font_preload
PL / EN
Alert 27 kwietnia, 2016 godz. 10:30   
REDAKCJA

Gazprom idzie na rękę partnerom Nord Stream 2 i promuje projekt

Nord Stream, rura Nord Stream AG

(RIA Novosti/OilCapital.ru/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Jak poinformował dziennikarzy wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew, w kontraktach rosyjskiej spółki z francuskim Engie oraz niemieckim Uniper nie wprowadzono żadnych strukturalnych zmian. Była to odpowiedź na pytanie o zwiększenie udziału cen spotowych w formule cenowej umów. Engie bezpośrednio, a Uniper przez spółkę-matkę, czyli E.on, są zaangażowane w projekt Nord Stream 2.

Pod koniec marca Gazprom Eksport poinformował o podpisaniu porozumienia z niemieckim Uniper w sprawie ,,przystosowania warunków cenowych do kontraktów na dostawy gazu ziemnego w najbliższych latach”.

Więcej: Niemcy poszli na ugodę z Gazpromem. Polacy kontynuują arbitraż

W połowie kwietnia analogiczny dokument został podpisany z Engie. Jak informowała agencja Reuters, powołując się na źródło zbliżone do francuskiej spółki, cena gazu, która wcześniej była powiązana głównie z ceną ropy naftowej będzie teraz związanamocniej z giełdowymi cenami, zwłaszcza z tymi panującymi w znajdującym się na północy Francji hubem PEG Nord.

Więcej: Partner Gazpromu przy Nord Stream 2 dostał rabat i lepszą formułę cenową

Według Kommiersanta w przypadku Engie żadna ze stron nie musi dokonywać retroaktywnych płatności. Natomiast za lata 2013-2015 Uniper będzie musiał zapłacić Rosjanom 800 mln euro. Jeszcze w 2008 roku niemiecka spółka porozumiała się z Gazpromem o zakupie części gazu w ramach kontraktu powiązanego z cenami spotowymi. W ostatnim okresie były one wyższe od tych od tych obliczanych w odniesieniu do cen ropy naftowej.

W dłuższej perspektywie Unia Europejska nie będzie w stanie obejść się bez rosyjskiego gazu. Rosja jest gotowa zapewnić dostawy surowca dla europejskich partnerów oraz w maksymalny sposób zabezpieczyć trasy tranzytu – poinformował wiceprezes Gazpromu Wiktor Zubkow. We wtorek 26 kwietnia podczas Środkowoeuropejskiego Forum Gazowego w Bratysławie przekonywał, że tranzyt paliwa przez Ukrainę jest obarczony ,,znaczącym ryzykiem”.

– W dłuższej perspektywie Europa nie ma alternatywy dla rosyjskiego gazu – podkreślił Zubkow dodając, że Rosja jest gotowa zapewnić europejskim partnerom nieprzerwane dostawy surowca.

Według niego Gazprom bierze odpowiedzialność za bezpieczeństwo dostaw błękitnego paliwa do Europy. W związku z tym Rosja stara się zagwarantować ich maksymalną niezawodność. W przekonaniu Zubkowa ze względu na utrzymujący się kryzys Ukraina nie spełnia wysokich, międzynarodowych kryteriów bezpieczeństwa.

– Wydarzenia ostatnich lat pokazują, że ten szlak tranzytu stwarza wyłącznie zagrożenia dla dostaw gazu do Europy – uważa przedstawiciel rosyjskiego monopolisty twierdząc, że w związku z tym uzasadnione jest zwiększenie przepustowości gazociągu Nord Stream.

– Nord Stream 2 jest w stanie zapewnić rynkowi UE nieprzerwane dostawy niezbędnego wolumenu gazu. Projekt ten przygotuje europejską infrastrukturę do stworzenia wspólnego rynku gazu – podkreślił Zubkow. Wskazał na nadmierne upolitycznienie planów związanych z realizacją wspomnianego gazociągu, który ma na celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego UE.

Kraje europejskie w coraz większej liczbie występują przeciwko budowie wspomnianego gazociągu. Jak informował  25 kwietnia BiznesAlert.pl w trakcie odbywającego się w dniach 21-22 kwietnia szczytu państw Grupy Wyszehradzkiej, krajów bałtyckich i nordyckich, ministrowie spraw zagranicznych Czech, Polski, Słowacji, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Danii, Norwegii, Islandii, Szwecji i Finlandii skrytykowali pomysł budowy nowego gazociągu z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie uznając go za niezgodny z celami oraz ogólnymi zasadami Unii Energetycznej.

Przypomnijmy, że wcześniej dziewięć europejskich państw, w tym Polska, skierowało do przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera pismo, w którym państwa bałtyckie, Grupa Wyszehradzka, a także Rumunia i Chorwacja wyraziły swój zdecydowany sprzeciw wobec rozbudowy biegnącego po dnie Morza Bałtyckiego rosyjskiego gazociągu twierdząc, że doprowadzi on do ,,destabilizacji geopolitycznej”.