Naukowcy: Zanieczyszczenie powietrza zwiększa ryzyko ostrego przebiegu koronawirusa

8 listopada 2020, 11:00 Alert
Koronawirus. Źródło Flickr
Koronawirus. Źródło: Flickr

Badania, do których dotarł Guardian, wykazały powiązanie między zanieczyszczeniem powietrza a ofiarami pandemii koronawirusa. Dane wskazują, że 11 procent ofiar koronawirusa było jednocześnie narażone na schorzenia wynikające ze złej jakości powietrza. Inne badanie sugeruje, że 15 procent wszystkich tego typu zgonów na całym świecie można połączyć z zanieczyszczonym powietrzem.

Istotny czynnik

Guardian tłumaczy, że dostępne dane pozwalają jedynie na ustalenie korelacji między koronawirusem a złą jakością powietrza i potrzebne są dalsze prace w celu potwierdzenia powiązań. Naukowcy stwierdzili, że dowody są teraz wystarczająco mocne i poziom zanieczyszczanego powietrza należy uznać za istotny czynnik ryzyka podczas epidemii koronawirusa.

Zanieczyszczenie powietrza zwiększa ryzyko

Nowa analiza oparta jest na badaniach opublikowanych przez Guardian w kwietniu. Niezależni naukowcy podjęli się ich ocenie. Ich opinie zostały opublikowane w uznanych czasopismach naukowych. Uwzględnienie dodatkowych danych i większej liczby czynników, które mogą również wpływać na wskaźniki śmiertelności koronawirusa, przełożyło się na wzrost liczby zgonów od 15 procent do 11 procent.

Większość naukowców uważa, że ​​jest bardzo prawdopodobne, iż zanieczyszczenie powietrza zwiększa liczbę przypadków zachorowań na koronawirusa. Wiadomo już, że oddychanie zanieczyszczonym powietrzem przez lata powoduje choroby serca i płuc, a one przekładają się na poważniejsze zmaganie się z koronawirusem. – Obecnie istnieje setki badań , choć większość z nich nie została jeszcze zweryfikowana – powiedziała prof. Francesca Dominici z Uniwersytetu Harvarda, która kierowała nową analizą.

W badaniu, które opisuje Science Advances, został uwzględniony wpływ wzrostu średniego zanieczyszczenia cząstkami w ciągu 16 lat przed pandemią na zgony wywołane przez Covid-19. Badanie przeprowadzono 3089 hrabstwach USA, obejmujących 98 procent populacji. Obejmuje ono 116,747 zgonów, które miały miejsce do 18 czerwca, kiedy badanie zostało przekazane do przeglądu, i uwzględniono ponad 20 innych czynników, w tym gęstość zaludnienia, stanowe nakazy pozostania w domu, zapewnienie łóżek szpitalnych i warunki socjalne oraz status ekonomiczny. Autorzy artykułu w Science Advances twierdzą, że rozwiązanie problemu potencjalnego wpływu zanieczyszczenia powietrza na śmiertelność Covid-19 wymaga bardziej elastycznego podejścia do podejmowania decyzji w polityce środowiskowej.

W drugim badaniu, opublikowanym w czasopiśmie Cardiovascular Research, wykorzystano wskaźniki globalnego zanieczyszczenia powietrza i prace Harvardu, dotyczące zgonów na Covid-19 związanych z długotrwałym narażeniem na zanieczyszczenie powietrza. Eksperci doszli do wniosku, że 15 procent zgonów na całym świecie mogło być spowodowanych wadami serca i płuc, które mają związek z fatalną jakością powietrza. Oznaczałoby to ponad 180 000 zgonów, biorąc pod uwagę obecną liczbę 1,2 miliona zgonów spowodowanych koronawirusem.

Polska również została ujęta w badaniu

Zespół dokonał również szacunków dla poszczególnych krajów, sugerując, że 27 procent zgonów z powodu koronawirusa w Chinach można przypisać powiązaniu z zanieczyszczeniem powietrza,. Zaś w innych krajach wygląda to następująco: 26 procent w Niemczech, 18 procent w USA i 14 procent w Wielkiej Brytanii. Z dostępnych danych w aneksie do tego artykułu wynika, że dla Polski ten współczynnik wynosi zaś 28 procent.

Prof. Anna Hansell z Uniwersytetu w Leicester stwierdziła, że chociaż jest bardzo prawdopodobne, iż związek między zanieczyszczeniem powietrza a śmiertelnością z powodu Covid-19 istnieje, to podjęcie próby dokładnego określenia ilościowego jest przedwczesne, biorąc pod uwagę obecny stan wiedzy. – Jest jednak wiele innych powodów, aby podjąć działania już teraz i zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza, które WHO już teraz wiąże z siedmioma milionami zgonów na całym świecie rocznie – zakończyła.

Guardian/Bartłomiej Sawicki

Spór uczestników porozumienia naftowego o odpowiedź na drugą falę koronawirusa