Chiny szukają sojuszników na Morzu Południowochińskim

4 listopada 2016, 10:45 Alert
marynarka wojenna zbrojeniówka manewry

Chiny mają coraz większe ambicje mocarstwowe. Stają się potęgą nie tylko gospodarczą, ale również polityczną i militarną. Szczególną wagę przywiązują obecnie do Azji Południowo-Wschodniej. W gruncie rzeczy chodzi o zdobycie przewagi nad Stanami Zjednoczonymi w tym regionie.

W Pekinie gościł w tym tygodniu premier Malezji, Najib Razak. Stwierdził, że byłe państwa kolonialne nie powinny pouczać krajów, które kiedyś eksploatowały. Chiny i Malezja poinformowały, że ich marynarki wojenne będą współpracowały na niezwykle ważnym Morzu Południowochińskim. Oba kraje podpisały porozumienie w tej sprawie, donosi brytyjski „The Guardian”.

Malezyjski premier zamierza pozyskać nowe chińskie inwestycje w swoim kraju. We wtorek został ciepło przyjęty przez swego partnera, chińskiego premiera, Li Keqianga. Po spotkaniu w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie podpisano kilka porozumień, w tym wspomniane porozumienie obronne. Nie podano jednak szczegółów.

– Skupiliśmy się na współpracy w dziedzinie marynarki – powiedział Liu Zhenmin, chiński wiceminister spraw zagranicznych. – Nasze kraje leżą nad Morzem Południowochińskim, a więc zamierzamy wzmocnić naszą kooperację w tym regionie. Chcemy podnieść poziom zaufania między naszymi krajami, a także działać na rzecz zapewnienia pokoju i stabilizacji.

Co ciekawe, Chiny traktują Morze Południowochińskie jako swoje morze wewnętrzne, przypomina „The Guardian”. Oczywiście społeczność międzynarodowa nie uznaje takiego stanowiska. Sześć państw Azji czuje się gospodarzami części wybrzeża tego morza. Jednakże Państwo Środka ignoruje odmienne opinie. Dlatego wielu ekspertów uważa, że to miejsce może stać się zarzewiem konkfliktu.

Najib Razak jest drugim przywódcą państwa tego regionu wizytującym Pekin w ostatnich tygodniach. Wcześniejszy gość, Rodrigo Duterte, prezydent Filipin pomniejsza znaczenie konfliktu z Chinami. Sprawę wniósł do międzynarodowego trybunału poprzednik prezydenta Duterte. Ten ostani przedstawia się jako bardziej ugodowy. I wydaje się, że taka polityka przynosi korzyści. Okręty chińskiej straży przybrzeżnej nadal strzegą niezamieszkanych wybrzeży, które chiny przejęły w 2012 roku. Ale po raz pierwszy od czterech lat filipińscy rybacy uzyskali prawo połowów w tym miejscu – zwraca uwagę „The Guardian”.

Malezja zgłasza swoje prawa do wód, a także mniejszych wysepek i raf na północ od wyspy Borneo. Ale są one bagatelizowane przez sąsiadów: Chiny, Wietnam i Filipiny. W ubiegłym miesiącu Najib Razak stwierdził, że jego kraj nie poddaje się, ale chce osiągnąć porozumienie w procesie pokojowych negocjacji. Liu Zhenmin zgodził się z takim stanowiskiem.

Obie strony zamierzają poprawić współpracę w dziedzinie infrastruktury, rolnictwa, handlu i rozwiązań prawnych. Chcą zbudować linię kolejową na wschodnim wybrzeżu Malezji, a także rurociągi naftowy i gazowy.

Państwo Środka planuje wielki projekt One Belt, One Road, który ma zapewnić lepsze połączenia, a więc i ściślejszą współpracę z innymi częściami Azji, Afryką i Europą. Jednym z jego elementów ma być szybka kolej z Singapuru do południowo-zachodnich Chin, przechodząca przez Malezję.

– Chiny chcą włączyć Malezję do swojej strefy wpływów – kwituje James Chin, dyrektor Instytutu Azjatyckiego na Uniwersytecie Australijskim w Tasmanii.

The Guardian/Mieczysław Starkowski