Derski: Uchwalenie noweli prawa geologicznego górniczego dopiero w 2014 roku

9 sierpnia 2013, 08:46 Energetyka
Bartłomiej Derski

ROZMOWA

Bartłomiej Derski

WysokieNapiecie.pl

Derski: Nowelizacja prawa geologicznego i górniczego po wakacjach

Na jakim etapie prac nad nowelizacją prawa geologicznego górniczego znajduje się rząd?

W ostatnim projekcie starano się ułatwić działanie inwestorom łupkowym. Częściowo wsłuchano się w ich argumenty przedstawiane podczas prac nad ustawą. Zdecydowano się wydłużyć okres przedłużenia koncesji i poszczególnych etapów prac oraz wprowadzono możliwość kilkukrotnego przedłużania w sytuacji gdy złoże wyczerpuje się wolniej, niż to planowano. Generalnie część przepisów zmierza w kierunku, jaki wskazali inwestorzy. Zostały pewne kwestie na które rząd nie odpowiedział. Zobaczymy jeszcze, czy coś zmieniło się na KSRM. Wciąż jest jeszcze kilka kwestii spornych między ministrami.

Jakie zmiany wprowadzono odnośnie udziału NOKE w inwestycjach?

Samo NOKE jest oceniane przez inwestorów negatywnie. To zawsze jest jakiś balast i podmiot, który będzie im patrzeć na ręce. Właściwie kontrolować ich jak nadzór środowiskowy. Na życzenie kancelarii premiera Ministerstwo Środowiska złagodziło przepisy. Usunięto m.in. prawo do wetowania decyzji konsorcjów. Nadal jednak NOKE ma „raportować” do MŚ, czemu przeciwny jest resort skarbu, który NOKE widzi jako podmiot działający czysto komercyjnie. Sam pomysł wehikułu NOKE jest dobry, ponieważ sprawia, że państwo ma dostęp do informacji na temat wydobycia, poprzez udziały w każdym złożu. Dzięki temu polska spółka będzie mogła pozyskiwać know-how zagranicznych inwestorów. Mają tam pracować ludzie, którzy będą uczyć się od Amerykanów i Kanadyjczyków jak to robić. W ten sposób budujemy krajowe kompetencje dla wydobycia gazu łupkowego.

Jak będzie działał nadzór służb?

Służby specjalne mają w ustawie zapisany obowiązek kontrolowania podmiotów starających się o udział w przetargu na koncesję. Na etapie prekwalifikacji będą kontrolować każdą firmę. Jeżeli okaże się, że któraś z nich nie jest „bezpieczna z definicji” – czyli nie należy do UE, NATO lub EFTA. Wówczas służby będą mogły wyrazić opinię, że ten inwestor zagraża bezpieczeństwu ekonomicznemu. To jest prawdziwe weto. Nie będzie możliwości odwołania się od tej opinii, wiążącej ręce organowi koncesyjnemu.

Czy Fundusz Pokoleń będzie łatał dziurę budżetową?

W zasadzie cały ten system to przelewanie pieniędzy z jednego do drugiego funduszu, z których rząd i tak może czerpać doraźnie. I w starej, i w nowej wersji ustawy jest taka możliwość. Z tego co często słyszymy to rząd te pieniądze prawdopodobnie będzie uszczuplał.

Resorty kłócą się o ustawę?

Cały czas są kwestie sporne. Najważniejsza to walka o nadzór nad NOKE. Jest tam kilka miejsc do obsadzenia. Poza tym to ma być diament w koronie polskiej gospodarki. Każdy chciałby mieć do niego większe prawo od kolegi z rządowej ławy. Ciężko ocenić, który resort ma większe szanse na przejęcie tej kontroli. To walka między Ministerstwem Skarbu Państwa a Ministerstwem Środowiska. Za tym pierwszym przemawia większe doświadczenie na rynku kapitałowym i w biznesie. Dlatego MSP zaproponowało, aby NOKE został założony przez Polskie Inwestycje Rozwojowe, które jest już nadzorowane przez MSP. Ministerstwo Środowiska skupia natomiast kompetencje nadzoru geologicznego i wiedzy technicznej. To pytanie o to, na czym rządowi będzie bardziej zależało i kto skuteczniej przekona ministra Cichockiego lub premiera Tuska.

Kiedy decyzje?

Zobaczymy czy udało się wczoraj zamknąć dyskusję na KSRM. Jeżeli tak, to obie ustawy łupkowe trafią w końcu do rządu, bo prace na opodatkowaniem węglowodorów zostały już zamknięte na poziomie komitetu stałego i czekają na akceptację projektu resortu środowiska. Na rządzie nie powinno być już zbyt wiele spraw do rozstrzygnięcia. Prawdopodobnie jedną z niewielu będzie właśnie nadzór nad NOKE. Potem ustawy powędrują do Sejmu. Jeżeli tak się uda, to po wakacjach parlamentarnych powinny zacząć się prace nad nimi.

Czy należy się spodziewać opóźnień?

Ustawa jest na takim etapie, że nie ma już miejsca na przedłużającą się korespondencję i wymianę argumentów. Pozostały już kluczowe decyzje, z których część podejmie pewnie premier. Jednak znaczenie polityczne i gospodarcze ustaw jest na tyle duże, że parlamentarne prace nad nimi mogą się przeciągać. Nie widzę dużych szans na ostateczne uchwalenie przepisów jeszcze w tym roku.