznej nie działają wstecz. Zamiast tego często zachęca się właścicieli tradycyjnych elektrowni węglowych i gazowych do czasowego zawieszenia produkcji mocy, mimo że wiele obiektów nie jest przystosowanych do szybkiego wyłączania się z sieci energetycznej, a potem przyłączania. Poza tym takie działanie z ekonomicznie racjonalnego punktu widzenia nie ma większego sensu, w związku z tym siłownie skarżą się, że nie są w stanie otrzymać satysfakcjonujących zwrotów z inwestycji w swoje moce wytwórcze.

W Europie za niekontrolowany okresowy spadek cen w dużym stopniu odpowiedzialne są Niemcy, których rząd od ponad dziesięciu lat pracuje nad przesunięciem gospodarki w kierunku czystszych form energii. Zanikająca powoli konwencjonalna energetyka oparta na reaktorach jądrowych i energii węglowej ma coraz mniejsze możliwości stabilizowania wahania mocy na rynku energii elektrycznej, w związku z czym jej nadwyżki są eksportowane na sąsiednie rynki. W ciągu ostatnich 18 miesięcy takie kraje jak Dania, Belgia, Czechy, Szwajcaria, a nawet Francja zarejestrowały ujemne ceny mocy. „W Belgii nie ma schematu działania odnoszącego się do czasu, w którym występują ujemne ceny. Zjawisko to jest w dużej mierze determinowane przez wysokie wytwarzanie energii wiatrowej w Niemczech i wystarczającą zdolność importową ze strony Belgi”, powiedziała Marleen Vanhecke, urzędniczka w krajowym zarządzie siecią energetyczną Elia System Operator SA.

„Na większości regionalnych rynków w USA ujemne ceny występują tylko wtedy, gdy dostawy energii w czasie rzeczywistym spadają poniżej oczekiwań z poprzedniego dnia lub kiedy dostawy są większe niż prognozowano”, powiedział William Nelson, analityk w Bloomberg New Energy Finance. „Bywa, że produkujące nieregularnie energię odnawialne źródła energii po stronie podaży, takie jak wiatr czy fotowoltaika, produkują inne ilości energii, niż zaplanowano”, dodał. Jak wynika z raportu kierownika sieci CASIO, wyjątkiem jest Kalifornia, która zarejestrowała 110 godzin z ujemnymi cenami. Na tym rynku ceny są ustalane na aukcjach z jednodniowym wyprzedzeniem, a ich spadek poniżej zera następował w godzinach południowych, kiedy generowano wysokie poziomy energii z farm solarnych i hydroelektrowni.

Aby uniknąć poważnych wahań mocy w sieciach, Australia, dysponująca ogromnym potencjałem wytwórczym energii wiatrowej, stworzyła system opalanych gazem „elektrowni szczytowych” zaprojektowanych tak, aby wtedy, gdy są potrzebne można je było szybko uruchomić. Dzięki temu w 2017 roku w Australii było tylko kilka dni z cenami poniżej zera, twierdzi australijska spółka zarządzająca liniami przesyłowymi Origin Energy.

Tak zwane elektrownie szczytowe są mniejszymi i szybciej dostosowującymi się do sytuacji na rynku zakładami niż tradycyjne jednostki wytwórcze. Dzięki temu mogą wyciszać nawet największe wahania mocy na rynku, wynikające z niestabilnej produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Jak powiedział Neil Eckert, prezes zarządu Micro Power Holdings, firmy świadczącej usługi energetyczne, instalującej małe elektrownie: „Widzimy koniec energii pochodzącej z dużych zakładów. Świat będzie musiał nauczyć się nowych umiejętności – jak inwestować w energię produkowaną na małą skalę”. Takie stanowisko potwierdza Abe Silverman, członek rady w amerykańskiej NRG Energy: „Ponieważ ceny ujemne stają się coraz bardziej rozpowszechnione, będziemy musieli zmienić nasze strategie kształtowania cen na rynku energii, aby zapewnić, że będziemy nadal napędzać efektywne inwestycje”.

Bloomberg/Roma Bojanowicz