Konflikt w Jemenie może przełożyć się na transport ropy na Bliskim Wschodzie

28 lipca 2018, 07:00 Alert
ropa

Po ataku na saudyjskie tankowce i domniemanym ostrzelaniu lotniska w Abu Zabi Huti zagrozili w piątek przeprowadzeniem kolejnych ataków. Tymczasem lotnictwo saudyjskie również w piątek zbombardowało kluczowy port w al-Hudajdzie.

Groźby Hutich

Członek władz proirańskiego ugrupowania Hutich Ibrahim al-Deilami oświadczył w wywiadzie dla irańskiej telewizji państwowej, że jeśli Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie nie przerwą swoich działań zbrojnych w Jemenie, to celem ataków tej organizacji będą wszystkie obiekty naftowe, a także kluczowe strefy militarne, polityczne i ekonomiczne w tych dwóch krajach, w tym w szczególności bazy wojskowe na saudyjskich lotniskach w Rijadzie i Dżuddzie.

Deilami oskarżył te dwa państwa o zrównanie z ziemią jemeńskich fabryk oraz zniszczenie portów morskich i lotnisk. „Nasi wrogowie powinni mieć pewność, że ta sytuacja nie będzie tolerowana i od teraz żadne miejsce w tych dwóch krajach nie będzie już bezpieczne” – podkreślił Deilami, dodając że ataki będą przeprowadzane zarówno przy pomocy rakiet, jak i dronów.

Deilami wyraził też rozczarowanie działaniami ONZ, dotyczącymi kryzysu jemeńskiego, podkreślając, że kontynuacja wojny zagrozi interesom wielu krajów w Europie, Azji i innych częściach świata. Deilami zagroził również atakami przeciwko zagranicznym firmom współpracującym z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami arabskimi.

Ataki z użyciem dronów na tankowce 

Wywiad z Deilamim został nadany kilka godzin po domniemanym ataku jemeńskiego drona na międzynarodowe lotnisko w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Według związanych z Hutimi jemeńskich mediów ataku miał dokonać dron Sammad-3, który po przeleceniu 1350 km z jemeńskiej Sany odpalił trzy rakiety w kierunku lotniska.

Huti nie przedstawili żadnych zdjęć lub nagrań wideo, potwierdzających przeprowadzenie tej operacji, a ZEA zaprzeczyły, że doszło do tego ataku. Kilka godzin przed podaniem przez media jemeńskie informacji o domniemanym ataku władze lotniska Abu Zabi poinformowały na Twitterze o incydencie związanym z pojazdem dostawczym, który jednak nie spowodował zakłóceń w ruchu lotniczym.

Natomiast w środę 25 lipca Huti zaatakowali dwa saudyjskie tankowce o pojemności dwóch milionów baryłek, powodując niewielkie uszkodzenia jednego z nich. Do ataku doszło w rejonie strategicznej cieśniny Bab al-Mandeb, łączącej Zatokę Adeńską z Morzem Czerwonym, przez którą biegnie kluczowy szlak transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu do Europy. Po ataku Arabia Saudyjska czasowo zawiesiła wszelkie transporty tą drogą.

Konflikt w Jemenie i irańskie groźby blokady Ormuz 

Zdaniem ekspertów atak Hutich na saudyjskie tankowce w cieśninie Bab al-Mandeb może być związany z groźbami Iranu zablokowania szlaków transportowych ropy, w odpowiedzi na skierowane przeciwko temu krajowi sankcje USA. Iran jest głównym sojusznikiem Hutich. Po ataku na saudyjskie tankowce cena ropy Brent wzrosła o 0,8 proc. do 74,54 dolary za baryłkę.

Tymczasem w piątek nad ranem lotnictwo saudyjskie dokonało intensywnych nalotów na kluczowy jemeński port w al-Hudajdzie. Zdaniem ekspertów jest to odwet za atak na saudyjskie tankowce. Według źródeł lokalnych zbombardowany został obóz policji wojskowej Hutich w centrum miasta, a także fabryka plastiku w północnej jego części, południowe dzielnice Zubaid i al-Tahita oraz port rybny i lokalna rozgłośnia radiowa.

Konflikt w Jemenie 

Ofensywa ZEA i Arabii Saudyjskiej, której celem miało być opanowanie portu w al-Hudajdzie, zaczęła się w połowie czerwca 2018 roku. Po miesiącu operacja została jednak przerwana, a piątkowe naloty są pierwszymi od tego czasu poważnymi działaniami zbrojnymi w tym rejonie. Na razie nie wiadomo, czy oznaczają one wznowienie ofensywy na pełną skalę.

Ruch Hutich powstał w 1994 r. i skupił radykalnych przedstawicieli zajdyckiej grupy religijnej, niezadowolonych z rządów prezydenta Alego Abd Allaha Saleha i jego współpracy z Arabią Saudyjską. Po obaleniu Saleha w wyniku wydarzeń tzw. arabskiej wiosny władzę w Jemenie przejął zdominowany przez sunnitów rząd Abd Rabu Mansura al-Hadiego. W styczniu 2015 r. Huti przejęli kontrolę nad stolica Jemenu Saną, zmuszając Hadiego do ucieczki do Arabii Saudyjskiej. Rząd Hadiego urzęduje tam do dziś, a Huti powołali własny rząd, który nie jest uznawany przez żaden kraj, uzyskuje jednak wsparcie ze strony Iranu.

Polska Agencja Prasowa