Perzyński: Kto jest dziś ekoterrorystą, a kto nie?

7 lutego 2020, 07:31 Środowisko
Akcja SSCS przeciwko wielorybnikom. Źródło: Flickr
Akcja SSCS przeciwko wielorybnikom. Źródło: Flickr

Zgodnie z ankietą przeprowadzoną przez organizację Hope not Hate, 83 procent Polaków dostrzega problem zmian klimatu i nie ma się co dziwić, że ludzie przyjmują wobec tego skrajnie różne postawy. Kwestie ochrony środowiska i globalnego ocieplenia na stałe weszły do głównego nurtu debaty politycznej, która w Polsce właściwie nie jest debatą, tylko wojną. Jak wiadomo, na wojnie pierwsza ginie prawda, a wraz z nią pierwotne znaczenie słów. Przyjrzyjmy się więc ekoterroryzmowi – co oznacza to słowo, skąd się wziął ten problem i kto jest ekoterrorystą, a kto nie – pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Skrajności

Terroryzm jako taki z definicji polega na bezprawnym użyciu siły wobec osób lub czyjejś własności w celu zastraszenia i wymuszenia ustępstw. Ekoterroryzm to zatem dokonywanie aktów terroru w imię ochrony środowiska. Są to jednak bardzo szerokie definicje, do których można zmieścić bardzo wiele przykładów nielegalnej działalności na rzecz ochrony przyrody.

Ekoterrorystą nazwać można Teda Kaczynskiego, który w latach 1978-1995 dokonał szesnastu zamachów bombowych wymierzonych w środowisko akademickie, w wyniku których śmierć poniosły trzy osoby, a wiele innych zostało rannych. Kaczynski głosił filozofię anarchoprymitywizmu, która zakłada, że wszelkie zło jest efektem postępu technologicznego i nauki. Według niego ludzkość sprzeniewierzyła się naturze w momencie odejścia od gospodarki zbieracko-łowieckiej. Obecnie odsiaduje on wyrok dożywotniego więzienia.

Warto podkreślić, że jego przypadek to skrajność skrajności, a używanie ładunków wybuchowych w imię ochrony środowiska miało miejsce niezwykle rzadko, chociaż historia odnotowała jeszcze jeden wart przywołania przypadek zbrojnej walki o powrót na łono przyrody – 20 stycznia 1982 roku terroryści z grupy zwanej Komitetem Pacyfistycznym (sic!) i Ekologicznym użyła rosyjskich granatników przeciwpancernych RPG-7 do ostrzału elektrowni jądrowej Superphénix w Creys-Malville we Francji, na szczęście nikomu nic się nie stało.

Metody

Powyższe akty terroru są jednak ewenementami, a ekoterroryści korzystają z innych metod. Jedną z nich jest tzw. tree spiking, czyli wbijanie w drzewa metalowych przedmiotów po to, by uszkodzić piły mechaniczne. Coś takiego może spowodować nie tylko zniszczenie ostrza czy awarię silnika, bo odpadające, ostre części pił mogą potencjalnie stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia drwali.

Inną metodą jest sabotaż ekologiczny, czyli tzw. ekotaż, który polega na niszczeniu sprzętu, który może wyrządzać szkody środowisku albo unieszkodliwianie go – na przykład niszczenie statków, przywiązywanie się do buldożerów, włamania do laboratoriów i zakładów futrzarskich, żeby zniszczyć sprzęt i uwolnić przetrzymywane tam zwierzęta. Znane są też przypadki podpaleń obiektów utożsamianych przez organizacje ekologiczne z dewastacją przyrody, takich jak tartaki, sklepy sieciowe, salony sprzedaży samochodów etc.

Organizacje

Organizacje ekoterrorystyczne łączy to, że wypierają się takiego określenia, chociaż bez wątpienia takie właśnie są. Przykładem jest Front Wyzwolenia Zwierząt (ang. Animal Liberation Front, w skrócie ALF). Jego członkowie twierdzą, że ruch ten nie ucieka się do przemocy. Zgodnie z kodeksem ALF, każdy czyn, który przyczynia się do wyzwolenia zwierząt, w którym podejmowane są wszelkie rozsądne środki ostrożności, aby nie zaszkodzić życiu ludzkiemu lub innemu, może być uznany za działanie ALF.  Niemniej jednak krytycy tej organizacji twierdzą, że ​​rzecznicy i działacze ALF albo nie potępili aktów przemocy, albo sami się w nie zaangażowali, zarówno w imieniu ALF, jak i pod innym szyldem. W 2005 roku ALF został wymieniony w dokumencie Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych wymieniającym szereg krajowych zagrożeń terrorystycznych. W Wielkiej Brytanii działania ALF są uważane za przykłady radykalizmu, a zajmuje się nimi NETCU (ang. National Extremism Tactical Co-ordination Unit), specjalna jednostka policji do spraw zwalczania ekstremizmu.

Siostrzaną organizacją dla ALF jest Front Wyzwolenia Ziemi (ang. Earth Liberation Front, ELF), znany również jako „Elfy”. Jest to zbiorowa nazwa autonomicznych osób lub tajnych komórek, które, według samych Elfów, używają „sabotażu gospodarczego i wojny partyzanckiej, aby zatrzymać eksploatację i zniszczenie środowiska”. Został on założony w Brighton w Wielkiej Brytanii w 1992 roku. Obecnie jest to organizacja międzynarodowa, której działania zarejestrowano w 17 krajach. Opierając się na tym samym „wolnym od przemocy” modelu oporu, a także podobnych wytycznych do ALF, sympatycy tej organizacji twierdzą, że jej celem jest wyeliminowanie motywu zysku z niszczenia środowiska poprzez wyrządzenie szkód gospodarczych przedsiębiorstwom, które uznają za szkodliwe. Jednak w 2001 roku amerykańskie FBI uznało ELF za największe zagrożenie „terrorem wewnętrznym” w Stanach Zjednoczonych, a jego członkowie sklasyfikowani jako ekoterroryści.

Nie najlepszą opinią cieszy się też Sea Shepherd Conservation Society (SSCS). Jest to organizacja, która zajmuje się ochroną mórz i walką z wielorybnictwem. Została ona założona przez Paula Watsona w 1977 roku. Wcześniej kapitan Watson był działaczem Greenpeace, który obecnie w zdecydowany sposób się od niego odcina. Watson i SSCS są krytykowani za agresywne działania na morzu; ich okręty i załoga mieli w zwyczaju atakować statki wielorybników z taką zaciekłością, że zagrażało to ich życiu. W związku z tym SSCS ma teraz sądowy zakaz zbliżania się lub nękania wielorybników, przede wszystkim japońskich, nawet w przypadku łamania przez nich prawa międzynarodowego, na przykład zabijania wielorybów na wodach chronionych. Kapitan Watson dopiero w 2017 roku ogłosił, że jego organizacja rezygnuje ze zwalczania japońskich wielorybników przez działania „wrogich rządów” Nowej Zelandii, Australii i Stanów Zjednoczonych.

Definicje

Żyjemy w czasach postprawdy, kiedy słowa zatracają swoje pierwotne znaczenia, do czego przyczynia się przede wszystkim język radykalnej prawicy, który niepodzielnie dominuje przynajmniej w polskim dyskursie politycznym. To przykra obserwacja, ponieważ jeśli na świecie jest coś, co powinno być obiektywne i niezmienne, to powinna być to właśnie semantyka.  Słów „zdrada”, „komuna” i „ideologia” można używać w dowolnym kontekście, nadając im dowolne znaczenia, podobnie jest ze słowami „ekoterroryzm” i „ekoterrorysta”. Znając wymienione organizacje i ich nielegalne czyny, nie można zrównywać ich z pokojowymi demonstracjami organizacji ekologicznych, nawet jeśli nie zgadzamy się z ich postulatami i uważamy je za nierealistyczne. W związku z tym nie każdy, kto jest oskarżany o ekoterroryzm jest w istocie ekoterrorystą.