Buzek: Nie można czekać z deklaracją wkładu w unijny cel neutralności klimatycznej do czerwca

24 stycznia 2020, 07:30 Energetyka
Przewodniczący komisji ITRE w Parlamencie Europejskim Jerzy Buzek fot. BiznesAlert.pl
Przewodniczący komisji ITRE w Parlamencie Europejskim Jerzy Buzek fot. BiznesAlert.pl

Między innymi na temat Funduszu Sprawiedliwej Transformacji oraz warunków jakie musi spełnić nasza kraj, aby skorzystać z tych środków, z europosłem Jerzym Buzkiem rozmawiała „Rzeczpospolita”.

Rozmówca dziennika podkreśla, że środki z FST trafią do Polski, tylko wówczas gdy nasz rząd zadeklaruj gotowość wniesienia wkładu do realizacji tego celu neutralności klimatycznej. Według byłego premiera czekanie z tym do czerwca jest bardzo niebezpieczne. Jak tłumaczy, już teraz trwają w PE prace na projektem rozporządzenia w tej sprawie i cześć krajów wyraża wątpliwości, dlaczego tak duże środki mają trafić do Polski – kraju, który nie uczestniczy w wysiłku na rzecz neutralności klimatycznej do 2050 r.

Jerzy Buzek podkreśla, że Śląsk i Zagłębie potrzebują środków na transformację, bo mieszkańcy tych regionów zmagają się ogromnym zanieczyszczeniem powietrza, czy szkodami górniczymi. – Śląsk do tej wielkiej transformacji potrzebuje pieniędzy. Można je uzyskać. UE się zgadza i jest gotowa uprzywilejować nasz kraj. Odwracanie się od tego jest niewybaczalnym błędem – mówi były premier w „Rz”.

Pytany o realność planów osiągnięcia celu neutralności klimatycznej za 30 lat, Jerzy Buzek zwraca uwagę na rewolucje technologiczną, która dokonała się w porównywalnym okresie. Jak mówi 30 lat temu w wielu domach nie było nawet telefonu stacjonarnego, a dziś prawie każdy dysponuje telefonem komórkowym, którego funkcjonalność jest nieporównywalnie większa. Według rozmówcy „Rzeczpospolitej” w osiągnięciu neutralności klimatycznej pomogą nowe technologie, z którymi będą związane też nowe miejsca pracy i wzrost gospodarczy.

Tematem rozmowy było również podejście w UE do gazu oraz energetyki jądrowej. Według Jerzego Buzka rola gazu jako paliwa przejściowego w transformacji energetycznej jest bezsprzeczna. Natomiast jeśli chodzi o energetyką jądrową zwrócił on uwagę, że jesteśmy spóźnieni o kilkanaście lat, a w tym czasie znacznie staniały technologie słoneczne, czy wiatrowe.

– Energia jądrowa jest więc spóźniona, ale jeśli rząd wyliczy, że to się opłaca, może w to wchodzić – podsumował.

Dziennik podał w wątpliwość skuteczność działań UE zmierzających do zahamowania zmian klimatycznych, zwracając uwagę na stosunkowo niski udział krajów wspólnoty w światowej emisji gazów cieplarnianych. Jak przyznał Jerzy Buzek UE odpowiada obecnie za 9 proc. emisji CO2, a bez Wielkiej Brytanii będzie to tylko 8 proc. i ograniczenie emisji o tę wartość globalnie sytuacji nie zmieni. Jednak jak podkreślił, jeśli Unii uda się zrealizować cel na 2030 rok redukując emisję CO2 do 50 proc. i utrzymując przy tym wzrost gospodarczy, miejsca pracy i komfort życia, to będzie to ważny sygnał dla świata.

CIRE/Rzeczpospolita