Wójcik: Podzwonne dla gazu łupkowego z perspektywą stypy

1 października 2015, 10:46 Energetyka
Gaz łupkowy Marcellus Shale
Odwiert na złożu gazu łupkowego w USA. Fot.: Wikipedia

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

Doroczna konferencja OPPPW, organizacji zrzeszającej firmy węglowodorowe w Polsce nie pozostawia złudzeń – żegnamy się z łupkami. Generalnie nie sprzyja nam geologia – w USA skały łupkowe znakomicie reagują na technologię szczelinowania hydraulicznego, w Polsce te skały prawdopodobnie wymagają innych zabiegów, aby uwolnić odpowiednią komercyjnie ilość gazu lub ropy. Nasi geologowie podobno nad tym pracują, ale jak już im się uda, to niekoniecznie będziemy w Polsce wydobywać liczące się wolumeny węglowodorów łupkowych. Już nasza administracja rządowa i samorządowa się o to postarają.

Jak przystało na doroczne podsumowanie doświadczeń, trochę liczbowych danych. W latach 2010 – 2015 wykonano w Polsce 68 odwiertów łupkowych, z tego 39 zabiegów intensyfikacji. Zabiegów szczelinowania hydraulicznego przeprowadzono 25, w tym 3 w 2014 r. W roku bieżącym wykonano już tylko dwa odwierty łupkowe. Jeden ma na swoim koncie Orlen, w Pęclinie w Polsce Centralnej. Drugi PGNiG w Wysinie na Pomorzu Gdańskim. Co dalej – jeśli chodzi o niekonwencjonalne złoża to oceniam praktyczne perspektywy jako zamieranie poszukiwań, nawet polskie koncerny Orlen i PGNiG zdecydowanie orientują się na gaz konwencjonalny wydobywany w kraju i zagranicą. Z konkretnych planów Ministerstwa Gospodarki jego przedstawiciel oznajmił, że resort właśnie podpisał memorandum o współpracy z Chinami, które są nam bliskie w łupkach, ponieważ też mają warunki geologiczne nieprzystające do wymyślonej w USA technologii szczelinowania. Pewnie nasze Ministerstwo wspólnie z Chińczykami coś wymyślą. Na razie jednak okazało się w dyskusji panelowej na Konferencji Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, że chińskie koncerny przyjęły koncepcję wydobywania gazu z łupków mimo niskiej efektywności i uzysku, liczą bowiem  na tak masowe wydobycie, że dla ogromnego a chłonnego chińskiego rynku energii to i tak będzie z korzyścią.

Geologia od polityków nie zależy, zależą jednak warunki i otoczenie legislacyjne branży wydobywczej. Ten wątek był drugim kierunkiem obrad Konferencji. Chyba jeszcze bardzie przygnębiającym. Z dwóch powodów. Pierwszy to dość czarne realia zaprezentowane przez przedstawicieli branży. Drugi to zadowolenie przedstawicieli rządu, tj Ministerstwa Środowiska z efektów działalności wobec tej branży. Szef resortu, minister Grabowski w drugim panelu przyznał, że to jego resort wstrzymał prace nad projektem ustawy zwanej „specustawą łupkową”, choć właściwie obejmowała całą branże węglowodorów. Minister stwierdził z całą stanowczością, że nie ma potrzeby uchwalania takiej ustawy po dużej nowelizacji ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze. Obecny stan prawny powinien zadowolić przedsiębiorców z branży węglowodorów.

Fakty, które nam zaprezentowano na Konferencji świadczą o czymś zupełnie przeciwnym. Wprawdzie coś tam rzeczywiście ustawodawca usprawnił, ale wprowadził lub pozostawił nowe utrudnienia.  Proces administracyjny obowiązujący inwestorów w poszukiwania węglowodorów konwencjonalnych i niekonwencjonalnych obejmuje 18 czynności w 13 instytucjach państwowych i samorządowych. Może zamęczę czytelników naszego portalu, ale warto żeby wiedzieli, co musza zrobić inwestorzy, żeby im pozwolono poszukiwać gazu ( który nam jest potrzebny ). Oto lista: ocena oddziaływania na środowisko, decyzja środowiskowa, pozwolenie na emisję do powietrza, projekt prac geologicznych, dokumentacja hydrogeologiczna, pozwolenie na wytwarzanie odpadów, zezwolenie na wycinkę drzew (deweloperzy wycinają bez zezwolenia), zatwierdzenie planu ruchu, decyzja o wyłączeniu gruntu z produkcji rolnej, wyznaczenie drogi dojazdowej (trzeba czekać ok. 0,5 roku), projekt prac geologicznych na wykonanie ujęcia wód podziemnych, warunki zabudowy lub decyzja ustalająca inwestycje celu publicznego, projekt tymczasowej organizacji ruchu, pozwolenie wodnoprawne, pozwolenie na wytwarzanie odpadów  wydobywczych, pozwolenie na budowę tymczasowych dróg dojazdowych.

Do tego dochodzą: konsultacje z licznymi partnerami, które mają sens tylko jeśli chodzi o mieszkańców miejscowości, gdzie będą prowadzone poszukiwania i ew. wydobycie.

Jak widać nowelizacja PGG nie usprawniła procesu poszukiwań, raczej przeciwnie, a wycofanie specustawy osłabiło zasadniczo nastroje inwestorów.  Osobnym „antysukcesem” okazało się wprowadzenie ustawy o specjalnym podatku węglowodorowym, bo znacząco  zmniejszyło atrakcyjność  inwestycyjną Polski w tej branży.

Te wszystkie wprowadzone rozwiązania nakładają się na niekorzystną dla branży sytuację makroekonomiczną. Przekładają się oczywiście na tempo poszukiwań gazu także konwencjonalnego i na strategię firm poszukiwawczo-wydobywczych. Gdyby nie wybory i perspektywa zasadniczych zmian w polityce energetycznej Polski, byłoby całkiem możliwe, że jesienią 2016 r. mielibyśmy już nie podzwonne dla łupków, ale stypę po całym krajowym gazie. Fundatorem stypy byłby Gazprom. Pewnie nawet hojnym.