font_preload
PL / EN
Energetyka Ropa 5 października, 2017 godz. 15:30   
REDAKCJA

Szara strefa zmienia się wraz z przepisami. „Została osłabiona, ale funkcjonuje” (RELACJA)

Paliwo diesel benzyna fot. maxpixel.freegreatpicture.com

O przyszłości i perspektywach rynku paliwowego w Polsce rozmawiali uczestnicy zorganizowanej w Płocku konferencji ,,Bezpieczeństwo surowcowe Polski. Oczekiwania i możliwości”. Patronem medialnym wydarzenia był BiznesAlert.pl.

– Od sierpnia ubiegłego do sierpnia obecnego obserwowany jest stały regularny 20-procentowy wzrost jeżeli chodzi o rynek oleju napędowego. Delikatnie zwiększył się obrót autogazem i benzynami. Od sierpnia ubiegłego roku wielkość rynku oleju napędowego wzrosła o 7-8 proc., rynek benzyn o 5 proc., natomiast autogazu o 3 proc. To pokazuje jaka była skala szarej strefy – powiedział Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku paliw w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. W ten sposób podkreślał zalety wynikające z obowiązywania pakietu paliwowego.

Zwrócił uwagę, że od 2016 roku wyniosła ok. 29 mln m sześc. pali, a w tym roku może osiągnąć poziom 30-31 mln m sześc. Jego zdaniem jest to efekt m.in. wzrostu liczby kontroli, co doprowadziło do wzrostu oficjalnego zużycia paliw. Istotne znaczenie ma także wzrost wewnętrznej konsumpcji.

Szara strefa rynku paliw

Romaniuk stwierdził, że szara strefa nadal działa, ale zmieniła modus operandi.

– Szara strefa będzie wykorzystywać każdą możliwość, aby zarobić, np. poprzez zmianę sposobu transportu. Mogą być wykorzystywane zwykłe TIR-y czy ciężarówki. Wykorzystywany jest transport olejów, gdzie w rzeczywistości przewożone jest coś innego. Szara strefa dostosowuje się do obowiązujących przepisów – powiedział i podkreślił, że w tym kontekście ważna jest koordynacja działań i odpowiednia wymiana informacji.

– Skala importu do Polski  jeżeli chodzi o olej napędowy to ok 38 proc. zapotrzebowania rynku. Te potrzeby stale rosną. Tym bardziej, że prawdopodobnie wzrośnie liczba importowanych aut – powiedział.

Większe zapotrzebowanie rynku

O skutkach nowych rozwiązań prawnych dla działalności PERN mówił wiceprezes spółki Rafał Miland. Jego zdaniem widoczny jest wzrost zapotrzebowania na usługi obrotu, magazynowania i blendowania. Spółka obserwuje także stabilny trend przesyłu. Podkreślił również, że zauważalny jest wzrost ilości innych gatunków ropy niż rosyjska.

– To wymusza z kolei inne reżimy pracy i inną organizację, czemu jesteśmy w stanie sprostać i odpowiedzieć na potrzeby klientów – mówił menedżer.

Zwrócił uwagę, że rynek jest zainteresowany zwiększeniem powierzchni magazynowania surowców. To z kolei według niego przekłada się na działania PERN, który chce rozbudować swoją infrastrukturę magazynową o 300 tys. m sześć.

„Nie można mówić, że cała szara strefa zniknęła”

O ocenę skutków regulacji pakietu paliwowego został poproszony mec. Norbert Lenkiewicz, ekspert Polskiej Izby Paliw Płynnych.

– Nie można mówić, że cała szara strefa zniknęła. Ona jeszcze funkcjonuje, ale dzięki nowym rozwiązaniom została ona znacząco osłabiona – powiedział ekspert.

Jego zdaniem za wcześnie jest mówić o ostatecznym sukcesie, chociaż są obserwowane znaczące wzrosty wolumenu legalnej sprzedaży paliw.

– Moim zdaniem są to działania, które zmierzają w dobrym kierunku. Czy są one miarodajne? W niektórych przypadkach mogą być one nieproporcjonalne, ponieważ dotyczącą zarówno dużych, jak i małych graczy na rynku. Małym jest trudniej dostosować się do nowych warunków – stwierdził mec. Lenkiewicz.

Prawnik zwrócił również uwagę, że otoczenie prawne sektora paliwowego jest niestabilne.

– Jest coraz więcej obowiązków, dlatego większość małych przedsiębiorców nie wytrzyma tej konkurencji. Nie oszukujmy się. Koncerny wykorzystują lepszą pozycję na rynku i chcą zainteresować tych mniejszych graczy współpracą. Pytanie, czy ci mali przedsiębiorcy sprzedadzą  dużym swoją działalność albo będą współpracować na zasadzie franczyzy. Nie jest jednoznaczne, jaki będzie ostateczny kształt rynku – powiedział.

Duże koncerny, mniejszy problem

W podobnym tonie wypowiedział się prezes Polskich Stacji Huzar Ireneusz Jabłonkowski.

– Ostatnie zmiany w prawie wywołały duże zmiany w sektorze paliwowym. Myślę, że warto byłoby rozpatrzyć obowiązki, jakie zostały nałożone na stacje paliw. Dużym koncernom łatwiej będzie się do nich dostosować. Część z małych podmiotów już zrezygnowało ze sprzedaży hurtowej. Cały czas musimy czekać na to, jakie będą kolejne zmiany. Są takie, które wywołują optymizm, ale jest za wcześnie, aby o tym mówić – powiedział zaznaczając, że nie oznaczają one tego, iż małe stacje znikną z rynku.

– Na rynku jest 6600 stacji paliw, które sprzedają co najmniej dwa rodzaje paliwa. Ok. 3500 należy do dużych koncernów paliwowych. Ok. 2900 to stacje niezależne, m.in. Husar. Mogę potwierdzić, że rynek stacji jest bardzo zróżnicowany. Zmienia się dlatego, że zmienia się geografia zapotrzebowania na paliwa. Jest coraz więcej kierowców, tracą rację bytu stacje, które zaspokajały zapotrzebowanie przy np. drogach wojewódzkich – stwierdził Krzysztof Romaniuk. Dodał, że dla zaspokojenia potrzeb polskiego rynku potrzeba ok. 6500 stacji. Nie wykluczył, że będą powstawały nowe stacje, szczególnie wzdłuż autostrad czy dróg szybkiego ruchu.

Głos w dyskusji zabrał Grzegorz Maziak, analityk e-petrol. Jego zdaniem zmiany wywołane przez m.in. pakiet paliwowy pozwoliły na skuteczną walkę z głównymi patologiami sektora paliwowego.

– Najprostszy model, czyli karuzele podatkowe, zostały niemal wyeliminowane. Następujący wzrost zużycia paliw został skonsumowany przez wzrost importu. To wskazuje, że raczej nie byliśmy gotowi na sukces walki ze szarą strefą – mówił.

W trakcie dyskusji poruszony również projekt budowy ropociągu Brody-Adamowo, który pozwoliłby na dywersyfikację źródeł dostaw ropy do Polski. – To brakujący element Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej to ropociąg, który połączyłby bazę magazynową Brody z bazową Adamowo – powiedział Sergiy Skrypka, dyrektor generalny spółki Sarmatia. – To projekt, który jest potrzebny z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski, gdyż pomaga zwiększać możliwość dywersyfikację źródeł dostaw ropy – powiedział Skrypka. Do jego wypowiedzi odniósł się wiceprezes PERN Rafał Miland. Jego zdaniem partnerzy deklarują małe lub niesatysfakcjonujące zainteresowanie odbiorem surowca z tej trasy.

– Mimo to jako udziałowiec Sarmatii nie przekreślamy tego projektu, czego dowodem jest podniesienie kapitału zakładowego. Ten projekt cały czas ma szansę na realizację – przekonywał wiceprezes Miland.

Ropociąg OBG domknie „pierścień naftowy”? PERN: Nie przekreślamy projektu