font_preload
PL / EN
Alert 18 września, 2017 godz. 11:15   
REDAKCJA

DGP: Dwóch ludzi może zablokować Nord Stream 2. Żaden nie ma na to ochoty

Nord Stream (Nord Stream AG)

Dyrektor Urzędu Górniczego w niemieckim Stralsundzie Thomas Triller, podobnie jak Donald Trump, mógłby zablokować budowę gazociągu Nord Stream 2. Ale żaden z nich nie ma na to ochoty – czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Jak zauważa gazeta, kierowany przez Trillera urząd odpowiedzialny jest m.in. za przebieg gazowej magistral w niemieckiej części Bałtyku. Właśnie ta instytucja musi także podjąć decyzję, czy inwestycja w ogóle będzie mogła powstać. Gazprom domaga się, aby wszystkie procedury związane z budową nowego połączenia gazowego były analogiczne do tych, które zastosowano w przypadku Nord Stream 1.

Według „DGP” oprócz polskich władz planom budowy sprzeciwiają się również niemieccy ekolodzy, miejscowi rolnicy i Bundeswehra. Jak wylicza gazeta, w sprawie Nord Stream 2 łącznie do urzędu górniczego wpłynęło prawie 200 stanowisk od różnego rodzaju instytucji i osób prywatnych. Ponadto w lipcu w urzędzie w Stralsundzie zorganizowano wysłuchania publiczne na temat budowy kontrowersyjnego gazociągu. Udział w nich wzięło ok. 200 osób, a spotkania zajęły tydzień. Zdaniem „DGP” decyzja Trillera będzie najważniejszą w jego 30-letniej karierze w sektorze górniczym.

W tym kontekście dziennik zwraca również uwagę na stanowisko niemieckiego rządu w sprawie Nord Stream 2. Kanclerz Angela Merkel, która dotychczas była neutralna w tej kwestii, obecnie sprzeciwia się, aby Komisja Europejska prowadziła w imieniu państw członkowskich rozmowy z Rosjanami na temat reżimu prawnego dla realizacji wspomnianego projektu.

Gazeta zaznacza jednocześnie, że mimo iż 3 sierpnia Donald Trump podpisał ustawę o wprowadzeniu sankcji wobec Rosji, to nie jest jasne, czy rzeczywiście je wprowadzi.

Sankcje USA wobec Rosji

Na podstawie tego prawa można ukarać każdą spółkę współpracującą z Rosjanami nie tylko w obszarze budowy, ale także modernizacji oraz utrzymania inwestycji. Oznacza to, że europejskie firmy współdziałające z rosyjskimi przedsiębiorstwami będą podlegały amerykańskim sankcjom. Dotyczy to również tych spółek, które są ich partnerami przy budowie gazociągów, takich jak Nord Stream 2.

Spółki Engie, Shell, OMV oraz Uniper i Wintershall zgodziły się na sfinansowanie połowy kosztów wartego 9,5 mld euro projektu. Dotychczas przekazały one na realizację inwestycji 324 mln euro. Przy czym Engie nie wykluczyła, że w przypadku nałożenia sankcji względem Nord Stream 2, może wycofać się z finansowania projektu. Z kolei OMV stwierdził, że uniemożliwią one pozyskanie finansowania zewnętrznego potrzebnego na budowę magistrali. To może spowodować, że Gazprom będzie musiał znaleźć brakujące środki z innego źródła.

Dziennik Gazeta Prawna/BiznesAlert.pl