Prezydent Kazachstanu Kasym-Żormat Tokajew poinformował o przywróceniu porządku konstytucyjnego w kraju, ale zapowiada dalszą walkę z „terrorystami” jak nazywa demonstrantów protestujących przeciwko wysokim cenom LPG i nie tylko. Regulacja podwyżek nie zatrzymała protestów.
Siły bezpieczeństwa Kazachstanu podały oficjalnie, że zabiły już 26 uczestników protestów, raniły osiemnastu i uwięziły ponad trzy tysiące. Demonstranci używają koktajli Mołotowa oraz innych broni przeciwko policji, dzięki którym na krótko zajęli strategiczne punkty w miejscowości Ałmaty i kilku innych miastach. Rząd Askara Mamina ustąpił piątego stycznia. Od szóstego trwa stan wyjątkowy. Kazachstan sprowadził wówczas siły Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym na czele z Rosją w ramach tzw. misji pokojowej.
Rusza śledztwo w sprawie wysokich cen LPG, które uległy regulacji na wniosek prezydenta Tokajewa. Ceny LPG wzrosły z 50-60 tenge do 120 tenge za litr. W niektórych częściach kraju dostęp do paliwa jest ograniczony. Prezydent Tokajew oskarżył firmy państwowe o nieprawidłowości. Prokuratura zbada teraz postępowanie Kazmunaigaz, Aktobemunaigaz, Kazgermunaigaz i Kazakhoil Aktobe oraz dwóch innych firm, by nałożyć na nie kary w razie stwierdzenia winy. Wyniki śledztwa mają być znane w ciągu 20 dni.
Kommiersant/Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik
Sojusz pod wodzą Rosji wysyła siły do Kazachstanu płonącego przez kryzys energetyczny