Moskwa rozszerza wpływy na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej

22 grudnia 2016, 07:00 Alert
putin-laughing

Przyczółkiem wpływów Rosji na Bliskim Wschodzie od dawna byłą Syria. Dziś z tego przyczółku desantuje się na cały ten region. Pomogły jej w tym świadomie lub nie państwa bliskowschodnie, a także należąca do NATO Turcja oraz arabskie państwa Zatoki Perskiej z kartelu OPEC.

Szereg zawartych umów i powiązań nieformalnych umożliwia Rosji bliską współpracę z państwami Zatoki Perskiej w całym regionie za wyjątkiem Syrii (tu Moskwa jest „po przeciwnej stronie brutalnej war proxy”). Dla przykładu: niedawno Rosja pośredniczyła w pierwszym kontakcie OPEC i państw naftowych spoza kartelu, aby doprowadzić do pierwszego od 15 lat ograniczenia wydobycia ropy. Rosja uzyskała 5 mld dol. od maleńkiego Kataru za pakiet 19,5 proc. akcji Rosnieftu. Nieco wcześniej wydając 2,8 mld dol. za udziały w złożach gazu w Egipcie. Fiodor Łukianow  przewodniczący rosyjskiej Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej, przyznał, że Rosja dąży wszelkimi Wielką uwagę poświęca temu Putin. Jednocześnie mocno osłabły amerykańskie sojusze na Bliskim Wschodzie, zapewne z uwagi na skutki rewolucji łupkowej.

Obecnie rosyjska dyplomacja robi wiele, aby powrócić do stanu wszechstronnej obecności Kremla na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Zwłaszcza w sektorach energii i handlu bronią. Ożywienie widoczne jest np. w coraz bliższych kontaktach Moskwy z egipskim prezydentem Abdel Fattah al-Sisi. Trudniej zrealizować rosyjskie ambicje w państwach Zatoki, gdzie więzi gospodarcze i ochrony bezpieczeństwa z USA wciąż są  obecne. Tu na razie wciąż dla Rosji ważniejsze jest dążenie do stabilizacji cen ropy, choć geopolityka odgrywa znaczącą rolę.

Ta umowa z Qatar Investment Authority jest szczególnie godna uwagi, ponieważ Rosja i Katar mają wyjątkowo trudne relacje. Moskwa widzi Emirat jako sponsora islamskich grup terrorystycznych w Czeczenii oraz obecnie w Syrii. Gdt emir Kataru Tamim ibn Hamad Al Sani rozmawiał z prezydentem Rosji Władimirem Putinem o współpracy biznesowej, rosyjskie samoloty bombardowały rebeliantów wspieranych przez  Katar w zdobywanym  przez syryjskie wojska Aleppo. Rozmowy biznesowe zakończyły się sukcesem. Nie było żadnej wzmianki o Aleppo lub Syrii. W ostatni poniedziałek ( 19 grudnia) został zastrzelony w Ankarze ambasador Rosji, co ma oczywisty związek z wojną domową w Turcji. Wg. Valentina Kretzschmar, analityka Wood Mackenzie i Rosnieft i Gazprom ubiegają się o zdobycie mocnej pozycji dla swojego LNG na Bliskim Wschodzie. A przecież Katar jest największym na świecie eksporterem LNG.

Historia rosyjskiej dyplomacji, interesów i wpływów na Bliskim Wschodzie jest długa i bogata. Kontynuował ją Związek Sowiecki. O bezpieczeństwo Izraela i monarchii arabskich dbały wtedy USA.  I o ile wejście Moskwy do branży LNG jest czymś nowym, handel bronią z Kremlem ma długie tradycje. Obecnie po pewnym osłabieniu w związku z upadkiem ZSRS handel ten znów się rozwija. W latach 2006 – 2015, Rosja sprzedała  na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce Północnej  broń  na kwotę 12,7 mld dol. Egipt podpisał wielomiliardową umowę  w lotnictwie w 2014 roku. Dostawy rosyjskiej broni do Iraku rosną. Otwiera się duży rynek broni w Iranie, a Algieria pozostaje wielkim konsumentem rosyjskiej broni.

Jednak największym sukcesem Putina może okazać się Libia. Putin nawiązał dobry kontakt z libijskim przywódcą wojskowym generałem Chalifa Haftarem, który odwiedził Moskwę dwa razy w ciągu ostatnich 6 miesięcy, aby poprosić o pomoc zbrojną. Jeśli  Haftar zdobędzie władzę w Libii, Rosja może skorzystać. Rosyjska firma zbrojeniowa Rosoboroneksport oraz Gazprom straciły wiele miliardów dolarów  po upadku Muammara Kadafiego. Obecnie Kreml stara się odbić te straty. Pytanie, jak zareaguje nowy prezydent USA Donald Trump.

Bloomberg