Guła: Węgiel jest coraz droższy i mniej dostępny, więc Polacy będą od niego odchodzić (ROZMOWA)

2 czerwca 2021, 07:35 Energetyka
Andrzej Guła. Grafika: Gabriela Cydejko.
Andrzej Guła. Grafika: Gabriela Cydejko.

Na mocy małopolskiej uchwały antysmogowej, która wchodzi w życie pierwszego stycznia 2023 roku nie będzie można już używać urządzeń grzewczych na paliwa stałe nie spełniających norm emisyjnych. Ogrzewanie węglowe staje się coraz mniej dostępne, gdyż węgla o odpowiedniej jakości do kotłów spełniających tzw. wymogi ekoprojektu jest na polskim rynku bardzo mało. W najbliższych latach obserwować będziemy masowe odchodzenie polskich gospodarstw domowych od ogrzewania węglowego – powiedział Andrzej Guła, współzałożyciel i lider Polskiego Alarmu Smogowego w rozmowie z BiznesAlert.pl.


BiznesAlert.pl: Od pierwszego stycznia 2023 roku na terenie województwa małopolskiego nie będzie można już ogrzewać domów urządzeniami niespełniającymi norm emisyjnych. W praktyce oznacza to konieczność wymiany większości stosowanych obecnie urządzeń wykorzystujących paliwa stałe. Czy to oznacza koniec palenia węglem w całej Małopolsce?

Andrzej Guła: Małopolska nie jest jedynym regionem w którym wprowadzono takie przepisy. Uchwały antysmogowe obowiązują już w czternastu województwach. Wcześniej niż w Małopolsce, bo już pierwszego stycznia 2022 roku wchodzi w życie uchwała antysmogowa na terenie województwa Śląskiego. Przepisy te nie zakazują palenia węglem lecz nakazują stosowanie urządzeń, które spełniają określone standardy emisyjne. Jednak w najbliższych latach będziemy obserwować wycofywanie węgla z użycia w gospodarstwach domowych. Tak też zakłada, przyjęta niedawno, polityka energetyczna państwa, według której wycofanie węgla z ogrzewania na terenach miejskich nastąpi do 2030 roku a na terenach wiejskich do 2040 roku.

Czyli dzięki programowi „Czyste Powietrze” i normom emisyjnym będziemy ekonomicznie zmuszać do odchodzenia od węgla w ogrzewaniu domów?

Odchodzenie od węgla w ogrzewaniu będzie następować z różnych powodów, chociażby dla wygody związanej z brakiem konieczności utrzymywania brudnej kotłowni w domu i czasochłonnej obsługi pieca. Inną sprawą jest to, że do nowych kotłów na tzw. ekogroszek, węgla w polskich kopalniach praktycznie nie ma, więc trzeba go importować. Normy emisyjne dla urządzeń grzewczych z pewnością spowodowały, że palenie byle jakim paliwem, w marnym piecu przestaje być dopuszczalnym sposobem ogrzewania. Proces odchodzenia od węgla wyraźnie pokazują nasze badania budynków jednorodzinnych – odsetek domów ogrzewanych węglem zmniejszył się z 69 procent w 2014 roku do 51 procent w 2020 roku.

Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka przekazał, że od pierwszego stycznia 2022 roku program „Czyste Powietrze” nie będzie dotował zakupu pieców węglowych. Obecnie istnieje taka możliwość uzyskania dotacji na kocioł węglowy, ale tylko piątej klasy i to pod pewnymi warunkami, jeśli montaż innych źródeł byłby trudny. Na takie rozwiązanie do tej pory zdecydowało się ok. 15 procent beneficjentów. Czym zastąpić węgiel?

Decyzja o zaprzestaniu dotowania węgla z publicznych pieniędzy była słuszna. Od dawna apelował o to Polski Alarm Smogowy. Jeśli chodzi o to czym będzie zastąpiony węgiel, to beneficjenci będą mieli możliwość wybrania kilku dostępnych obecnie technologii. Mogą to być kotły gazowe na które obecnie decyduje się 45 procent beneficjentów Czystego Powietrza, kotły na biomasę drzewną (18 procent) czy pompy ciepła (19 procent). Ta ostatnia technologia rozwija się szczególnie dynamicznie przy wzrostach rok do roku sięgających 100 procent. Wraz z popularyzacją przydomowej fotowoltaiki może się okazać, że za niedługo pompy ciepła staną się technologią pierwszego wyboru w Czystym Powietrzu.

W ostatnich tygodniach rośnie liczba wniosków o dofinansowanie wymiany pieców i termomodernizację. Z tygodnia na tydzień oscyluje ona na poziomie powyżej 3300 beneficjentów. Jednak jeśli popatrzymy na miasta, które mają największe problemy z jakością powietrza, np. na Śląsku, to tych wniosków jest relatywnie mniej. Z czego to wynika?

Liczba składanych wniosków systematycznie rośnie i jest szansa, że w tym roku przebije ona poziom 180 tys. Docelowo powinna ona przekroczyć 300 tys. rocznie. Widać jednak różnice w aktywności w poszczególnych gminach, tam gdzie władze lokalne wspierają Czyste Powietrze, pomagają beneficjentom oraz informują o uchwałach antysmogowych, tam wymiana pozaklasowych kotłów idzie szybciej. Niestety wciąż wiele gmin nie wspiera Czystego Powietrza, tworzy własne „kanibalizujące” programy, które powodują dezorientację i zamieszanie wśród mieszkańców. Natomiast nie zgodzę się z tezą, że najgorzej jest na Śląsku. W kwietniu 20 procent wszystkich wniosków do Czystego Powietrza było z województwa Śląskiego. W tym województwie złożono ponad dwukrotnie więcej wniosków niż np. na terenie województwa Mazowieckiego czy województwa Małopolskiego. Jednak należy również zauważyć, że zróżnicowanie w aktywności poszczególnych gmin na Śląsku jest ogromne. Reasumując – tam gdzie władze lokalne są aktywne, tam widać efekty.

Polski Alarm Smogowy, Kraków i 14 gmin obwarzanka przystąpiły do akcji 600 Dni Dla Czystego Powietrza. Na czym polega ta akcja?

Jest to wspólna inicjatywa Polskiego Alarmu Smogowego (PAS), władz 14 gmin sąsiadujących z Krakowem i władz miasta Krakowa mająca na celu uświadomić tym, którzy jeszcze nie wymienili pozaklasowych kotłów, że mają na to mniej niż 600 dni. W ramach tej inicjatywy, raz na kwartał, będziemy informować opinię publiczną o postępach w likwidacji kopciuchów w obwarzanku krakowskim, a tych zostało jeszcze do wymiany 23 tysiące.

Co więcej wraz z Dziennikiem Polskim uruchomiliśmy tzw. Ligę Antysmogową Województwa Małopolskiego w ramach której będziemy monitorować jak wyglądają postępy w walce ze smogiem w poszczególnych gminach.

Rozmawiał Bartłomiej Sawicki

Koniec z „kopciuchami” w całej Małopolsce od pierwszego stycznia 2023 roku