Perzyński: Jakiej polityki klimatycznej chcą Demokraci, a jakiej Trump?

26 lutego 2020, 07:31 Energetyka
Debata kandydatów na prezydenta Partii Demokratycznej. Źródło YouTube NBC News BiznesAlert.pl
Debata kandydatów na prezydenta Partii Demokratycznej. Źródło: YouTube/NBC News/BiznesAlert.pl

Kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych nabiera rumieńców. Partia Demokratyczna wybiera kandydata, który stanie do walki o Biały Dom z urzędującym obecnie Donaldem Trumpem, a faworytem tego wyścigu na chwilę obecną jest 78-letni senator Bernie Sanders. Tematy globalnego ocieplenia i transformacji energetycznej są jednymi z głównych wątków debat przedwyborczych. Co na te tematy sądzą czołowi politycy Demokratów, a co obiecuje urzędujący prezydent? Pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Sanders o sprawiedliwej transformacji

Senator Bernie Sanders zapowiada osiągnięcie stu procent udziału źródeł odnawialnych w wytwarzaniu energii i transporcie nie później niż do 2030 roku, natomiast całkowita dekarbonizacja gospodarki miałaby nastąpić najpóźniej do 2050 roku. Chce on to osiągnąć poprzez inwestycje w nowe moce wiatrowe, słoneczne i geotermalne. Jednocześnie chce on rozwiązać problem bezrobocia, tworząc 20 milionów miejsc pracy „potrzebnych do rozwiązania kryzysu klimatycznego”. Miałyby one być stworzone w sektorach produkcji stali, samochodów, budownictwie, efektywności energetycznej i energetyce odnawialnej. – Bezpośrednio zainwestujemy na te cele historyczną sumę 16,3 bilionów dolarów,na miarę mobilizacji z czasów Nowego Ładu i II wojny światowej, ale z wyraźnym naciskiem, aby włączyć do tego społeczności Afroamerykanów, Indian inne mniejszości, które były systematycznie wykluczane w przeszłości – mówi Bernie Sanders

Senator z Vermont zapewnia jednak, że odejście od paliw kopalnych będzie przeprowadzony w sposób sprawiedliwy. – Plan ten będzie traktował priorytetowo pracowników z branży paliw kopalnych, którzy napędzali naszą gospodarkę od ponad wieku i którzy zbyt często byli zaniedbywani przez korporacje i polityków. Gwarantujemy pięcioletnie bieżące wynagrodzenie pracownika, pomoc mieszkaniową, szkolenie zawodowe, opiekę zdrowotną, wsparcie emerytalne i priorytetowe miejsce pracy dla każdego wysiedlonego pracownika, a także wsparcie wcześniejszej emerytury dla tych, którzy go wybiorą lub nie mogą już pracować – zapewnia Bernie Sanders. Chce on też, by zmiany klimatu zostały uznane za stan wyjątkowy na szczeblu krajowym. – Musimy podjąć działania, by planeta nadawała się do zamieszkania dla nas, dla naszych dzieci i naszych wnuków. Zrobimy wszystko, aby pokonać zagrożenie zmianami klimatu – zapowiada Sanders.

Biden o współpracy międzynarodowej

Były wiceprezydent Joe Biden zgadza się z Sandersem, że Stany Zjednoczone powinny osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. Zapytany, od czego rozpocząłby swoją prezydenturę odpowiedział, że zainicjowałby potężny program inwestycji publicznych, mających na celu dekarbonizację gospodarki oraz badań nad innowacjami w dziedzinie klimatu. Zapowiedział on też serię inteligentnych inwestycji w infrastrukturę, by uodpornić budynki, dostawy wody, transport i infrastruktura energetyczną na kataklizmy pogodowe będące skutkami zmian klimatu. – Każdy dolar wydany na przebudowę naszych dróg, mostów, budynków, sieci elektrycznej i naszej infrastruktury wodnej zostanie wykorzystany do zapobiegania skutkom zmian klimatu. Jako prezydent zintensyfikuję wysiłki na rzecz adaptacji do zmian klimatu, opracowując plany regionalne, we współpracy z lokalnymi uniwersytetami i laboratoriami – zapowiedział.

W swoim programie Biden stawia nacisk na współpracę dyplomatyczną z innymi globalnymi graczami, by wspólnie przeciwdziałać globalnemu ociepleniu. – Zmiany klimatu to globalne wyzwaniem, które wymaga zdecydowanych działań od wszystkich krajów na całym świecie. Wiem jak współpracować z sojusznikami Ameryki, jak przeciwstawić się przeciwnikom i jak rozmawiać z każdym światowym przywódcą o tym, co należy zrobić. Nie tylko przywrócimy Stany Zjednoczone do porozumienia paryskiego; pójdziemy znacznie dalej. Będziemy zabiegać, aby każdy kraj zwiększył ambicję swoich krajowych celów klimatycznych. W pełni uwzględnimy zmiany klimatu w naszej polityce zagranicznej i strategiach bezpieczeństwa narodowego, a także w naszym podejściu do handlu – zapewnia Biden.

Bloomberg o pociąganiu do odpowiedzialności

Kolejnym ważnym uczestnikiem wyścigu o nominację Partii Demokratycznej jest były burmistrz Nowego Jorku i jeden z najbogatszych ludzi na świecie Michael Bloomberg. – Elektrownie wytwarzające energię elektryczną były przez wiele lat największym źródłem zanieczyszczenia, które powoduje zmiany klimatu i poważne problemy zdrowotne, takie jak astma i choroby serca. Ich zanieczyszczenie spadło w ostatnich latach w związku ze stopniowym przejściem na źródła odnawialne. Musimy wykorzystać ten postęp. Zamiast jednak iść naprzód, prezydent Trump podwoił swoje poparcie dla przemysłu paliw kopalnych – mówił. Zapowiedział on, że do końca jego drugiej kadencji (w 2028 roku) 80 procent energii elektrycznej w Stanach Zjednoczonych będzie pochodziło z czystych źródeł, a on sam wprowadzi takie zmiany, które ułatwią dojście do stu procent w możliwie najkrótszym czasie. Zapowiedział on też, że pociągnie do odpowiedzialności największych trucicieli.

– Społeczności o niskich dochodach, społeczności plemienne i społeczności kolorowe ucierpiały z powodu zanieczyszczenia paliwami kopalnymi, a pracownicy przemysłu paliw kopalnych pozostają w tyle w procesie przechodzenia na czystą energię. Osoby najbardziej dotknięte zanieczyszczeniem będą miały dostęp do czystej energii i związanych z nią miejsc pracy. Będę priorytetowo traktował wspieranie pracowników elektrowni węglowych i ich społeczności i zapewnię, że otrzymają oni obiecane świadczenia zdrowotne i emerytalne – zapowiedział Bloomberg. Obiecał też czterokrotne zwiększenie federalnych nakładów na badania i rozwój w dziedzinie czystej energii, zakończy wszelkie subsydia na paliwa kopalne, postawi na magazyny energii i rozwój nowoczesnych sieci energetycznych.

Warren o Nowym Zielonym Ładzie

W podobnym tonie wypowiada się senator Massachusetts Elizabeth Warren. – Potrzebujemy rządu, który dokonuje różnych wyborów – rządu, który przestanie rozdawać ogromne ulgi podatkowe dużym koncernom naftowym i przestanie odmawiać inwestowania w przyszłość naszych dzieci i wnuków. To jest kryzys. Potrzebujemy odważnych, agresywnych działań. Potrzebujemy Zielonego Nowego Ładu – i potrzebujemy go teraz – podkreśla Warren. Warto wspomnieć, że wraz z senatorem Edem Markeyem i kongresmenką Alexandrą Ocasio-Cortez Warren była współautorką projektu Nowego Zielonego Ładu (ang. Green New Deal), który miał zobowiązać Stany Zjednoczone do dziesięcioletniej mobilizacji, by ograniczyć emisje gazów cieplarnianych do zera do 2030 roku.

– Podobnie jak wyzwania, przed którymi stanęła Ameryka, kryzys klimatyczny jest także szansą, by stworzyć dobre miejsca pracy w dziedzinie czystej i odnawialnej energii, infrastruktury i produkcji, oraz bezpośrednio zmierzyć się z nierównościami rasowymi i ekonomicznymi związanymi z wydobyciem paliw kopalnych. Oznacza to inwestycje w zrównoważoną, odporną infrastrukturę, aby sprostać zapotrzebowaniu na energię XXI wieku. Trzeba ustanowić agresywne normy dla poszczególnych sektorów w celu szybkiej dekarbonizacji we wszystkich sektorach naszej gospodarki. Opracujemy międzynarodową politykę gospodarczą, które zachęca kraje na całym świecie do ograniczania emisji – zaapelowała Elizabeth Warren.

Co na to Trump?

Donald Trump wielokrotnie dał się poznać jako zdecydowany przeciwnik polityki klimatycznej jako takiej. W kampanii prezydenckiej w 2016 roku zaprzeczał globalnemu ociepleniu, zapowiadał wsparcie dla branży węglowej (chociaż za jego kadencji wyłącznie traciła ona na znaczeniu – red.), zadeklarował wycofanie Stanów Zjednoczonych z porozumienia paryskiego, a potem twierdził, że „turbiny wiatrowe powodują raka”, panele fotowoltaiczne „są za słabe”, a jego szorstkie stosunki z aktywistką klimatyczną Gretą Thunberg urosły do rangi internetowej legendy. Z drugiej strony zapowiedział on wprowadzenie „inicjatywy biliona drzew”, co jest dobrym politycznym chwytem – według badań opinii publicznej kwestie klimatu nie są obojętne, więc oczekują oni jakichś działań ze strony swojego prezydenta; tymczasem postulat sadzenia drzew w żadnym stopniu nie jest groźny dla koncernów naftowych, w przeciwieństwie do licznych zapowiedzi Demokratów. Jednak to za jego rządów Stany Zjednoczone zdobyły i utrzymały wiodącą pozycję na światowych rynkach gazu, co w znacznym stopniu ma przełożenie na geopolitykę – rynki gazu stały się polem bezpośredniej rywalizacji gospodarczej z Rosją, z czego chętnie korzysta Polska.

Amerykańskie kampanie prezydenckie rządzą się swoimi prawami, charakteryzują się gorącą temperaturą debat i są poligonem doświadczalnym dla kampanii wyborczych w innych krajach. Kandydaci Demokratów w bezpośrednich debatach niejednokrotnie atakowali siebie poniżej pasa, ale podsumowując ich programy w sferze energetyki i środowiska, różnią się one szczegółami. W dużej mierze proponowane przez nich cele i rozwiązania pokrywają się z tym, co w Unii Europejskiej już teraz jest wcielane w życie, co swoją drogą może świadczyć o tym, że Stary Kontynent jest kilka kroków przed Waszyngtonem w polityce klimatycznej.

Rapacka: Twarz Nowego Zielonego Ładu walczy z Don Kichotem