Nord Stream 2 może nie być potrzebny przez kryzys cen ropy i koronawirusa

25 marca 2020, 07:00 Alert
fot. Nord Stream 2 Pioneering Spirit
Pioneering Spirit. Fot. Nord Stream 2

Rosyjskie media informują, że projekt Nord Stream 2 może mieć problem z rentownością ze względu na kryzys cen ropy i prawdopodobny spadek zapotrzebowania na gaz w Europie wywołany pandemią koronawirusa. Gazprom może stracić istotną część zbytu.

Ceny gazu na giełdach europejskich 19 marca spadły do około 90 dolarów za 1000 m sześc. na TTF. Ta cena może dalej spadać przez kryzys cen ropy, która kosztuje już około 25 dolarów za baryłkę. Jednakże niskie ceny surowca mogą tym razem nie przynieść zwiększonych zakupów przez epidemię koronawirusa, która zmniejsza zapotrzebowanie największych klientów rosyjskiego Gazpromu, szczególnie Włoch, ale także Niemiec i innych importerów surowca, którzy zgromadzili istotne zapasy w czasie ciepłej zimy. Magazyny europejskie mieszczą rekordową ilość 54 mld m sześc. gazu odłożonego w sezonie letnim. Zapotrzebowanie na gaz w Niemczech może spaść w tym roku o 30 procent.

Klienci Gazpromu mogą działać jak już to zrobili Chińczycy, ogłaszając siłę wyższą i domagając się zmniejszenia dostaw poniżej obowiązkowego wolumenu obwarowanego klauzulą take or pay, jak w przypadku polskiego kontraktu jamalskiego. Może to oznaczać konieczność redukcji wydobycia Gazpromu, jego importu z Turkmenistanu i Uzbekistanu, a także ograniczenia projektów inwestycyjnych. Oznacza to także, że dostawy gazu na rynek krajowy w Rosji mogą być przez pewien czas bardziej rentowne od eksportu.

– To oczywiste, że gazociąg Nord Stream 2 powinien powstać. Rury nie mogą sobie leżeć na dnie morza. Jednak powstaje pytanie o termin jego uruchomienia. Nie ma dłużej potrzeby przyspieszania budowy – ocenił Siergiej Prawosudow z Narodowego Instytutu Energetyki. – Jeśli konsumpcja wzrośnie, Nord Stream 2 znów będzie potrzebny.

Projekt Nord Stream 2 notuje co najmniej roczne opóźnienie. Ma zostać podporządkowany prawu europejskiemu zgodnie ze znowelizowaną , unijną dyrektywą gazową. Będzie za to odpowiedzialny niemiecki regulator Bundesnetzagentur. Polskie PGNiG zostało włączone do procesu i będzie go mogło opiniować, a w ten sposób wpłynąć na przedłużenie prac.

Swobodnaja Pressa/Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Nord Stream 2 może stać pusty przez Polaków