font_preload
Alert EurActiv.pl 17 listopada, 2016 godz. 13:15   
REDAKCJA

Niemiecki wywiad ostrzega przed wojną hybrydową

Russian President Putin holds hand of German Chancellor Merkel during tour of Hanover Messe in Hanover

Niemcy w przyszłym roku wybiorą nowy parlament. Już teraz jednak ich służby ostrzegają przed możliwą ingerencją Rosji. Hans-Georg Maassen w rozmowie z agencją Reutera powiedział, że obawia się ingerencji Rosjan w przyszłoroczne wybory parlamentarne w Niemczech. Maassen jest szefem Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV, Bundesamt für Verfassungsschutz), czyli niemieckiego kontrwywiadu.

Incydenty z USA powtórzą się w Niemczech?

Szef BfV obawia się, że Rosja będzie usiłowała wpływać na niemieckie wybory m.in. poprzez dezinformację. Jako przykład podał sytuację, kiedy w zeszłym roku rosyjskie media rozpowszechniły historię o turystce z Rosji, która została porwana i zgwałcona w Niemczech przez imigrantów. Niemieckie władze nie znalazły żadnych dowodów, że takie wydarzenia faktycznie miały miejsce.„Może dojść do powtórki takich działań w przyszłym roku. Mamy poczucie, że jest to element zagrożenia hybrydowego, który ma wpłynąć na opinię publiczną” – tłumaczył Maassen.

W zeszłym tygodniu w podobnym tonie wypowiadała się kanclerz Niemiec Angela Merkel. Stwierdziła ona, że z Moskwy na Zachód płynie strumień kampanii dezinformujących i wprowadzających w błąd opinię publiczną. Poinformowała również o przeprowadzanych przez Rosjan atakach hakerskich.Także przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych (8 listopada) służby specjalne USA donosiły o próbach ingerencji w wybory ze strony Rosjan – łączono ich m.in. z włamaniami na konta pocztowe Partii Demokratycznej. Rosja zaprzecza tym doniesieniom.

Wywiad ostrzega przed wojną hybrydową 

W wywiadzie dla agencji Reuters, Maassen wspomina sprawę z 13-letniej dziewczyny pochodzenia rosyjskiego z Berlina, która zdaniem rosyjskich mediów została porwana i zgwałcona przez migrantów. Policja nie znalazła dowodów na te wydarzenia. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oskarżył Niemcy o uciszenie tego incydentu co skłoniło Franka-Walter Steinmeier, szefa niemieckiej dyplomacji do krytyki, Moskwy za „upolitycznienie” afery.

– To może się zdarzyć ponownie w przyszłym roku i jesteśmy tym zaniepokojeni – powiedział Maassen. – Mamy wrażenie, że jest to część działania hybrydowego poprzez które planuje się wpływać na opinię publiczną i procesy decyzyjne – zaznaczył Niemiec. Niemieccy politycy byli świadkami szeregi  niebezpieczeństw, w tym włamania na konta mailowe i stron internetowe, manipulacje medialne. Chodzi także o antyrządowe demonstracje i poparcie polityczne dla Rosji i przyjaznych partii populistycznych.

Marieluise Beck, członkini Partii Zielonych, podkreśliła, że  Rosja  mieszała w wyborach w USA, a to musi być ostrzeżeniem dla Niemiec. Już w tym roku Pan Maassen obwinił  za cyberatak na Bundestag w zeszłym roku  grupę rosyjskich hakerów sterowanych przez rosyjskie służby specjalne. Powiedział, że choć większość cyberataków dotyczy szpiegostwa to, „rosyjskie służby wywiadowcze są również zainteresowane stosowaniem sabotażu”. Rosjanie zaprzeczyli, że stali za tym atakiem. Urzędnicy są również zaniepokojeni możliwymi wpływami Rosjan  na opinię wśród  rosyjskojęzycznych Niemców , głównie imigrantów z byłego Związku Radzieckiego.

Berlińskie obawy są podzielone w innych krajach europejskich, zwłaszcza we Francji, gdzie w przyszłym roku odbędą się wybory prezydenckie.Europejscy urzędnicy obawiają się, że Europa może być bardziej podatna na tego typu zakłócenia niż USA, ponieważ istnieje szereg powiązań politycznych i gospodarczych z Rosją, w tym rosyjskie mniejszości w niektórych krajach, w tym w Niemczech; oraz wsparcie ze strony prezydenta Władimira Putina dla niektórych prawicowych partii populistycznych w Europie.

EurActiv.pl/Financial Times