Nowe okręty mogą być szansą dla polskich firm z 50 tys. zatr. – debata ekspercka

21 listopada 2013, 15:32 Bezpieczeństwo
Logo Instytut Jagielloński

Planowane przez resort obrony wydatki na modernizację Marynarki Wojennej – rzędu ok. 900 mln zł rocznie – mogą stać się szansą dla 50 tys. zatrudnionych w sektorze gospodarki morskiej, pod warunkiem nawiązania współpracy z zagranicznym partnerem. Podczas zorganizowanej przez agencję ISBnews eksperckiej debaty zwracano przy tym uwagę, że najpierw niezbędna jest strategia, która pozwoli określić, jaki sprzęt jest nam potrzebny i na tej podstawie wybrać partnerów dla polskiej branży obronnej, generującej już dziś ok. 6 mld zł przychodów rocznie.

Zdaniem ekspertów Polska ma szansę na technologiczny przełom i dynamiczny rozwój tego sektora gospodarki, pod warunkiem, że kryterium wyboru oferty zagranicznych partnerów będzie współpraca z polskim przemysłem.

„To my mamy miliardy do wydania i to my jesteśmy panem na tym boisku, możemy więc i powinniśmy stawiać warunki zagranicznym koncernom, a nie odwrotnie. Budowa okrętów powinna być realizowana przez konsorcja polskich firm z zagranicznymi. Poszukajmy więc odpowiedniego partnera, który da nam know-how do budowy okrętów w Polsce. Program modernizacji MW jest absolutnie nowatorski, bo po raz pierwszy chcemy pozyskać nowy sprzęt, a nie tylko używany, ale zrealizujmy go z głową” – powiedział Andrzej Talaga z „Rzeczpospolitej” podczas debaty.

Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) planuje przeznaczyć 91,5 mld zł do 2022 roku na 14 programów operacyjnych w ramach „Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych”. Rozwój Marynarki Wojennej jest jednym z priorytetowych zadań przewidzianych w planie. W ramach modernizacji do 2026 roku MW chce kupić trzy okręty podwodne (kryptonim Orka), trzy niszczyciele min (kryptonim Kormoran II), a także trzy okręty patrolowe z funkcją zwalczania min (kryptonim Czapla) i trzy okręty obrony wybrzeża (kryptonim Miecznik). Proces pozyskiwania jednostek jest w toku, choć zdaniem ekspertów jest realizowany w złej kolejności.

„Najpierw potrzebna jest strategia, określenie przed kim i jak chcemy się bronić, a potem do tego planu dobierać działania i kupować sprzęt. Żaden z naszych okrętów nie posiada zdolności operacyjnej, niektóre okręty jeszcze wychodzą w morze, ale po 2020 r. marynarze nie będą mieli czym wychodzić w morze. Warto myśleć o gospodarce XXI wieku i strategii, która będzie działać dobrze przez 50-60 lat” – uważa dr Łukasz Kister, ekspert Collegium Civitas i Instytutu Jagiellońskiego.

„Potrzebny jest nam partner, najlepiej z Europy, bo mamy zbliżone realia militarne. Dysponujemy pieniędzmi, chcemy kupować sprzęt. Bądźmy aktywnym graczem, to my stawiajmy warunki, nie pozwalajmy innym budować specyfikacje dla nas” – apelował ekspert podczas debaty ISBnews.

Dariusz Seliga, poseł Prawa i Sprawiedliwości (PiS) zwracał uwagę, że obecna strategia jest zbyt szeroka – należy wybrać 2-3 projekty i na nich się skoncentrować.

„Będziemy atrakcyjni, póki będziemy mieć pieniądze. Ale musimy wiedzieć, jak ma wyglądać nasz system obronny i do czego służyć” – podkreślał.

Kluczowym elementem planu wzmocnienia floty będzie wart 7,5 mld zł program Orka, czyli zakup trzech okrętów podwodnych. Docelowo mają być one także, według publicznych deklaracji decydentów z MON, wyposażone w rakiety manewrujące do rażenia strategicznych celów na lądzie. Polska otrzymała kilka ofert na zakup okrętów podwodnych, w tym dwie wymienia się najczęściej: niemieckiego koncernu TKMS i francuskiego DCNS.

„Oferta niemiecka ograniczała się tylko do zakupu sprzętu. Od Francuzów otrzymaliśmy zaś ofertę reaktywacji stoczni w Gdyni, a więc budowy u nas okrętów i transferu koniecznej do tego technologii. Możemy dziś bardzo szybko pobudzić do rozwoju nasz przemysł, jednak pozostaje pytanie: czy jest taka wola? Marynarka wojenna jest pasmem wielu chybionych decyzji i najwyższy czas stworzyć wizję, jak ma wyglądać w przyszłości i ten plan zrealizować” – powiedział Seliga.

Kontrakt na zakup okrętów podwodnych może zapewnić w kraju ok. 1000 miejsc pracy w branży stoczniowej i spółkach kooperujących przez co najmniej 8-9 lat. Zdaniem ekspertów, może to być ogromny impuls technologiczny i ekonomiczny dla polskiego przemysłu i gospodarki. Jednak wokół programu pojawia się także coraz więcej kontrowersji i znaków zapytania.

Jak informowała wcześniej agencja ISBnews, powołując się na odpowiedź na interpelację posła Jacka Sasina (PiS), MON rozważało weryfikację warunków przetargu, gdy okazało się, że oferta niemiecka nie spełnia warunków technicznych. Zdaniem części ekspertów, oferta, która nie spełnia wymagań, powinna zostać odrzucona. W odpowiedzi na te zarzuty MON wydało komunikat w którym poinformowało, że „nie zapadły jakiekolwiek decyzje w sprawie okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej”.

Nie jest to pierwszy zarzut dotyczący niewłaściwego przeprowadzania procesu przetargowego. W październiku Komisja Europejska wniosła do Trybunału Europejskiego sprawę przeciwko Polsce w związku z niewłaściwą implementacją dyrektywy o udzielaniu zamówień publicznych dotyczących mi.in. zakupów broni, amunicji i materiałów wojennych.

(ISBnews)