Gwiazdowski: Usunięcie progu to ucieczka przed Trybunałem Stanu

26 lipca 2013, 13:07
Robert Gwiazdowski

Sejm przyjął nowelizację ustawy o finansach publicznych w sprawie zawieszenia pierwszego progu ostrożnościowego dla polskiego budżetu w wysokości 50 procent. O to, jakie konsekwencje dla polskiej gospodarki będzie miała ta decyzja, zapytaliśmy profesora Roberta Gwiazdowskiego – prezydenta Centrum im. Adama Smitha.

– Zamiast leczyć chorobę, łatwiej zbić termometr. Posłowie właśnie wyrzucili termometr. Okazuje się, że progi nie były do niczego potrzebne, bo w momencie kiedy miały zahamować wydatki to je po prostu wyrzucono – twierdzi prof. Gwiadowski – Dzisiaj nie będzie żadnych skutków dla gospodarki. Ten temat interesuje rynki finansowe a te nie drgnęły. Jednak będzie miał wpływ na los naszych dzieci. W zeszłym roku spłaciliśmy dług Gierka. Długi Tuska spłacą nie nasze wnuki a praprawnuki.

Zdaniem naszego rozmówcy poluzowanie polityki budżetowej i finansowanie dzięki temu nowych inwestycji nie pomoże polskiej gospodarce. Gdyby miało pomóc, już by się tak stało.

– Zbliżyliśmy się do progów bo minister Jacek Rostowski przez sześć lat napędzał popyt i nic mu z tego nie wyszło – przekonuje specjalista – Gospodarka jest oparta na podaży. To nieprawda, że popyt ją nakręca. W osiemdziesiątym czwartym dwanaście dni stałem w kolejce po drożdżówkę. Generowałem straszliwy popyt, a jednak podaży nie było – twierdzi prof. Gwiazdowski – Usunięcie progów to ucieczka przed Trybunałem Stanu. Bez tej zmiany nie dało się znowelizować budżetu. Brak nowelizacji to niewykonanie budżetu. To rodzi odpowiedzialność ministra finansów i premiera rządu przed Trybunałem.

Zdaniem specjalisty Centrum im. Adama Smitha winą za obecny stan rzeczy należy obarczyć obecny rząd.

– Nie słuchali ludzi, którzy dwa, trzy lata temu mówili, że budżet jest niewykonalny. Co gorsza, nie słuchają nadal. Teraz mają pretensje do świata, spowolnienia gospodarczego, Leszka Balcerowicza i Jarosława Kaczyńskiego – twierdzi nasz rozmówca.