Najważniejsze informacje dla biznesu

Polska motoryzacja przechytrzyła Trumpa (felieton)

Polacy w swoich prorozwojowych narzekaniach na kolejne ekipy zdecydowanie przesadzają. Wszystko ma głębszy sens. Weźmy takich Słowaków. Drżą dziś, bo cła Trumpa uderzą w tamtejszy potężny przemysł motoryzacyjny. W polski tak bardzo nie uderzą. Zgadnijcie dlaczego?

Całość można by zawrzeć w scence, którą zapamiętałem z najsłynniejszego europejskiego komiksu, a która brzmiała mniej więcej tak:

— Czy uchroniłeś most przed spaleniem przez Rzymian, Obeliksie? — Ależ oczywiście, Asteriksie! Aby Rzymianie go nie spalili, sam go zniszczyłem.

W „Detroit Europy” — jak media nazywają Słowację za raportem banku ING — most wciąż nie został spalony. Na pięciu Słowaków przypada jeden produkowany tam pojazd. Słowacja zajmuje trzecie miejsce w Europie pod względem eksportu aut i części. Dlatego szczególnie odczuje 25-procentowe cła nałożone przez Trumpa na wszystkie samochody osobowe, SUV-y i pick-upy importowane do USA.

Warto dodać, że Słowacy wykonali tytaniczną pracę nad ugruntowaniem swojej pozycji i ściągnięciem m.in. Volkswagena, Kii, Peugeota, Citroëna, Land Rovera, Volvo i Jaguara. Szczególnie historia tej ostatniej fabryki stała się głośna po tym, jak z hukiem ominęła Polskę. Szwedzi na Słowacji otwierają fabrykę aut elektrycznych, a w sumie w przemyśle motoryzacyjnym pracuje ponad 10 procent czynnych zawodowo Słowaków.

A u nas? Hulaj dusza, piekła nie ma. Izera pozostała symbolem tego, że nad Wisłą po prostu się już nie da. Czy to spalinowe, diesle, czy elektryczne — nie da się i już. Smutne losy Izery pokazują, że na prąd też się nie da. Co prawda Elon Musk zaczął przebąkiwać o fabryce Tesli w Polsce, ale chyba z niewiedzy, że „się nie da”.

W październiku ubiegłego roku przeprowadzono badanie, z którego wynikało, że większość wysokich menedżerów z tej branży przewiduje drastyczne spadki. Zresztą co tu przewidywać. W 2024 roku produkcja aut osobowych spadła o 27 procent i wynosi jedną piątą tego, co produkuje się na Słowacji. Można by tak ciągnąć, ale wszystkie podobne dane w tym sektorze wyglądają podobnie. Spadki po 50-kilka procent rok do roku (na przykład w sierpniu i grudniu 2024) robią wrażenie.

I co? I o to chodzi, o to chodzi! Słowacja — tu najważniejsza cyferka — jest siódmym eksporterem samochodów do USA, wyprzedzając Włochy i Chiny. A Polska? Nawet ciężko znaleźć dane. Wysyłamy Amerykanom różne maszyny, ale samochodów wśród nich brak, bo i u nas ich brak. Nawet tych montowanych w Polsce jest niewiele. Najbardziej bandyckie cła nas nie ruszą, bo działa zasada Aikido. Unik doskonały. Przechytrzyliśmy pana, panie Trump. I nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa!

Polacy w swoich prorozwojowych narzekaniach na kolejne ekipy zdecydowanie przesadzają. Wszystko ma głębszy sens. Weźmy takich Słowaków. Drżą dziś, bo cła Trumpa uderzą w tamtejszy potężny przemysł motoryzacyjny. W polski tak bardzo nie uderzą. Zgadnijcie dlaczego?

Całość można by zawrzeć w scence, którą zapamiętałem z najsłynniejszego europejskiego komiksu, a która brzmiała mniej więcej tak:

— Czy uchroniłeś most przed spaleniem przez Rzymian, Obeliksie? — Ależ oczywiście, Asteriksie! Aby Rzymianie go nie spalili, sam go zniszczyłem.

W „Detroit Europy” — jak media nazywają Słowację za raportem banku ING — most wciąż nie został spalony. Na pięciu Słowaków przypada jeden produkowany tam pojazd. Słowacja zajmuje trzecie miejsce w Europie pod względem eksportu aut i części. Dlatego szczególnie odczuje 25-procentowe cła nałożone przez Trumpa na wszystkie samochody osobowe, SUV-y i pick-upy importowane do USA.

Warto dodać, że Słowacy wykonali tytaniczną pracę nad ugruntowaniem swojej pozycji i ściągnięciem m.in. Volkswagena, Kii, Peugeota, Citroëna, Land Rovera, Volvo i Jaguara. Szczególnie historia tej ostatniej fabryki stała się głośna po tym, jak z hukiem ominęła Polskę. Szwedzi na Słowacji otwierają fabrykę aut elektrycznych, a w sumie w przemyśle motoryzacyjnym pracuje ponad 10 procent czynnych zawodowo Słowaków.

A u nas? Hulaj dusza, piekła nie ma. Izera pozostała symbolem tego, że nad Wisłą po prostu się już nie da. Czy to spalinowe, diesle, czy elektryczne — nie da się i już. Smutne losy Izery pokazują, że na prąd też się nie da. Co prawda Elon Musk zaczął przebąkiwać o fabryce Tesli w Polsce, ale chyba z niewiedzy, że „się nie da”.

W październiku ubiegłego roku przeprowadzono badanie, z którego wynikało, że większość wysokich menedżerów z tej branży przewiduje drastyczne spadki. Zresztą co tu przewidywać. W 2024 roku produkcja aut osobowych spadła o 27 procent i wynosi jedną piątą tego, co produkuje się na Słowacji. Można by tak ciągnąć, ale wszystkie podobne dane w tym sektorze wyglądają podobnie. Spadki po 50-kilka procent rok do roku (na przykład w sierpniu i grudniu 2024) robią wrażenie.

I co? I o to chodzi, o to chodzi! Słowacja — tu najważniejsza cyferka — jest siódmym eksporterem samochodów do USA, wyprzedzając Włochy i Chiny. A Polska? Nawet ciężko znaleźć dane. Wysyłamy Amerykanom różne maszyny, ale samochodów wśród nich brak, bo i u nas ich brak. Nawet tych montowanych w Polsce jest niewiele. Najbardziej bandyckie cła nas nie ruszą, bo działa zasada Aikido. Unik doskonały. Przechytrzyliśmy pana, panie Trump. I nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa!

Najnowsze artykuły