Kędzierski/Nierada: NOKE nie spowalniało poszukiwań gazu łupkowego

2 kwietnia 2014, 12:56 Gaz
is

Mateusz Kędzierski i Paweł Nierada – Eksperci Instytutu Sobieskiego w obszarze energetyki, napisali list w którym piszą o rozwoju sektora gazu łupkowego w Polsce. Poniżej publikujemy jego treść:

Szanowni Państwo,

Rozpoznanie i eksploatacja złóż gazu z łupków stanowi jeden z najgorętszych tematów polskiej debaty, nie tylko w obszarze energetyki – wydobycie gazu z łupków porównywano nawet do budowy nowego Centralnego Okręgu Przemysłowego. Publikacje szacunków dotyczących zasobów gazu z łupków, podobnie jak dyskusja na temat wysokości opodatkowania i sposobu kontroli państwa nad złożami, wywołują kolejne fale spekulacji i dyskusji. Dla uporządkowania toczącej się debaty warto krótko przedstawić najważniejsze uwarunkowania procesu eksploatacji gazu z łupków w Polsce, począwszy od fazy rozpoznania złóż, a skończywszy na budowie technologicznego zaplecza wydobycia.

Ilość gazu zgromadzona pod ziemią nie jest równa ilości gazu, którego wydobycie będzie ekonomicznie uzasadnione. Na opłacalność wydobycia gazu wpływ mają m.in. czynniki geologiczne (m.in. miąższość łupków, głębokość zalegania złoża czy budowa geologiczna) i na obecnym etapie poszukiwań trudno ocenić, czy wydobycie będzie się opłacało. Dotychczasowe wyniki nie pozwalają na przesadny optymizm, lecz sytuacja może się zmienić, jeśli jeden z polskich basenów okaże się równie perspektywiczny, co zasobniejsze spośród basenów amerykańskich. Poza tym jak dotąd wykonano jedynie kilkadziesiąt odwiertów (choć Polska z tym wynikiem i tak pozostaje liderem w Europie).

Drugim elementem są warunki wydobycia, czyli prawo geologiczne (nowelizacja ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze) i podatki, którymi obłożona jest eksploatacja i sprzedaż węglowodorów. Nie jest prawdą, iż spór o NOKE – Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (wzorowana na rozwiązaniach norweskich państwowa instytucja, która ma w zamyśle posiadać udziały w każdej koncesji na terenie Polski) i wysokość opodatkowania wydobywanych kopalin były głównymi czynnikami zrażającymi zagranicznych i krajowych inwestorów. Przyczyn należy raczej upatrywać w ciągnącej się miesiącami niepewności w jakim kierunku ostatecznie podążać będą regulacje, a czasem także w po prostu niekorzystnych wynikach próbnych odwiertów (choć faktycznie na najmniej obiecujących obszarach koncesji).

Niewątpliwie istnieje potrzeba szybkiego przyjęcia nowych przepisów regulujących zarówno kwestie wydobycia i jego opodatkowania, jednak zapowiadane przez rząd nowe otwarcie w łupkach po zmianach w Ministerstwie Środowiska na razie nie nastąpiło, a samo usunięcie z ustawy zapisów o NOKE (za przywróceniem których opowiadał się, według ostatnich doniesień medialnych, również minister Jacek Cichocki) nie rozwiąże problemu. Polska potrzebuje dobrej kontroli i zabezpieczenia interesów państwa już na etapie poszukiwawczym. Zagraniczne koncerny energetyczne wydobywające gaz w Norwegii, Kanadzie czy Stanach Zjednoczonych są przyzwyczajone do dużej roli i uprawnień państwa zarówno w kwestii wydobycia, jak też do znaczącego udziału w zyskach – w Norwegii bezpośrednie i pośrednie podatki sięgają niemal 80% zysków. Niskie obciążenia podatkowe (istniejące w różnej formie) nie są wcale powszechną praktyką wśród państw zasobnych w surowce energetyczne. Regulacje jakkolwiek elastyczne, uwzględniające ryzyko po stronie inwestorów i wspierające rozwój branży w okresie jej tworzenia, powinny jednak wyraźnie kreślić ścieżkę dojścia do modelu docelowego, uznającego silną obecność państwa w sektorach surowców strategicznych, praktykowanego w większości rozwiniętych krajów Europy i świata.

System opodatkowania wydobycia węglowodorów powinien zachęcać do inwestowania w technologie, aby Polska nie stała się jedynie miejscem wydobycia kopalin, ale stworzyła swoją własną bazę naukowo-techniczną i przemysłową związaną z wydobyciem. Badania i rozwój w tym zakresie muszą zostać objęte pełnym i wieloletnim odpisem kosztów działalności. Polskie władze wspólnie z koncernami powinny stworzyć programy wymiany naukowej z uczelniami amerykańskimi czy norweskimi, a także ośrodek badawczo-wdrożeniowy, w którym naukowcy będą mogli wykorzystywać swoją wiedzę w praktyce. Wzorem dla Polski w tym zakresie może być Norwegia, która poprzez konsekwentną politykę względem inwestorów zagranicznych stworzyła własne zaplecze technologiczne w zakresie wydobycia węglowodorów.

Wydobycie gazu z łupków jest projektem obliczonym na lata i dekady. Nie zmieni ono w krótkim okresie polskiego bilansu energetycznego, nie uda się nam również w okresie roku czy dwóch lat stworzyć bazy naukowej i technologicznej stanowiącej fundament rodzimego nowoczesnego przemysłu wydobywczego. Rzeczy te mogą się jednak zrealizować w dłuższym okresie dzięki silnym i dobrze zaprojektowanym instytucjom oraz temu, co znajdziemy pod ziemią, a co miejmy nadzieję, będzie się opłacało wydobywać. Jedynie długofalowa i kompleksowa strategia wydobycia gazu z łupków łącząca aspekty prawny, fiskalny, przemysłowy i naukowo-technologiczny pozwoli na pełne wykorzystanie przez Polskę szansy, którą ten projekt z sobą niesie.

Mateusz Kędzierski i Paweł Nierada

Eksperci Instytutu Sobieskiego w obszarze energetyki