font_preload
PL / EN
Alert PAP 16 maja, 2018 godz. 14:00   
REDAKCJA

PGG i Bogdanka prognozują stabilną produkcję węgla, utrzyma się też import

Bogdanka Stefanow noca

Największy polski producent węgla – Polska Grupa Górnicza (PGG) – prognozuje stabilną produkcję tego surowca rzędu 30 mln ton rocznie, kopalnia Bogdanka będzie dostarczać na rynek ok. 9 mln ton. Nadal utrzyma się też import węgla, który w ub. roku przekroczył 13,3 mln ton.

Perspektywy polskiego górnictwa były w środę tematem jednej z sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Przedstawiciele branży wskazywali, że w kolejnych latach polska energetyka będzie potrzebować ok. 56-57 mln ton węgla kamiennego, który powinny dostarczyć polskie kopalnie. Nie da się też uniknąć importu tego surowca.

Jak mówił prezes Węglokoksu Sławomir Obidziński, w ubiegłym roku do Polski napłynęło 13,3 mln ton węgla, wobec ok. 9 mln ton rocznie w dwóch poprzednich latach, choć rekordowy dla importu był rok 2011, kiedy było to aż 15 mln ton. Spada natomiast polski eksport węgla – w ub. roku za granicę wysłano 6,3 mln ton, wobec 8,3 mln ton rok wcześniej.

„Inwestycje w górnictwie trwają lata, w związku z tym w następnych latach należy spodziewać się, że ta struktura importu i wolumen będzie może nawet trochę większy. Nie należy się temu dziwić, to jest normalna rzecz. Wiele krajów produkujących węgiel importuje go i eksportuje, ponieważ jakości węgla dla różnych przemysłów często się różnią i potrzebny jest import” – mówił Obidziński, wskazując, iż do Polski importowany jest m.in. przeznaczony dla ciepłownictwa węgiel o niskim zasiarczeniu, którego w kraju brakuje.

Prezes Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Rogala podkreślił, że dla tej firmy kluczowa jest stabilność działania. Przypomniał, że spółka stopniowo odtwarza zdolności produkcyjne, obniżone w przeszłości na skutek zaniechania inwestycji o ok. 6 mln ton. W relacjach z odbiorcami PGG stawia na umowy długoterminowe, z nakreśleniem ścieżki cenowej. Daje to firmie przewidywalność i pozwala optymalizować koszty.

„PGG rok temu powiedziało w strategii, że będzie realizować średnioroczne zapotrzebowanie na poziomie ok. 30 mln ton – w ubiegłym roku udało się to zrealizować, w tym roku powinno być to z lekką nadwyżką. Wierzymy w to, że właśnie w takim zakresie i w takim obszarze będziemy te zadania i umowy zwarte z naszymi klientami realizować. Stabilność biznesu jest kluczem dla powodzenia całego tego przedsięwzięcia” – powiedział Rogala.

Prezes spółki Lubelski Węgiel Bogdanka Artur Wasil przypomniał, że w ogłoszonych przez spółkę założeniach przyjęto stabilny poziom produkcji węgla rzędu 9 mln ton rocznie do 2025 roku. „Podtrzymujemy założenia strategii i produkcję na poziomie 9 mln ton” – powiedział prezes Bogdanki, wskazując, że istnieje też możliwość zwiększenia produkcji – firma obserwuje rynek i analizuje takie możliwości.

Wasil ocenił, że obecnie stosowane formuły cenowe w długoterminowych kontraktach z odbiorcami dają roczną perspektywę informacyjną dotyczącą cen węgla. „W związku z tym jesteśmy w stanie płynnie przygotować się do inwestycji lub poczynienia pewnych działań, które te inwestycje miałyby ograniczyć” – wyjaśnił prezes. Podkreślił konieczność stałej optymalizacji kosztów i zabezpieczenia się na wypadek dekoniunktury.

B. wicepremier, autor programu reformy górnictwa w latach 1998-2002 Janusz Steinhoff ocenił, że w najbliższych latach górnictwo nie będzie miało kłopotu z ulokowaniem produkcji na krajowym rynku, jeżeli ceny węgla będą na konkurencyjnym poziomie. Jego zdaniem, w perspektywie dwóch lat można spodziewać się spadku cen węgla, zaś spółki węglowe muszą teraz przygotować się na przyszłą dekoniunkturę. „Polskie górnictwo musi być konkurencyjne, musi utrzymywać koszty na poziomie korespondującym z konkurencją” – podkreślał Steinhoff.

Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Janusz Olszowski ocenił, że obecnie nic nie wskazuje na to, aby w 2030 r. polska gospodarka miała potrzebować mniej węgla niż obecnie, co potwierdza m.in. rządowy program dla górnictwa węgla kamiennego. „Jest tylko pytanie, czy będzie to rodzimy węgiel, czy węgiel z importu, ewentualnie jaka część rodzimego, a jaka z importu” – mówił prezes, oceniając roczne zapotrzebowanie krajowej energetyki na 56-57 mln ton węgla kamiennego.

Olszowski wskazał na potrzebę uchwalenia krajowej polityki energetycznej, która określi przyszłe zapotrzebowanie na poszczególne surowce. Przypomniał, że obecnie eksploatowane zasoby węgla brunatnego wystarczą do ok. 2030 r., stąd potrzebne są inwestycje w nowe złoża. Inaczej w 2035 r. zabrakłoby ok. 50-60 mln ton węgla brunatnego rocznie – taki ubytek można byłoby uzupełnić jedynie węglem kamiennym z importu.

Według danych przytoczonych przez Olszowskiego, w ub. roku światowa produkcja węgla kamiennego sięgnęła 7 mld ton (polska produkcja to ponad 65 mln ton) i była o ok. 200 mln ton wyższa niż rok wcześniej. Węgla brunatnego wyprodukowano w 2017 r. ponad 800 mln ton. Prognozy wskazują, że do 2040 r. światowe zużycie węgla wzrośnie o kolejne ok. 200 mln ton.

Polska Agencja Prasowa