Wójcik: Naftowe Gwiezdne Wojny?

1 lutego 2017, 07:30 Energetyka
Donald Trump
Donald Trump. Fot. Flickr

– Czy Trump wykorzystując rewolucję łupkową zadusi Rosję i OPEC?  Przypomina to strategię Ronalda Reagana – konfrontacja gospodarcza zamiast militarnej – pisze Teresa Wójcik, redaktor BiznesAlert.pl.

Prezydent Donald Trump kilka dni temu podpisał dwa dekrety przywracające aktualność dwóm ważnym inwestycjom energetycznym – rurociągom Keystone XL oraz  Dakota Access. Podpisał również trzy inne akty, które umożliwią przyspieszenie procedury wydawania zezwoleń na realizację projektów infrastrukturalnych związanych z budową rurociągów. Obecnie decyzje te będą wydawane bezpośrednio przez Departament Handlu, bez udziału instytucji ochrony środowiska. Departament Handlu będzie mieć maksymalnie 180 dni na zaakceptowanie stali i innych materiałów z których wykonane będą rurociągi. Mianowicie mają być wyprodukowane w USA.

Dekrety podpisane przez Prezydenta Trumpa unieważniają decyzje byłego Prezydenta Obamy, które zablokowały budowę obu wielkich magistrali, kluczowych dla rozwoju przemysłu naftowego i dalszego rozwoju rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych.

Zdaniem ekspertów te pięć dekretów potwierdza, że Trump – zgodnie z zapowiedziami w kampanii wyborczej – odchodzi od przyjętej jako priorytet przez Obamę, walki ze zmianami klimatycznymi. Zagrożenie dla klimatu generowane przez budowę rurociągów, transport ropy i jej wydobycie miały być powodem, dla których Obama w 2015 r. ostatecznie odrzucił projekt Keystone XL. Ten sam argument spowodował, że administracja byłego Prezydenta w ostatnich dniach jego urzędowania zakazała prac przy budowie rurociągu w Dakocie Północnej na odcinku m.in. pod dnem rzeki Missouri . Uznając za słuszne protesty miejscowej ludności indiańskiej – Sjuksów z rezerwatu Standing Rock oraz amerykańskich i międzynarodowych ugrupowań ekologicznych. Obecnie działacze tych ugrupowań ostro potępiają dekrety Trumpa. Michael Brune,  dyrektor wykonawczy Sierra Club, ocenił, że „Donald Trump urzęduje jako prezydent dopiero kilka dni, a już okazuje się niebezpiecznym zagrożeniem dla klimatu. Tak, jak się obawialiśmy”. Wg danych niektórych ekologów emisja dwutlenku węgla spowodowana przez Keystone  XL byłaby równa ok. 1 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych w Stanach Zjednoczonych.

Tymczasem nowy prezydent realizuje konsekwentnie program generalnego odwrotu od polityki energetyczno-klimatycznej poprzednika. Argumentuje, że stanowi ona „ogromne zagrożenie dla gospodarki Stanów Zjednoczonych+, a powoływanie się na ocieplenie klimatu „jest oszustwem popełnianym przez Chiny”. Myron Ebell powiedział dziennikarzowi FoxNews, że jest przygotowany raport liczący 50 stron,  zawierający plan zupełnego wyeliminowania już zrealizowanych działań Obamy w zakresie ochrony klimatu i dekarbonizacji w USA. Wbrew argumentom ekologów, David L. Goldwyn, analityk rynku energii i były szef biura energii Departamentu Stanu w administracji Obamy kilkakrotnie podkreślił, że „Keystone nigdy nie był poważnym problemem z punktu widzenia ochrony środowiska, w istocie jest tylko symbolem” .

Dla Trumpa to więcej niż symbol, więc nie tylko podpisał wspomniany dekret, ale zaprosił firmę TransCanada, aby „niezwłocznie ponownie przesłała do Departamentu Stanu wniosek o wydanie zezwolenia Prezydenta na budowę rurociągu”. TransCanada przyjęła zaproszenie i przygotowuje taki wniosek. Premier rządu kanadyjskiego, Justin Trudeau decyzję i dekret Trumpa „przyjął z zadowoleniem

TransCanada kanadyjsko-amerykańska spółka z Alberty, po informacji o dekrecie Trumpa, zapowiada, że Keystone XL będzie transportować 800 tys. baryłek dziennie z kanadyjskich piasków roponośnych do wybrzeża Zatoki Meksykańskiej. Spowoduje to spadek importu ropy z Bliskiego Wschodu przez wielkie rafinerie regionu o ok.  30 – 35 proc.

Rurociąg Dakota Access ma transportować ropę łupkową z ogromnych złóż w w tym stanie z okolicy Willistone do Illinois. Rura licząca 2 tys. km. ma przesyłać dziennie 500 tys. baryłek ropy. W ub. miesiącu Korpus Inżynieryjny Armii USA ( US Army Corps of Engineers) zapowiedział, że ​​będzie szukać alternatywnych tras dla odcinka rurociągu, aby uniknąć wierceń pod dnem rzeki Missouri. Trump uznał, że nie jest to wycofanie się z inwestycji (jak ogłosili ekolodzy) lecz ponowne analizowanie warunków budowy rury na tym odcinku i zapowiedział „zatwierdzenie projektu w dozwolonym przez prawo trybie przyspieszonym”.  Jednak niejasny jest harmonogram wznowienia prac przy realizacji projektu. Przyczyną jest złożona sytuacja prawna rurociągu Dakota  Access zwłaszcza z uwagi na już rozpoczęte procesy sądowe. Nie bardzo wiadomo, czy wykonawcy – firmie Transfer Energy Partners przysługuje ostateczna służebność. Możliwe, że spowoduje to opóźnienie wznowienia prac.Trump posiadał akcje w Energy Partners. W czerwcu poinformowł Federalną Komisję Wyborczą, że zbył te akcje.

Niektóre media mówią o nowej polityce energetycznej Donalda Trumpa, że jednym z celów tej polityki mogło  by być wycofanie wszystkich przepisów dotyczących zmniejszania emisji gazów cieplarnianych. Za prezydentury Obamy miały one doprowadzić do zamknięcia wielu setek węglowych elektrowni i zastąpić je elektrowniami wiatrowymi i słonecznymi. Zasadnicze zmiany prawne wprowadzone przez Prezydenta Trumpa zapewne odwrócą ten proces. Należy się niebawem spodziewać moratorium na jedną z „ustaw Obamy” (a następnie jej wycofania)  praktycznie uniemożliwiającej poszukiwanie i wydobycie złóż węglowodorów na terenach należących do władz feredalnych w USA. Uchwalenie tej zmiany ustawowej nie będzie trudne, gdy Republikanie mają większość w obu Izbach Kongresu.

Wsparcie rewolucji łupkowej przez nowego prezydenta USA przekłada się na konkrety. Agencja Informacji Energetycznej USA (US Energy Information Administriation – EIA)  podała wczoraj (31.01), że liczba aktywnych odwiertów ropy z łupków w USA wzrosła w ciągu ostatniego tygodnia z 551 do 566. To największy wzrost od listopada 2015 roku. Do końca 2017 r. wydobycie w Stanach Zjednoczonych ma wzrosnąć do 12,8 mln baryłek dziennie. Czyli o 320 tys. baryłek dziennie. Cena się waha – baryłka ropy WTI w dostawach na marzec na giełdzie w Nowym Jorku była końcu ub. tygodnia wyceniana na 52,41 dol. O 3 proc. mniej niż szczytowa cena w styczniu. Ropa Brent w dostawach na kwiecień na giełdzie londyńskiej bardziej  spadła:  o ponad 5 proc., do 55,10 dol. za baryłkę.

Obecnie jednak sednem nie są bieżące ceny i zyski na dziś. Od początku stycznia 2017 r. w ramach porozumienia OPEC z dwunastoma innymi niezrzeszonymi krajami w tym z Rosją,  zmniejszają się dostawy ropy na rynki światowe. Wydobycie w tych państwach przez najbliższe 6 miesięcy ma spaść o ok. 1,8 mln baryłek ropy dziennie. Spodziewana stabilizacja cen na ratować potencjał gospodarczy państw surowcowych Wschodu. Wzrost wydobycia ropy z łupków w USA skutecznie niweczy działania Rosji i państw OPEC. W zupełnie odmiennych warunkach światowych zapowiada się powrót nowego prezydenta i jego amerykańskiej administracji do strategii Ronalda Reagana: unikanie bezpośredniego zaangażowania militarnego USA oraz konsekwentne stosowanie instrumentów ekonomicznych/rynkowych w konfrontacji geopolitycznej.