Firmy wiertnicze przeżywają potężny kryzys ze względu na spadek cen ropy

5 lipca 2019, 06:30 Alert
odwiert Odwiert. Fot. PGNiG

Bloomberg pisze, że branża dostarczająca usług przemysłowi naftowemu walczy dziś o przetrwanie ze względu na znaczny spadek cen ropy, który rynki notują od kilku ostatnich lat.

Pięć lat po tym, jak cena ropy naftowej zaczęła spadać, osiągając poziom 30 dolarów za baryłkę z ponad 100 dolarów, firmy wiertnicze i te zajmujące się szczelinowaniem obudziły się w nowym świecie. Ze względu na spadek cen producenci ropy, dla których pracują, w coraz większym stopniu zwracają uwagę na wydajność i ponoszone przez siebie koszty. Muszą też reagować na żądania akcjonariuszy, którzy domagają się zwrotu poniesionych strat, po tym jak rynek ropy zanotował potężne spadki i tylko częściowo udało mu się je odrobić.

Tymczasem firmy usługowe m.in. wiertnicze, które oferowały rabaty w okresie kryzysu, ledwo wiążą koniec z końcem. Dochody największych koncernów wiertniczych Schlumberger Ltd. i Halliburton Co., spadły o ponad 65%, właśnie ze względu na spadki cen ropy. Z kolei Weatherford International Plc w poniedziałek złożył wniosek o ogłoszenie upadłości. Producenci ropy naftowej stracili łącznie poniżej 50 procent swoich wpływów.

Gdy w marcu 2016 r. ceny ropy zaczęły rosnąć również i sytuacja firm wiertniczych uległa nieco poprawie. Jednak ich klienci nadal bardzo restrykcyjnie podchodzili do wydatków.

W lutym firma consultingowa Rystad Energy, oszacowała, że popyt na dostawy sprzętu do szczelinowania w USA – pomp do wody, piasku czy chemikaliów przekroczy 68% do końca 2019 roku. W tym samym czasie firmy wiertnicze, które postawiły na nowe technologie cieszyły się w ostatnich latach boomem, uzyskując lepsze wyniki, przy mniejszym nakładzie pracy, ze względu na nowe bardziej wydajne metody. W czerwcu 2014 r. Stany Zjednoczone pompowały 8,4 mln baryłek ropy za pomocą 1545 platform wiertniczych. W zeszłym miesiącu wyprodukowano około 12,2 miliona baryłek, czyli o 45% więcej, z zaledwie 788 platformami.

Powoduje to, że na rynku jest więcej sprzętu do odwiertów niż potrzebują firmy naftowe. Ich nadwyżka zbiera żniwo, w postaci mniejszych zysków firm usługowych, a ceny za oferowane przez nie usługi są na najniższym poziomie od września 2016 r. Według danych Banku Rezerw Federalnych w Dallas coraz więcej z nich raczej je obniża niż podnosi.

Podczas gdy duże koncerny, takie jak Schlumberger i Halliburton, borykają się z trudnościami, to przed mniejszymi stoi widomo upadłości.

W ciągu ostatniej dekady największe koncerny świadczące usługi dla przemysłu naftowego, w tym usługi sprzętowe wydały 88 miliardów dolarów. W tym samym czasie zarobki w branży spadły o 5,8 miliarda dolarów, a ich dług netto wzrósł o 24 miliardy dolarów.

Reagują na kryzys na różne sposoby. Schlumberger sprzedał swoją platformę wiertniczą na Bliskim Wschodzie i swoją globalną wypożyczalnię sprzętu. Precision Drilling pozbył się swoich udziałów w Meksyku, Keane Group Inc. i C&J Energy Services Inc. dokonały fuzji stając się trzecim największym na świecie podmiotem dostarczającym usług w branży szczelinowania.

Tymczasem analitycy zauważają, że branża zasadniczo zmieniła się od 2014 roku i nie będzie już w stanie generować takich zysków jak 5 lat temu. Według Juda Baileya eksperta Wells Fargo, firmy wiertnicze muszą postawić na technologie cyfrowe, zmieniając urządzenia szczelinujące z napędem opartym na dieslu na elektryczne i ogólnie poprawiając jakość swoich narzędzi. Według niego może to obniżyć koszty o 25-35% w ciągu najbliższych pięciu lat.

Bloomberg/Joanna Kędzierska