Wójcik: Irański dopalacz dla Korytarza Południowego

17 lipca 2015, 08:06 Atom
Korytarz Południowy
Gazociągi Korytarza Południowego, BP

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

O miejsce na europejskim rynku gazu ubiegają się obfitujące w ten surowiec państwa regionu kaspijskiego: Azerbejdżan, Iran i Turkmenistan . Powstaje nowa mapa energetyczna, bardzo niekorzystna  dla Rosji. Dla Europy to perspektywa realnej dywersyfikacji dostaw.

Nuklearne porozumienie wielkich mocarstw z Iranem dla większości świata oznacza bezpieczeństwo. Dla Azerbejdżanu ma wartość dodatkową – otwarły się możliwości nowych ważnych kontaktów komercyjnych. W tych dniach Teheran wyraził oficjalnie zainteresowanie gazociągami Transanatolijskim (TANAP) i Transadriatyckim (TAP), których udziałowcem jest Baku, a którymi Iran proponuje eksportować do Europy także swój gaz.

W środę 15 lipca, ambasador Iranu w Baku Mohsun Pakayijn przekazał w imieniu swojego rządu propozycję przyłączenia się do projektu TANAP-TAP. Następnie poinformował, że oba rządy, azerski i irański są gotowe negocjować możliwości współpracy przy rozszerzeniu tego projektu. Dla Azerbejdżanu oznaczałoby to praktycznie zapewnienie nieograniczonego źródła gazu dla inwestycji i znaczące obniżenie jej kosztów, dzięki kapitałowemu udziałowi Teheranu. Według agencji ratingowej Fitch Iran posiada ok. 18 proc. wszystkich rozpoznanych światowych zasobów gazu.

Azerbejdżan rozważał już partnerstwo z Iranem przy rozbudowie kaspijskich gazociągów zanim zostało ostatecznie zawarte porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Były to jednak rozważania raczej teoretyczne. Obecnie rozważania są zasadne i Baku jest zainteresowane współpracą na wielką skalę przy eksporcie irańskiego gazu. Wspólnie oba państwa mogą zyskać mocną pozycję na zyskownym europejskim rynku surowców.

Dla Europy gaz z Iranu to perspektywa definitywnego sukcesu Południowego Korytarza Gazowego. Agencja Trend, przekazująca informacje gospodarcze i geopolityczne z regionu Kaukazu potwierdza, że trasa przez Azerbejdżan jest obecnie dla Iranu jedyną możliwą drogą przesyłu „błękitnego surowca” do państw Unii Europejskiej. Dalej przez Turcję gaz popłynie przez TANAP i do Europy gazociągiem TAP.

W związku z zainteresowaniem Iranu w Baku przygotowują propozycje techniczne zwiększenia przepustowości gazociągu TANAP. Już pierwsza nitka miałby mieć zdolność przesyłu 31 mld m3, o 10 mld m3 większą niż przewidziano obecnie. Odpowiednio należałoby zwiększyć również przepustowość TAP do 20 mld m3. Po stronie irańskiej rozpoczęto przygotowania do zwiększenia wydobycia gazu, aby rozpocząć eksport na rynek państw UE. Unia jeszcze nie poinformowała, czy planuje negocjacje z Teheranem o dostawach irańskiego gazu przez TANAP-TAP oraz o udziale Iranu w realizacji projektu Południowego Korytarza Gazowego. Natomiast  Iran już zapowiedział, że przygotowane są plany dostaw gazu do Europy z gazowego pola South Pars, które jest uważane za największe gazowe zagłębie na świecie.

Analitycy rynku zwracają jednak uwagę, że o ile najzupełniej realne jest niemal natychmiastowe zwiększenie przepustowości projektowanych gazociągów TANAP-TAP, o tyle Iran może mieć problemy z dostarczaniem w ciągu najbliższych lat odpowiednich wolumenów gazu.

Mianowicie Teheran musi się liczyć z ogromnym krajowym zapotrzebowaniem na surowiec z uwagi na zwiększony popyt na energię. Analitycy agencji Fitch oceniają, że potrzeba pięciu lat, aby Iran stał się jednym z czołowych światowych eksporterów gazu.  Londyński analityk Bert Raise powiedział agencji Rigzone, że Iran potrzebuje, co najmniej trzech lat, aby znacząco zwiększyć wydobycie gazu.

Komisja Europejska jeszcze nie rozmawiała z Teheranem, rozważa turkmeńską opcję gazową. W Brukseli 13 lipca odbyło się pierwsze spotkanie na wysokim szczeblu grupy roboczej w sprawie TANAP. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele sektora gazowego z Azerbejdżanu, Turkmenistanu, Turcji i Gruzji.  Malena Mard szef przedstawicielstwa UE w Azerbejdżanie powiedziała o tym spotkaniu agencji Trend 16 lipca, podkreślając,  że jej zdaniem są bardzo dobre perspektywy udziału Turkmenistanu w projekcie TANAP-TAP.

Grupa robocza ws. TANAP została utworzona na poziomie wiceministrów odpowiedzialnych za sektor energetyczny Turkmenistanu, Azerbejdżanu, Turcji i UE. Do zadań grupy należą przeglądy organizacyjnych, prawnych, technicznych i innych kwestii związanych z dostaw gazu z Turkmenistanu do Europy.

Turkmenistan, podobnie jak Iran, musi znaleźć systemowe rozwiązanie przesyłowe, aby sprzedać swój gaz do Europy. To gospodarcza konieczność. Wprawdzie Aszchabad ma zawarty długoterminowy traktat handlowy z Chinami na dostawy od 65 mld m3 do 80 mld m3 gazu rocznie, ale jest to właściwie jedyna obecnie opłacalna transakcja.  Rząd Turkmenistanu sceptycznie zapatruje się obecnie na realizację Gazociągu TAPI (Turkmenistan-Afganistan-Pakistan-Indie).

Negocjacje w sprawie dostaw gazu turkmeńskiego między UE, Azerbejdżanem i Turkmenistanem rozpoczęły się we wrześniu 2011 roku. Aszchabad uważa, że ​​zgoda stron, tj. Turkmenistanu i Azerbejdżanu, jest wystarczająca do układania rur przez dno Morza Kaspijskiego, którego status prawny nie został określony przez Prawo Morskie. KE nie ma w tej sprawie żadnej pewności, natomiast Rosja żąda stosowania procedur tego Prawa, co praktycznie uniemożliwia położenie rurociągu na dnie Morza Kaspijskiego bez zgody Moskwy. Nad tym i podobnymi  problemami ma pracować kolejna grupa robocza powołana w Brukseli, jej pierwsze spotkanie odbyło się 13 czerwca b.r. Wcześniej, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. unii energetycznej Marosz Szefczowicz zapowiedział, że UE spodziewa się pierwszych dostaw turkmeńskiego gazu w 2019 roku.

Obie opcje – irańska i turkmeńska – są zasadniczo sprzeczne z interesem Rosji. Jeśli którakolwiek z nich (a może obie) zostanie zrealizowana, Rosja straci wpływ na południową i środkową Europę. Wprawdzie reakcją na to zagrożenie jest realizacja drugiej nitki Nord Stream, ale nie wydaje się, aby pozostały szanse dla Turkish Streamu.

To dla Kremla strata nie tyle gospodarcza, co przede wszystkim geopolityczna, odcięcie znaczącego wpływu na Bałkany. Dlatego należy się spodziewać, że Kreml będzie stosować silną kampanię dezinformacji, a także przeszkody w realizacji budowy gazociągu po dnie Morza Kaspijskiego oraz podsycać sprzeciw obecnego rządu greckiego wobec budowy TAP na terytorium Grecji. Pierwszy ruch w Atenach został wykonany – rosyjski minister energetyki Nowak obiecał pomoc dla Grecji w postaci „dużych bezpośrednich dostaw ropy i gazu jako pomoc w obecnym kryzysie”.  To po co Grecji TAP?