Obama daje Shellowi zielone światło dla odwiertów w Arktyce. Przez Gazprom?

18 sierpnia 2015, 07:07 Alert
Lodołamacz Fennica Shell Lodołamacz Fennica. Fot. Shell

(Politico/Kommiersant/Piotr Stępiński/Teresa Wójcik/Wojciech Jakóbik)

Jak poinformowało elektroniczne wydanie The Politico administracja prezydenta Baracka Obamy pozwoliła koncernowi energetycznemu Shell na wykonanie odwiertów na Arktyce. Prace mają być wykonane gazonośnych obszarach Morza Czukockiego znajdujących się na należącym do Alaski szelfie.

Wspomniana decyzja została podjęta po prawie dwóch tygodniach po wypowiedzi amerykańskiego przywódcy o znaczeniu bardziej agresywnej walce ze zmianami klimatu.

Jak informował 3 sierpnia BiznesAlert.pl w dokumencie Clean Power Plan (Amerykański Plan Czystej Energii). Składać się ma z szeregu przepisów i projektów ustaw dotyczących szeroko pojętej ochrony środowiska naturalnego. Z konkretów wiadomo jedynie, że do 2030 r. elektrownie w USA muszą ograniczyć emisję CO2 o 32 proc. w stosunku do stanu w 2005 r. Według ekspertów Białego Domu elektrownie węglowe i gazowe w Stanach Zjednoczonych wytwarzają aż 40 proc. dwutlenku węgla, który ich zdaniem ma największy wpływ na niepożądane zmiany klimatu ziemskiego, czyli na ocieplenie.

Decyzja o dopuszczeniu Shella do prac w Arktyce grozi eskalacją sporu pomiędzy administracją Obamy a ekologami, którzy wcześniej wspierali prezydenta. Jak informował 29 lipca na swojej stronie internetowej Greenpeace, 13 należących do organizacji aktywistów zwisało na linach na moście Saint Jones w Portland blokując przepłynięcie należącego do Shella lodołamacza Fennica.

Amerykanie rozszerzyli sankcje wobec Rosji o złoże Jużno-Kirinskoje u wybrzeży Sachalinu. Złoże jest źródłem surowca dla projektu Sachalin 3 Gazpromu, w który chciał się zaangażować mimo obostrzeń Shell – podawaliśmy w piątek 7 sierpnia.

 

Departament Skarbu USA objął sankcjami złoże Jużne Kirinskoje z którego ma pochodzić surowiec dla projektów Gazpromu na wyspie Sachalin. Rosyjską firmę miał tam wesprzeć brytyjsko-holenderski Shell. Chociaż chodzi o projekt gazowy, instytucja tłumaczy, że wpisuje się ona w dotąd przyjęty kanon sankcji, bo znajduje się tam znacząca ilość ropy naftowej. Do tej pory obostrzenia dotyczyły sektora naftowego. W związku z nimi projekty Gazpromu na Sachalinie związane ze wspomnianym złożem nie mogą otrzymać technologii ani kapitału od firm zachodnich. W ten sposób uderzają w Gazprom jako głównego zainteresowanego – kupca. Bez sprzętu i pieniędzy z Zachodu rosyjska firma nie będzie w stanie sięgnąć po tamtejsze wymagające złoża. Według Kommiersanta miała je dostarczyć firma American FMC Technologies, która zapewniła go już projektom na złożach w pobliżu Kirinskoje.

18 czerwca Shell podpisał z Gazpromem memorandum o współpracy przy rozwoju wydobycia na Sachalinie w ramach projektu Sachalin 3. Miało ono pozwolić na zwiększenie przepustowości jedynego rosyjskiego terminala LNG. Znajduje się on na opisywanej wyspie i należy do Gazpromu. Obecnie te plany stoją pod znakiem zapytania.

Być może więc Waszyngton nie mógł sobie pozwolić na uderzenie w interesy Shella na Alasce, po tym jak zaszkodził interesom firmy z Rosjanami.

Więcej: USA uderzają w czuły punkt Gazpromu. Europa milczy