Upał i brak wiatru podniosły ceny energii w Polsce

21 czerwca 2018, 06:30 Alert
Słońce

Mniej wiatru, remonty w elektrowniach i wysokie temperatury przekładają się w ostatnich dniach na wzrost cen energii – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Gazeta zwraca uwagę, że ze względu na wysokie temperatury, niższą wietrzność i remonty bloków PSE prognozowały wczoraj na rynku bilansującym wysokość ceny energii ponad 1,4 tys. zł/ MWh w godzinach szczytu zapotrzebowania. Wpłynęło to na ceny spot, w godzinach największego zapotrzebowania 1 MWh kosztowała 500 -700 zł.

– Odstawionych było w sumie 8,4 tys. MW mocy, a w godzinach szczytowego zapotrzebowania (10-14) w rezerwie pozostawało ok. 1 tys. MW. Produkcja energii z wiatru wyniosła średnio 500 MW. Wszystkie te elementy przełożyły się na wysoką cenę na rynku hurtowym – do prawie 300 zł/MWh, a najdroższe godziny kosztowały na pierwszym fixingu nawet 500 zł/MWh – powiedział cytowany przez „Rzeczpospolitą” Michał Borg z firmy Fiten. Dla porównania w maju średnia cena energii na rynku spot TGE wynosiła ok. 230 zł (w godzinach szczytu ponad 250 zł/MWh).

Według Borga sytuacja powinna uspokoić się w drugiej połowie tego tygodnia, gdy w remoncie pozostanie 6,6 – 6,9 tys. MW i zwiększy się produkcja energii w elektrowniach wiatrowych. Na normalizację ceny powinno wpłynąć też zmniejszenie remontowanych mocy na początku wakacji do ok. 4,4 tys. MW. Borg zwraca jednak uwagę, że decydujący jeżeli chodzi o cenę enrgii będzie czynnik pogodowy. – Oficjalnie ogłoszono w kraju suszę. Jeśli dodatkowo będziemy mieli trwające przez dłuższy czas temperatury przekraczające 30 stopni, to niektóre bloki być może będą musiały zostać odstawione z powodu wysokiej temperatury wody, która ma te bloki chłodzić – mówi dalej cytowany przez „Rzeczpospolitą” Michał Borg.

Na czynniki pogodowe najbardziej wrażliwe były dotychczas elektrownie Kozienice, Połaniec i Ostrołęka. Przedstawiciele Enei uspokajają jednak, że nowy blok w Kozienicach umożliwia zarządzanie pracą całej elektrowni i ryzykiem związanym z niskim poziomem wody – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Rzeczpospolita/CIRE.PL