Jakóbik: Łączność dla energetyki czeka na wybory

12 marca 2020, 07:30 Bezpieczeństwo
Komunikacja, łączność, IT, cyfryzacja

Huawei na razie nie pomoże przy budowie polskiej sieci 5G, ale energetyka już upomina się o własny system łączności LTE, który może powstać w częstotliwości 450 MHz. Czeka jednak na decyzję rządu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nasz portal pisał o próbach pozyskania technologii służącej komunikacji w energetyce, która otrzymała na wyłączność częstotliwość 450 MHz w noweli prawa telekomunikacyjnego z 2018 roku. W dyskusjach na ten temat pojawił się Huawei. Piotr Mieczkowski z Digital Poland krytykował system TETRA uznając go za technologię z lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku. Faktycznie cechue się on niższym transferem danych niż LTE, który może być niewystarczający do efektywnej wymiany informacji w razie zagrożenia dla infrastruktury przesyłowej spowodowanej na przykład przez huragan, których w Polsce jest coraz więcej.

Alternatywa to współpraca z operatorami komórkowymi przy budowie nowatorskiego rozwiązania na polski rynek. – Wniosek dotyczący nowego systemu komunikacji dla spółki PGE Dystrybucja został przygotowany do rozpatrzenia przez komitet inwestycyjny Grupy Kapitałowej. Decyzja oczekiwana jest w najbliższych tygodniach – poinformował w styczniu wiceprezes PGE Systemy Andrzej Piotrowski cytowany przez BiznesAlert.pl. Spółka weszła już we współpracę z mniej kontrowersyjnymi operatorami skandynawskimi: Nokią i Ericssonem, Jednak decyzja nie zapadła.

Temat ma tło polityczne. Huawei może nie by mile widziane w Polsce po aferze szpiegowskiej z udziałem jego pracownika oraz zastrzeżeniach względem bezpieczeństwa jego sprzętu wysuwanych przez administrację USA, pomimo zapewnień spółki, że są bezzasadne. Do gry weszły jednak Ericsson i Nokia, które zapewniły sprzęt do testów LTE 450. Rozwiązaniem gwarantującym bezpieczeństwo mogłoby być rozporządzenie opisujące wymogi jakościowe usługi LTE dla energetyki, jako sektora strategicznego, wymagającego bezpieczeństwa. Do rozstrzygnięcia pozostaje czy PGE Systemy powinno być takim operatorem i jak umożliwić mu działanie, do którego potrzebne byłyby środki finansowe niezbędne do inwestycji.

Tymczasem rozwój sieci telekomunikacyjnej do obsługi energetyki jest niezbędny do zarządzania coraz większą mocą Odnawialnych Źródeł Energii zapewniających niestabilne dostawy energii, na które należy szybko reagować. Zwolennicy budowy państwowej sieci LTE 450 przekonują, że Polska potrzebuje go do zabezpieczenia systemu na wypadek usterek i kataklizmów. W przyszłości taka sieć mogłaby się rozwinąć o 5G poprzez tzw. slicing, czyli udostępnienie części pasma. Natomiast nie wiadomo kto zbuduje taką sieć, kto będzie nią zarządzał oraz kto zapłaci za rozbudowę infrastruktury, w tym budowę nowych masztów telekomunikacyjnych. W tej sprawie panuje różnica zdań między PGE Systemy a Exatelem, a co za tym idzie, między resortami aktywów państwowych oraz cyfryzacji.

Energetyka wciąż czeka na rozstrzygnięcie powyższego sporu. Każde z zaprezentowanych rozwiązań ma plusy i minusy. Nie można jednak z nich skorzystać, dopóki rząd nie rozstrzygnie, które zamierza wybrać. Czy to kolejna decyzja czekająca na koniec wyborów prezydenckich? Być może. Koszt rozwoju sieci telekomunikacyjnej dla energetyki odbiłby się w taryfie. Chociaż podwyżka wynosiłaby kilka procent, mogłaby się zemścić na politykach, którzy na nią pozwolili. Mimo to nie uda się uniknąć decyzji w tej sprawie, a każde opóźnienie działa na niekorzyść energetyki.