Jakóbik: Kim jest kandydat na komisarza ds. energii i klimatu?

2 października 2014, 12:45 Energetyka
Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Kandydat na komisarza ds. energii i klimatu Unii Europejskiej to przedstawiciel branży ropy naftowej i konserwatysta. Ekolodzy ukuli już dla niego przezwisko – „Naftogłowy”. Jego kadencja może przybliżyć realizację postulatów Unii Energetycznej wysuniętych przez Polskę.

Przesłuchiwany dzisiaj kandydat do teki komisarza do spraw energii i klimatu Miguel Arias Canete wypowiedział się już na temat postulowanej przez siebie polityki. Opowiedział się za wprowadzeniem rezerwy stabilizującej rynek (MSR) uprawnień do emisji dwutlenku węgla w 2017 a nie 2021 roku. To instytucjonalizacja backloadingu, czyli manipulacji ilością uprawnień na rynku w celu zmiany ich ceny. Polska opowiedziała się przeciwko temu mechanizmowi, bo dotąd tanie uprawnienia sprawiały, że na nich zarabiała. Deklaracja Canete jest zatem sprzeczna z naszymi interesami. Może być to jednak forma targu. Świadczą o tym szczere słowa kandydata na temat tego rodzaju ingerencji: „MSR to inteligentne, ukierunkowane rynkowo narzędzie, które pozwala uniknąć politycznego mieszania w cenach uprawnień”. Tego właśnie obawiają się Polacy. Możliwe więc, że w zamian za poparcie dla MSR, Hiszpan po prostu kupuje posłów Parlamentu Europejskiego.

Patrząc na resume przyszłego komisarza zajmującego się energetyką i polityką klimatyczną, należy ocenić, że jego linia w sprawie rozwoju rynku gazu ziemnego prawdopodobnie będzie korzystna dla Polski. Canete jest politykiem centroprawicowym. Na potrzeby kandydatury na komisarza zbył swoje udziały w firmach naftowych Ducar i Petrologis, ale pozostaje człowiekiem tej branży. Jego kraj – Hiszpania – poparł postulaty Unii Energetycznej na spotkaniu b. premiera Donalda Tuska z Mariano Rahoyem, który należy do tej samej partii co Canete. Hiszpańska Enagas angażuje się w projekty dywersyfikacyjne jak Gazociąg Transadriatycki (TAP). Hiszpania chce stać się w przyszłości głównym pośrednikiem w handlu LNG. Według wyliczeń Brukseli, dzięki pełnemu wykorzystaniu istniejącej infrastruktury, Unia Europejska mogłaby realizować jedną trzecią zapotrzebowania na gaz ziemny za pomocą surowca skroplonego. Lwia część mogłaby z zyskiem przepłynąć przez hiszpańskie terminale. Należy spodziewać się, że Canete zgodnie z interesem swojego kraju będzie lobbował na rzecz zwiększenia dofinansowania unijnego do projektów wspólnego interesu w sektorze gazowym oraz za dalszą integracją rynków poszczególnych krajów członkowskich.

Między innymi z tych powodów rośnie sprzeciw wobec jego kandydatury. Zwolennik energetyki naftowej nie będzie sprzymierzeńcem branży odnawialnej. „Naftogłowy” (Petrolhead) – jak nazywają go ekolodzy – sprowokował petycję sprzeciwu na 300 tysięcy podpisów i liczne apele zielonych aktywistów przeciwko jego wyborowi na komisarza ds. energii i klimatu. Pomimo zapewnień o wsparciu dla linii odchodzącej komisarz Connie Hedegaard, Canete nie zdobył zaufania ekologów. Twierdzą oni, że podobnie jak Polacy, będzie bronił status quo i nie poprze ambitnych celów klimatycznych wiążących dla krajów członkowskich.

Połączenie komisariatów do spraw energetyki oraz polityki klimatycznej w Komisji Jeana Claude Junckera odzwierciedla deal „gaz za klimat”, którego współautorami są Polacy. Canete będzie łączył ogień z wodą i spróbuje forsować pomysły na zmniejszenie zależności energetycznej od Rosji. Dlatego oprócz postulatów Unii Energetycznej, przejmie po poprzedniczce program zwiększania efektywności energetycznej, która da zmniejszenie zużycia rosyjskich surowców, co także przełoży się na zwiększenie niezależności Unii.

Kandydatury na komisarzy unijnych mają zostać zaakceptowane 22 października. Głosowanie odbędzie się nad całym składem, więc przeciwnikom „Naftogłowego” nie uda się go usunąć z listy. Być może jednak spróbują wpłynąć na nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej. Tym wpływom powinny przeciwstawić się osoby władne z polskiego korpusu. Miguel Arias Canete może być godnym następcą sprzyjającego wielu polskim postulatom Gunthera Oettingera. Może być także bardziej przyjazny Polsce w polityce klimatycznej niż radykalna Connie Hedegaard.