font_preload
PL / EN
Energetyka Ropa 25 marca, 2016 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Paweł Poprawa

Poprawa: Dywersyfikacja dostaw ropy do Polski przynosi pierwsze owoce

PKN Orlen rafineria Rafineria Mozejki. Zdjęcie: PKN Orlen

KOMENTARZ

Paweł Poprawa

Instytut Studiów Energetycznych, Akademia Górniczo-Hutnicza

Dywersyfikacja dostaw ropy naftowej przynosi powoli pierwsze efekty. Dzięki istniejącej infrastrukturze polskie koncerny mogą importować ropę praktycznie z każdego kierunku na świecie. To wymusza na głównym dostawcy surowca większą elastyczność oraz konkurowanie ceną. Polskie koncerny PKN Orlen jak i Lotos powinny kontynuować działania zmierzające do większej dywersyfikacji. Są to decyzje, które przyniosą długoterminowe korzyści dla polskich podmiotów. Import ropy naftowej przez PKN Orlen z Bliskiego Wschodu pozwolił na zawarcie w zeszłym roku elastycznego aneksu na dostawy ropy naftowej z Rosnieftu. Są to pierwsze owocowe poczynionej dywersyfikacji. Jak wynika z informacji ujętych w sprawozdaniu finansowym za 2015 r., PKN Orlen zamierza kontynuować ten trend.

Dywersyfikacja kierunków i źródeł dostaw ropy naftowej dla polskich koncernów jest rzeczą oczywistą. Zależność od jednego dostawcy może być działaniem ryzykownym z punktu widzenia prowadzenia działalności biznesowej. Dlatego też takie działania zawsze mają sens. Polska jest bardzo dużym importerem ropy naftowej. Eksport rosyjskiej ropy w 10 proc. trafia do polskich odbiorów. W tym przypadku jesteśmy dla Rosji strategicznym partnerem. Zarówno Lotos jak i PKN Orlen są dla rosyjskich eksportów ropy bardzo ważnymi odbiorcami. Jednocześnie polscy importerzy mają wybór kierunków dostaw w przeciwieństwie do naszych południowych sąsiadów w Czechach i na Słowacji, którzy zdani są na dostawy rosyjskiego surowca ropociągami. Zmiany w dostawach surowca w przypadku Bratysławy i Pragi w krótkim okresie czasu jest technicznie niewykonalne. Inaczej jest w przypadku Polski. Dzięki istniejącemu Naftoportowi Polska jest w stanie odbierać surowiec z każdego kierunku na świecie. Możliwości odbioru oraz magazynowania tego surowca poprawią się po tym jak w ubiegłym roku zakończono budowę terminalu naftowego w Gdańsku. Infrastruktura istniejąca w naszym kraju oznacza, że eksporterzy muszą starać się o naszym rynek ze względu na jego chłonność i potencjał.

Działania zmierzające do dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw ropy już przynoszą pierwsze efekty. Przykładem jest podpisany w ub. roku aneks do umowy między PKN Orlen a Rosnieftem na dostawy surowca przez kolejne 3 lata. Przypomnijmy, że kontrakt był zawierany w czasie, kiedy ropa znacznie traciła na wartości, więc dla odbiorców był to dobry czas na podpisywanie umów. Trend zainicjowany przez polskie spółki powinien być dalej kontynuowany.

Polskie rafinerie odbierają głównie ropę z Rosji, co nie oznacza, że nie są przygotowane na odbiór takiego surowca z Bliskiego Wschodu, czego najlepszym przykładem są ostatnie zakupy dokonane przez Lotos i Orlen. Polskie rafinerie są technicznie przygotowane od przerobu ropy zasiarczonej. Ewentualne dostosowanie instalacji do odbioru innej „mieszanki” nie jest istotną barierą technologiczną. Może to oczywiście wiązać z dostosowaniem linii produkcyjnej do danego gatunku ropy, nie są to jednak środki finansowe, które czyniłyby taki zakup nieopłacanym. Jestem przekonany, że Lotos oraz PKN Orlen będą w niedalekiej przyszłości kupować zdecydowanie większe ilości ropy naftowej na światowych rynkach. Sprzyja temu koniunktura na światowych rynkach. Poprawi to także pozycje negocjacyjną między polskimi odbiorcami a rosyjskimi dostawcami Rosyjskie firmy będą miały możliwość w większym stopniu niż dotychczas walczyć o polskich odbiorców.

Jak poinformował Prezes PKN Orlen Wojciech Jasiński, dostawy irackiej ropy trafiły na Litwę, gdzie zostały odebrane przez Orlen Lietuva. Podobnie jak w przypadku polskich rafinerii tak i na Litwie dywersyfikacja źródeł dostaw ropy naftowej może pomóc w uzyskiwaniu lepszej ceny od innych dostawców. Konkurencja coraz większej liczby eksporterów w naturalny sposób wymusi niższe ceny. W przypadku Orlen Lietuva, prawdziwą barierą jest jednak spór z litewskim kolejami o wysokość ceny usług transportowych dla polskiej spółki działającej na Litwie.

W kontekście przesyłu ropy naftowej do czeskich rafinerii spółki Unipetrol, należącej do PKN Orlen, to przy obecnych warunkach infrastrukturalnych trudno przewidzieć takie dostawy surowca do naszych południowych sąsiadów. Transport kolejowy jest ekonomicznie nieefektywny. Jest to jednak koncepcja warta rozważenia. Wykorzystanie Gdańska na kierunkiem południowy do Czech i Słowacji czy Węgier może być szansą dla tych krajów, które nie mają dostępu do morza a poszukują dywersyfikacji kierunków dostaw surowca. W tym względnie Polska dysponująca niezbędną infrastrukturą powinna być bardzo aktywna. Wymagałoby to jednak inwestycji infrastrukturalnych w postaci budowy sieci ropociągów. Nie wydaje się jednak aby najbliższym czasie możliwy był transport ropy z Polski do naszych południowych sąsiadów.