font_preload
PL / EN
Alert 29 września, 2017 godz. 10:30   
REDAKCJA

Walka o bałkański rynek gazu. Rywalizują Chorwaci, Grecy i Rosjanie

terminal LNG

Gazprom będzie zaopatrywać cały chorwacki rynek w gaz przez najbliższe 10 lat, a Serbia otrzymała atrakcyjną ofertę, dzięki której może osiągnąć niezależność gazową. To udział w terminalu LNG, budowanym przez spółkę grecko-bułgarską w greckim porcie Aleksandropulos.

Belgradzkie media informują, że udział w spółce wynosi 20 proc. i jest kredytowany przez tajemnicze konsorcjum bankowe. Terminal Aleksandropulos ma być oddany do użytku pod koniec 2019 r. Po regazyfikacji surowiec gazociągiem będzie transportowany do Bułgarii do miejscowości Stara Zagora, a następnie przez Dymitrowgrad do Serbii, do miasta Nisz, gdzie Serbowie planują duży terminal. Unia Europejska zapowiedziała, że inwestycję w Serbii dofinansuje kwotą 49,6 mln euro. Chorwackie media podkreślają, że dzięki temu Serbia będzie otrzymywać duże kwoty dewiz za tranzyt gazu do Rumunii i na Ukrainę oraz ewentualnie do innych krajów. Także uniezależni się od rosyjskiego gazu – jako udziałowiec nowej spółki gazowej będzie mieć surowiec po wyjściowej cenie zakupu od dostawcy.

Rosja jest przeciwko terminalowi na Krk

Tymczasem Chorwacja będzie otrzymywać gaz rosyjski na podstawie dziesięcioletniej umowy zawartej niedawno przez chorwacką firmę prywatną Prvo Plinsko Drustvo (PPD) z Gazpromem. Była to oczywista reakcja Moskwy na inicjatywę gazową władz Chorwacji popartą przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Chodzi o budowę terminala LNG na wyspie Krk jako południowy zwornik Gazowego Korytarza Północ – Południe.

Długoterminowa umowa o dostawach taniego gazu z Rosji ma przekonać kogo trzeba, że ten terminal jest Chorwacji niepotrzebny, że rynek został zajęty. W mediach chorwackich – i nie tylko w mediach – serwuje się argumenty, że inwestycja na wyspie Krk jest bardzo droga i zupełnie niepotrzebna.

Słaba pomoc z Brukseli

Tymczasem przeszkody w realizacji projektu LNG Krk nie mają charakteru ekonomicznego, są to przeszkody natury politycznej. Chodzi m.in. o bardzo niekorzystne warunki wsparcia finansowego ze strony Komisji Europejskiej. Mianowicie 100 mln euro jakie Chorwacja ma na ten cel otrzymać z Brukseli jest uzależnione od zakupu na własność przez Chorwatów statku pływającego terminala, gdy obecnie rynek oferuje takie statki tylko w leasingu. Bruksela żąda też, aby ten statek został zamówiony przez Zagrzeb tylko w jednym z państw Unii Europejskiej. Czyli w stoczniach niemieckich, bo tylko one budują takie statki. W ten sposób pomoc finansowa UE dla Chorwacji będzie subwencjonować niemieckie stocznie.

Z drugiej strony UE zdecydowanie wspiera finansowo i politycznie realizację terminalu Aleksandropulos oraz gazociąg Grecja, Bułgaria, Serbia i dalej interkonektorami do Rumunii i Ukrainy, a nawet Słowacji i Czech. Bułgarii w ten sposób Bruksela rekompensuje rezygnację z South Stream. Grecja będzie mieć bardzo duży terminal pływający, przepustowości 6,1 mld m. sześc. rocznie, z możliwością zwiększenia o 100 proc. w ciągu 5 – 6 miesięcy. Statki spółka zakupi na własność, ale przy „wyjątkowych” warunkach kredytowania przez „niezależne towarzystwa finansowe” może sobie na zakup pozwolić. Z dostawami LNG nie ma problemów, negocjowane są z dostawcami z USA i Kataru.

Rosyjska ofensywa gazowa na Bałkanach

Serbia otrzymuje premię za dość starannie skrywaną zmianę orientacji oraz za lojalność wobec Niemiec. Niektóre chorwackie media oceniają, że na Bałkanach powstaje „prawosławna zapora” wsparta przez głęboki konflikt ortodoksów greckich i rosyjskich ( ujawnił się absencją rosyjskiej cerkwi na Wszechsoborze na Krecie w czerwcu 2016 r. ). Ta „zapora” ma osłabić znaczenie drugiej linii Turkish Stream, tak aby Niemcy po oddaniu do użytku Nord Stream 2 stały się jedynym liczącym się dystrybutorem rosyjskiego gazu w Europie. Chodzi też o to, aby w Turcji nie powstał hub gazowy. Przy okazji – oceniają niektóre chorwackie media – zostaje wyeliminowany chorwacki terminal LNG na wyspie Krk, jako alternatywa zbyt słaba, aby być „zaporą”. Po rezygnacji z lądowego projektu przepustowość pływającego gazoportu na Krk będzie wynosić tylko 2,7 mld m. sześc gazu rocznie.

Vecernji/Slobodna Dalmacija/B92/Bloomberg/Energia.gr/Dnevnik.si/Reuters/Teresa Wójcik