Gazprom nie poddaje się. Sprowadzi chińskiego wykonawcę dla Turkish Stream?

9 lipca 2015, 13:20 Alert
Grecja gaz Turkish Stream TAP
Tranzyt gazu przez Grecję - projekty. Grafika: Breugel.

(ANSA/Teresa Wójcik)

Jak informował rano BiznesAlert.pl. dziś Gazprom zerwał umowę z włoskim koncernem Saipem na budowę pierwszego podmorskiego odcinka gazociągu Turkish Stream. Umowa zapewniała zrealizowanie za kwotę 2,2 mld dol. Położenie i umocnienie rury na dnie Morza Czarnego. Przygotowania do tych prac były ukończone. Saipem nie podał przyczyn zerwania umowy. Z kolei Gazprom poinformował, że niemożliwe okazało się osiągnięcie porozumienia w sprawie szczegółów realizacji projektu.

Jednak Gazprom przyznał też, że niemożliwe jest przystąpienie do układania rury, w czasie gdy przeciągają się negocjacje międzyrządowej umowy z Ankarą. ANSA zaznacza, że wg informacji nieformalnej, negocjacje oficjalnie „na odpowiednim szczeblu” nawet się nie rozpoczęły.

W komunikacie Gazpromu stwierdzono, że „prace przy realizacji projektu Turkish Stream będą kontynuowane, ponieważ Gazprom zamierza niebawem rozpocząć negocjacje z potencjalnym nowym wykonawcą”. Wg ANSA pojawiły się przecieki w Moskwie, że wykonawcą ma być „pewna firma serwisowa chińska”.

Podmorską część gazociągu Turkish Stream mają stanowić cztery linie, każda o przepustowości 15,75 mld m3 Gazociąg będzie według Rosjan szedł przez 660 km szlakiem dawnego South Stream, a tylko 250 km po nowej trasie do wybrzeża europejskiej części Turcji. Ten właśnie odcinek miał budować Saipem. W morze wyruszyły już nawet dwa statki do kładzenia rur. Teraz prawdopodobnie wrócą do portu.