Niemieckie media: Układ z USA zagrozi polityce klimatycznej

25 kwietnia 2016, 07:15 Alert
ważne polityka klimatyczna

(Suddeutsche Zeitung/Anna Kucharska)

Niemiecka Süddeutsche Zeitung ostro skrytykowała w ubiegłym tygodniu umowę o wolnym handlu TTIP, jak i podobne, zawarte w październiku 2015 roku, porozumienie: Partnerstwo Transpacyficzne (TPP). Dziennik mocno akcentuje fakt, że obie umowy podkopują podstawy dokładnie tym działaniom politycznym, jakich wymagało porozumienie klimatyczne zawarte podczas paryskiej konferencji COP21.

W poniedziałek Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, oraz Prezydent USA, Barack Obama, spotkają się w Hanowerze. O spotkaniu, nazywanym mini-szczytem G7, poinformowano zaledwie 5 dni wcześniej. Okazją do jego zorganizowania stała się wizyta Prezydenta Obamy w Niemczech. Podczas spotkania ma być dyskutowana sytuacja w Syrii, Ukrainie i Libii. Możliwym tematem rozmów będzie także TTIP – Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji.

Jak podkreśla Süddeutsche Zeitung, osiągnięcie celów sformułowanych w porozumieniu paryskim pociąga za sobą konieczność szybkiego wycofania paliw kopalnych z krajowych gospodarek sygnatariuszy oraz pozostawienia ok. 80% rezerw w ziemi. Wiąże się to z przekierowaniem na skalę światową bilionowych inwestycji z instalacji o wysokich emisjach CO2 w infrastrukturę o niskich lub zerowych emisjach. W tym celu muszą zostać zbudowane nowe bezemisyjne elektrownie, mieszkania o wysokiej efektywności energetycznej, nowe fabryki oraz sieci transportowe.

Technologia już to wszystko umożliwia, problemem są jednak istniejące struktury. Dzisiejsi właściciele instalacji na węgiel, ropę i gaz – w tym najpotężniejsze światowe koncerny – będą bronić swoich zysków i zwalczać potrzebne zmiany. TTIP i TPP nie sprawią, że polityka klimatyczna Merkel i Obamy pójdzie naprzód, ale przeciwnie – oba te porozumienia wzmacniają obecnie istniejące struktury, ostrzega Süddeutsche Zeitung.

Zgodnie z ujawnionymi propozycjami do TTIP, przedsiębiorstwa będą mogły występować na drodze prawnej przeciwko działaniom państw na rzecz uwzględnienia ekologii w działalności gospodarczej. Kraje, które taki proces przegrają, mogą zostać skazane na milionowe sankcje na rzecz przedsiębiorstw. Najsurowsze zapisy można znaleźć w najświeższych porozumieniach: rządom, które próbują zlikwidować ukryte subwencje albo też zakazać (względnie opodatkować) szkodliwych dla klimatu produktów lub procesów, zagrażają długotrwałe postępowania sądowe i wysokie odszkodowania na rzecz inwestorów.

Przewidziane w TTIP procedury rozstrzygania sporów (ISDS), nawet jeśli przemianowane na „system trybunału handlowego”, wyraźnie tworzą instrument przeciwdziałania wobec środków podejmowanych przez rządy w celu redukcji emisji gazów cieplarnianych. Stąd mówi się o efekcie hamującym państwowe regulacje, co jest dokładnie tym, do czego dążą zwolennicy ISDS.

Walka firm o milionowe odszkodowania już trwa

W sprawach skarg inwestorów decydują międzynarodowe sądy arbitrażowe, które z składają się z prywatnych prawników. Tego rodzaju sądy arbitrażowe wielokrotnie interpretowały umowę handlową tak, że zmiany w polityce środowiskowej w istocie naruszyły prawa inwestorów. Ci z kolei mogą teraz domagać się odszkodowań wynoszących setki milionów, a nawet miliardów dolarów.

Przedsiębiorstwa z wysokoemisyjnych sektorów przemysłu należą do tych, którzy najczęściej korzystają z systemu ISDS. W styczniu br. przedsiębiorstwo energetyczne TransCanada wniosło taką skargę przeciw wetu prezydenta Baracka Obamy wobec planowanego rurociągu Keystone XL. TransCanada zażądało 15 miliardów dolarów odszkodowania korzystając z systemu arbitrażowego Północnoamerykańskiego Układu o Wolnym Handlu (Nafta). Również amerykańska firma Lone Pine wniosła niedawno pozew przeciw moratorium dla wsparcia wydobycia gazu metodą frakcyjną pod rzeką Św. Wawrzyńca w Kanadzie.

TTIP i TPP pozwalają na znaczne zwiększenie zasięgu ISDS i tworzą dostęp do tego systemu dla dziesiątek tysięcy korporacji. Przedsiębiorstwa mogą więc żądać odszkodowań w oparciu o nowy typ roszczeń, obejmujących umowy na „eksplorację, pozyskiwanie, rafinowanie, transport, dystrybucję i sprzedaż” kontrolowanych przez rządy złóż naturalnych, jak ropa czy gaz.