Wójcik: USA tracą wpływy w Zatoce Perskiej

12 maja 2015, 08:40 Energetyka
Kerry_and_Abdullah,_2014
Sekretarz Stanu USA John Kerry i poprzedni król Arabii Saudyjskiej Abd Allah ibn Abd al-Aziz Al Su’ud. Fot. Wikipedia

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

Król Arabii Saudyjskiej, Salman ibn Abd al-Aziz Al Saud niespodziewanie oświadczył, że wbrew oficjalnym zapowiedziom nie pojawi się w najbliższy wtorek ( 12 maja) na dwudniowym, bardzo ważnym spotkaniu przywódców państw arabskich Zatoki Perskiej z prezydentem Barackiem Obamą w USA.

Jeszcze 8 maja Biały Dom oficjalnie informował, że najważniejszy polityk świata arabskiego nie tylko będzie uczestniczyć w przygotowywanym od dawna spotkaniu w Camp David, ale w przeddzień odbędzie prywatną wizytę u prezydenta Obamy. Obserwatorzy w Stanach Zjednoczonych zgodnie uznają, że nieobecność Salmana w Camp David stanowi wyraz głębokiej dezaprobaty dla polityki Białego Domu prowadzonej ostatnio wobec Iranu. Niezadowolenie Teheranu powodują zwłaszcza „miękkie” negocjacje z najsilniejszym państwem szyickim, stanowiącym największą konkurencję dla sunnickich wahhabitów z Arabii Saudyjskiej. Saudowie źle przyjęli też niedawne pouczenia Baracka Obamy, który przestrzegał polityków państw arabskich Zatoki Perskiej przed niezadowoleniem społecznym i frustracją własnych obywateli.  „Stanowią one zaczyn buntów i rewolucji”  – mówił Obama.

Ostatecznie w Camp David reprezentować Rijad będą wicepremier, minister spraw wewnętrznych,  książę Muhammed ibn Nadżif as-Saud oraz następca tronu, minister obrony książę Muhammed bin Salman..

Nieobecność króla Salmana jest poważnym problemem dla administracji prezydenta Baracka Obamy, która zabiega o przywrócenie słabnącego zaufania przywódców arabskich państw Zatoki Perskiej.

W kilku najpoważniejszych think-tankach amerykańskich pojawiły się raporty z ocenami, że Rijad zastanawia się nad zupełną zmianą politycznych sojuszy. Jon Alterman dyrektor programu Bliskiego Wschodu w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w Waszyngtonie stwierdził wprost: – „Decyzja króla Salmana sugeruje, że uważa on, iż w tym czasie ma ważniejsze sprawy do załatwiania, niż spotkanie z prezydentem Obamą”.

Saudyjski minister spraw zagranicznych Ahmed Al-Jubeir w niedzielę 10 maja wydał oficjalne oświadczenie informujące, że król Salman nie odwiedzi USA „ze względu na przypadające w tym czasie, humanitarne zawieszenie broni w Jemenie i otwarcie Królewskiego Centrum Pomocy Humanitarnej.”

Zauważalne ostatnio napięcia między USA i sunnickimi państwami arabskimi mogą naruszać stabilność delikatnej geopolitycznej równowagi  w regionie, gdzie znajdują się największe na świecie złoża ropy, a jednocześnie nasila się wojna z islamskim ekstremizmem. W tym zagrożonym regionie daje ostatnio o sobie znać nieprzyjazna wobec Zachodu obecność  polityczna i gospodarcza Rosji i Chin. Zwłaszcza Pekin, obecnie największy importer saudyjskiej ropy, wyraźnie dąży do zwiększenia swojej roli i wpływów w całym regionie.