Gocuł: Orki będą posiadały zdolność do rażenia celów lądowych w odległości 800 km

5 listopada 2014, 12:30 Bezpieczeństwo
Okręt podwodny

Wśród ważniejszych postępowań planowanych do uruchomienia w najbliższych miesiącach, znajduje się obecnie m.in. pozyskanie 3. okrętów podwodnych nowego typu „Orka”. Jak informowaliśmy, Parlamentarny Zespół do spraw Wojska Polskiego zaapelował do MON o zakup okrętów podwodnych zdolnych przenosić pociski manewrujące. Wiceszef MON, Czesław Mroczek oświadczył, że strona polska chce je pozyskać na okręty podwodne. Jednak jest szereg kwestii z tym związanych „do rozstrzygnięcia” w najbliższych miesiącach. 

– Istotnie okręty podwodne typu „Orka”, jako element zdolności do strategicznego odstraszania obronnego – oprócz kierowanych, lotniczych pocisków rakietowych powietrze-ziemia dalekiego zasięgu (JASSM) dla samolotów F-16, a także bezpilotowych środków rozpoznawczych oraz systemów rakietowych typu „Homar” – niewątpliwie wpisuje się w te możliwości – oznajmił gen. Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

W jego przekonaniu MON dostrzegło taką potrzebę i zostało precyzyjnie zapisane we wstępnych założeniach taktyczno-technicznych, że okręty podwodne nowego typu „Orka” będą posiadały zdolność do rażenia celów lądowych w zakresie odległości 800 km.

– Wpisuje się to zarówno w nasze działania systemowe w zakresie pozyskania sprzętu i systemu rozpoznania. Bowiem kwestia posiadania takiej zdolności jest zjawiskiem znacznie szerszym – twierdził dalej gen. Mieczysław Gocuł. – Mówimy w tym przypadku o możliwości detekcji – rozmieszczenia w danym punkcie, identyfikacji wroga oraz rozpoznania danego celu, jego parametrów technicznych i współrzędnych pozwalających określić jego miejsce do zwalczania przez system rażenia.

Generał informował następnie, że te trzy elementy buduje się poprzez zaawansowane systemy rozpoznawcze. Począwszy od dostępu do zobrazowań satelitarnych, które już teraz w polskich siłach zbrojnych funkcjonują. Jest to jednocześnie materiał referencyjny do tego, by poszukiwać i oprócz detekcji, doprowadzić do identyfikacji, następnie do rozpoznania i ostatecznie – użycia systemów rażenia.

– Takie zdolności w zakresie rozpoznania i identyfikacji budujemy poprzez nie tylko elementy rozpoznania dalekiego zasięgu, które – nie jest żadną tajemnicą – tworzymy w oparciu o wojska specjalne, o pułki rozpoznawcze, ale także poprzez systemy rozpoznawcze i rozpoznawczo-uderzeniowe – stwierdzał dalej szef sztabu WP. W to wszystko wpisuje się cały system dowodzenia, system rozpoznania i ocena skutków uderzeń. Nie jest bowiem sztuką razić cel, ale stwierdzić po zastosowaniu środka rażenia, że ten cel został zneutralizowany zgodnie z zamiarem dowódcy prowadzącego operację.

W opinii generała w to wszystko wpisuje się okręt podwodny nowego typu. Nie żadnych wątpliwości, że taki okręt będzie miał zdolności do oddziaływania na potencjalnego przeciwnika poprzez systemy rakietowe rakiet manewrujących o zdolności do rażenia celów na odległość do 800 km.

– Nie chciałbym przesądzać szczegółowych parametrów. Natomiast te wszystkie kwestie, o których mówimy, a więc systemy dowodzenia, systemy rozpoznania, identyfikacji, systemy rażenia, systemy pozwalające określić skutki uderzeń, również są kwestią rozpatrywaną w ramach tejże zdolności. Jest to więc złożony proces. Niemniej jednak jasny przekaz dzisiaj: systemy manewrujące na okrętach podwodnych są dla nas niezbędne i wpisują się w planowane pozyskanie zdolności do strategicznego odstraszania obronnego – zakończył generał.