Gruziński MSZ protestuje przeciwko grabieży terytorium z odcinkiem ropociągu. Jest wsparcie UE

16 lipca 2015, 07:32 Alert
Baku Tbilisi Ceyhan
Ropociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan

(RBC/Wojciech Jakóbik)

Jest kontynuacja sprawy przesunięcia granicy seperatystycznej Osetii Południowej o fragment terytorium, przez który ciągnie się kluczowy ropociąg. Gruzini protestują.

Ministerstwo spraw zagranicznych Gruzji skierowało notę protestacyjną w sprawie unilateralnej decyzji nieuznawanych przez świat władz Osetii o zmianie granicy. Została ona przekazana Rosjanom przez ambasadę Szwajcarii w Gruzji, która jest od 2008 roku pośrednikiem w relacjach między stronami.

Jak informowaliśmy 13 lipca, specjalny przedstawiciel Gruzji ds. relacji z Rosją Zurab Abaszydze ocenił, że władze samozwańczej Południowej Osetii rozpoczęły prowokację poprzez oznaczanie rzekomej granicy republiki przy pomocy plakatów i billboardów. W ramach tej działalności władze nieuznawanej przez świat Południowej Osetii włączyły w obszar swej jurysdykcji część ropocągu Baku-Supsa.

Ropociąg ten zarządzany przez BP i znany także jako Ropociąg Wschodniego Szlaku Eksportu (WREP) ciągnie się od Azerbejdżanu do naftoportu gruzińskiego w Supsie. Jego przepustowość to 100 tysięcy baryłek dziennie. Zdaniem Abaszydzego to oczywista prowokacja. Dyplomata obawia się, że następnymi krokami będzie postawienie zasieków lub innych barier, które utrudnią funkcjonowanie okolicznej ludności.

Działania marionetkowych władz Osetii mogą być elementem wojny hybrydowej Rosji, której celami są m.in. Ukraina i Gruzja, o czym więcej w tekście BiznesAlert.pl

Stanowisko Gruzinów poparła Wysoka Przedstawiciel ds. Zagranicznych i Bezpieczeństwa UE Federicka Mogherini, która wyraziła nieustające poparcie dla rządu w Gruzji. Uznała też, że należy unikać wszelkich ruchów odczytywanych jako prowokację. Wezwała do wykorzystania istniejących legalnych mechanizmów do zażegnania rosnącego napięcia. Przedstawiciele USA przypomnieli, że Osetia Południowa to integralna część Gruzji.