Jakóbik: Wariant krymski dla South Stream

20 marca 2014, 12:28 Energetyka
Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

18 marca 2014 roku prezydent Rosji Władimir Putin podpisał akt aneksji Autonomicznej Republiki Krymu, która tym samym została inkorporowana do Federacji Rosyjskiej. Ten fakt ma konsekwencje dla polityki energetycznej Ukrainy i, być może, przyszłości sektora gazowego Europy Środkowo-Wschodniej.

Na Krymie zapanowały nowe porządki. Ministerstwo energetyki Rosji zadeklarowało, że niebawem zapewni Półwyspowi Krymskiemu nieprzerwane dostawy energii elektrycznej. Władze seperatystyczne na Krymie deklarują, że w najbliższym czasie zapasy paliwa pokryją zapotrzebowanie użytkowników samochodów. i zgodziły się na przejęcie miejscowych spółek energetycznych przez Gazprom, który kupi Czornomornaftogaz – spółkę-córkę ukraińskiego Naftogazu. Firma ta przynosiła istotne zyski ukraińskiemu budżetowi, posiadała także doświadczenie oraz sprzęt niezbędne do pracy na Morzu Czarnym. Miała także pod kontrolą koncesje na szelfie tego akwenu i dostęp do już eksploatowanych złóż węglowodorów mających do tej pory udział w ukraińskim wydobyciu krajowym. Wydobycie Czornomornaftogazu oscyluje wokół 90 mln m3 rocznie co składa się na mniej niż 5 procent wydobycia gazu na Ukranie, które wynosi około 20 mld m3 rocznie – zapotrzebowanie na gaz nad Dnieprem jest dwa razy większe.  Ze względu na odebranie Ukraińcom tej firmy należy spodziewać się zwiększonego zainteresowania Kijowa złożami łupkowymi w okolicach Lwowa, Iwano-Frankowska i Doniecka (potencjalnie nawet 1,2 bln m3).

Brakuje oficjalnego stanowiska firm jak Exxon Mobil, Shell i OMV, które otrzymały ekskluzywne prawo do poszukiwań węglowodorów na koncesjach wokół złoża Skifska na szelfie Morza Czarnego. Z nieoficjalnych informacji do których dotarł BiznesAlert.pl wiadomo jednak, że w obawie przed eskalacją konfliktu na Krymie firmy działające na Ukrainie były przygotowane do ewakuacji pracowników. Trudno rozsrzygnąć czy aneksja doprowadzi do stabilizacji czy dalszej destabilizacji sytuacji u naszego wschodniego sąsiada. Istotne jest jednak aby władze ukraińskie zapewniły cieplarniane warunki firmom chcącym szukać węglowodorów nad Dnieprem, szczególnie na wspomnianych wyżej koncesjach łupkowych. W tym kontekście niepokojący jest opór samorządów w okolicach perspektywicznych koncesji nieopodal Lwowa. Opór wobec operującego tam amerykańskiego Chevronu może skłonić firmę do opuszczenia Ukrainy. Zablokowanie poszukiwań i odcięcie od złóż na Krymie doprowadziłoby do przekreślenia ważnego elementu programu dywersyfikacji źródeł gazu ziemnego dla Ukrainy. Byłby to największy sukces Władimira Putina, który przyćmiłoby jedynie zastąpienie ukraińskich firm rosyjskimi w projektach na Morzu Czarnym, w których biorą udział firmy zachodnie.

Przejęcie Krymu daje także podstawy do kontynuacji planu rozważanego w gabinecie prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza, który wydawał się niemożliwy do zrealizowania po przejęciu władzy przez opozycję. Opisuje go Michaił Korczemkin z Center for East European Gas Analysis. Gazociąg South Stream to projekt, którego koszty stale rosną. Rura ma połączyć rosyjskie złoża, przez Morze Czarne, Bułgarię, Serbię, Węgry i Chorwację z Włochami. Zakłada również liczne odnogi na Bałkanach. Docelowo w połączeniu z Gazociągiem Północnym ma uniezależnić Rosję od tranzytu gazu przez tradycyjne kraje tranzytowe w Europie Środkowo-Wschodniej. Nord Stream i South Stream mają okrążyć region, uniezależnić od niego Rosję i permanentnie uzależnić go od rosyjskiego gazu, który zaleje okalające go rynki. Aby południowy szlak został otwarty niezbędna jest budowa gazociągów na terenie Rosji (12,5 mld euro, 17 mld dolarów), która jest kosztowna ze względu na warunki. Obecnie całkowity koszt budowy jest szacowany na 56 miliardów euro lub 73 mld dolarów. Na te koszty składa się także drogi odcinek South Stream który ma zostać położony w głębokiej części Morza Czarnego. Koszty systemu rur składającego się na South Stream należy także umieścić w szerszej perspektywie wydatków poniesionych przez Gazpromu na gazociągi jak Nord Stream. Firma musi ciąć koszty. Jej problemy finansowe zauważają nawet rosyjskie urzędy jak Federalna Służba Celna.

Aneksja Krymu sprawia, że staje się możliwa rewizja szlaku South Stream i poprowadzenie rury przez Krym i płytkie wody go otaczające. Obalony Wiktor Janukowycz sugerował we wrześniu 2011 roku, że przy zastosowaniu takiego rozwiązania koszt budowy Południowego Potoku zmalałby pięć razy. Dopóki Półwysep Krymski znajdował się pod kontrolą Ukrainy, Rosjanie mogli obawiać się, że poprowadzenie kolejnej rury przez terytorium ukraińskie to kupowanie kota w worku. Ukraińcy mogli szantażować ich zakręceniem kurka na tej samej zasadzie, na jakiej Rosjanie szantażują dziś Zachód. Dlatego kiedy propozycja wariantu krymskiego dla South Stream padła z ust Janukowycza na konferencji Yalta European Strategy 17 września 2011 roku Gazprom odniósł się do niej niechętnie. Po aneksji Rosjanie mogą wrócić do tego rozwiązania, szczególnie, że planują już duże inwestycje infrastrukturalne łączące Półwysep z Rosją na czele z budową mostów łączących Krym z Kerczem.

Do pełnego uzależnienia Ukrainy Moskwa potrzebuje ponownego objęcia władzy w Kijowie przez prorosyjski rząd. Do pełnego uniezależnienia od tranzytu gazu przez jej terytorium, wystarczył jej Krym. Podczas gdy Europa grozi sankcjami ekonomicznymi, a Komisja Europejska próbuje kontrolować rosyjskie gazociągi przy użyciu trzeciego pakietu energetycznego, Moskwa po prostu realizuje swoje plany strategiczne. Czy Władimir Putin da zielone światło krymskiemu odcinkowi South Stream?