De Silvestro: Formula E miała pokazać, że e-wyścigi są cool. Udało się (ROZMOWA)

10 września 2019, 10:00 Energetyka
Simona de Silvestro przy swoim bolidzie. Fot. ABB
Simona de Silvestro przy swoim bolidzie. Fot. ABB

Szwajcarski kierowca wyścigowy Simona de Silvestro, znana również jako „Iron Lady” i „Swiss Miss”, jest pionierką Formuły E – to pierwsza kobieta, która zdobyła punkty w wyścigu Formuły E. Jak sama mówi, płeć nie ma znaczenia, gdy wchodzisz w zakręt z prędkością 225 kilometrów na godzinę. W wywiadzie dla BiznesAlert.pl Simona opowiada o początku swojej kariery, rozwoju Formuły E i przyszłości motoryzacji.

BiznesAlert.pl: Jak trafiłaś do wyścigów Formuły E? Jakie bariery musiałaś pokonać?

Simona de Silvestro: Zaczęłam się ścigać, gdy byłam dość młoda, miałam około sześciu lat, głównie dzięki ojcu, który pasjonował się Formułą 1. Oglądałam z nim wyścigi i zawsze było to dla mnie ekscytujące. Gdy pierwszy raz prowadziłam gocarta, byłam tak mała, że nie mogłam dosięgnąć pedałów, więc płakałam cały dzień (śmiech). Gdy podrosłam, dostałam swój pierwszy gocart, a w weekendy chodziliśmy jeździć na torach, i bardzo mi się to podobało. Kiedy miałam około osiem lat, wystartowałam w moim pierwszym wyścigu i wygrałam go, co sprawiło, że zaczęłam się tym tematem pasjonować.

Zawsze pytają mnie, jak to jest być kobietą w tym sporcie, ale nie myślę o tym w ten sposób, ponieważ tak naprawdę jestem tylko kierowcą wyścigowym i liczy się wynik, i to doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj. Próbowałam wytrwać i być jak najlepsza. Byłam na całym świecie, ścigałam się w Ameryce w IndyCar, a wreszcie w Formule 1, co zawsze było moim marzeniem. A potem miałam okazję przejść do Formuły E, co było dość ekscytujące – w 2015 roku wzięłam udział w pierwszym wyścigu i było to zupełnie inne niż cokolwiek, co robiłam wcześniej – silnik jest elektryczny i nie powoduje hałasu, do którego byłam przyzwyczajona. Poza tym to pełnoprawny samochód wyścigowy i było to naprawdę świetne doświadczenie, a ja zostałam pierwszą kobietą, która zdobyła punkty w Formule E. W sportach motorowych sprzęt jest kluczowym czynnikiem i miałam szczęście w tej kwestii.

Jakie są inne różnice w prowadzeniu tradycyjnej Formuły 1 i Formuły E?

Jest zupełnie inaczej – jak wspomniałam wcześniej, samochód jest całkowicie elektryczny, więc nie ma hałasu silnika i jest trochę dziwnie, gdy wsiadasz po raz pierwszy. W zamian pojawiają się różne odgłosy, na przykład hałas hamowania opon, którego nie słychać w tradycyjnym pojeździe. Wszystko razem sprawia inne wrażenie, ale poza tym to prawdziwy samochód wyścigowy, a ty musisz być najszybszy na torze. Wyścigi też są nieco inne, ponieważ dodatkowym czynnikiem jest zarządzanie energią – jeśli zrobisz to źle, istnieje możliwość, że nie ukończysz wyścigu, więc jest dodatkowy element taktyki. Musisz być w doskonałej formie, aby szybko jechać i jednocześnie oszczędzać baterię.

Jaką rolę odgrywają duże firmy, takie jak ABB, w rozwoju sportów takich jak Formuła E i ogólnie elektromobilności?

ABB odgrywa wiodącą rolę w rozwoju zrównoważonej elektromobilności, na przykład poprzez rozwój infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych na całym świecie. Duże firmy energetyczne, automatyzacyjne, motoryzacyjne i – bardziej ogólnie – firmy technologiczne dysponują niezbędnym doświadczeniem, specjalistyczną wiedzą rynkową i zasobami, aby wskazać kierunek, zwiększyć świadomość i przewodzić w zakresie rozwoju technicznego. Postęp technologiczny następnej generacji samochodów Formuły E jest jednym z najlepszych przykładów. Samochody przyszłości będą elektryczne. Myślę, że razem, ABB i Formuła E przekazują komunikat, że elektromobilność już tam jest i ma to pokazać, że e-wyścigi są cool i moim zdaniem ten cel został osiągnięty. Jako uczestniczka Formuły E i ambasador ABB jestem dumna, że mogłam przyczynić się do tej wspólnej misji.

Rozmawiał Michał Perzyński