font_preload
PL / EN
Alert 31 sierpnia, 2018 godz. 12:45   
KOMENTUJE: Roma Bojanowicz

Ratowanie klimatu wymaga globalnych działań

Komin, przemysł, emisje

We wrześniu w San Francisco odbędzie się międzynarodowy szczyt burmistrzów miast, przedstawicieli regionalnych rządów i biznesmenów z całego świata promujący lokalne działania na rzecz powstrzymania konsekwencji zmian klimatu. Jednak cięcia w emisji gazów cieplarnianych jakie mogą zaproponować te podmioty, w porównaniu z nakładami jakie powinny ponieść całe kraje, są zgodnie z najnowszymi badaniami naukowców relatywnie niewielkie. Zwłaszcza w sytuacji, w której Stany Zjednoczone, drugi co do wielkości wytwórca CO2 na świecie, chcą opuścić przełomowe porozumienie klimatyczne osiągnięte w Paryżu w 2015 roku.

Reprezentanci 7 procent globalnej populacji zamieszkującej 6000 miast, stanów i regionów wraz z pełnomocnikami ponad 2000 firm mającymi rocznie łączny dochód porównywalny z dochodem amerykańskiej gospodarki, zadeklarowali redukcję emisji między 1,5 a 2,2 mld ton gazów cieplarnianych do 2030 roku. Jednak te ogólnoświatowe cięcia nie zastąpią działań jakie rządy poszczególnych krajów powinny podjąć w celu zatrzymania wzrostu temperatury powyżej niebezpiecznego poziomu 2 stopni C, który wywołałby niekontrolowane fale upałów, silniejsze niż dotychczas burze, podniesienie poziomu mórz, a w konsekwencji doprowadziłoby to do przesiedlenia ludzi. Chlubnym wyjątkiem są tu Stany Zjednoczone, gdzie decyzje o zwiększeniu udziału czystej energii i podniesienie efektywności energetycznej przez miasta i stany przyczyni się do redukcji o połowę emisji zadeklarowanych przez ten kraj w porozumieniu paryskim.

Już teraz wiadomo, że administracja Donalda Trumpa nie wesprze lokalnych inicjatyw na rzecz poprawy stanu ziemskiej atmosfery. Zdaniem Olivera Milmana obietnica złożona przez prezydenta Trumpa, a dotycząca wycofania się USA z porozumienia paryskiego stanowczo utrudni osiągnięcie powyższego celu. Zadeklarowane obniżenie norm emisji dla pojazdów mogą w ciągu najbliższych 15 lat spowodować dodatkową emisję CO2 o wolumenie ponad 1 miliarda ton. W ubiegłym tygodniu amerykańska Agencja Ochrony Środowiska ogłosiła mocno złagodzoną politykę klimatyczną dla sektora energetycznego, która daje zielone światło dla zwiększenia emisji w elektrowniach węglowych.

Jak przewidują naukowcy nawet jeśli wszystkie zobowiązania z Paryża zostaną w pełni wdrożone, pod koniec stulecia na świecie mogą panować temperatury wyższe nawet o około 3,3 stopnia C. „Świat trwa w rozpaczliwym wyścigu między przyspieszającymi zmianami klimatu, a innowacjami potrzebnymi do ograniczenia emisji zanim będzie za późno. Miasta, państwa i przemysł wiodą w tym prym, ale będą musiały stawić czoła słabym krajowym politykom (klimatycznym – przyp.red.) i ciągłym staraniom o utrzymanie zainteresowania paliwami kopalnymi negującymi innowacje, których potrzebujemy.” – powiedział John Sterman, dyrektor grupy dynamiki systemu na MIT.

W ubiegłym roku, po krótkim okresie stabilizacji, globalna emisja gazów cieplarnianych nieznacznie wzrosła. Tym bardziej realny staje się scenariusz, w którym niezbędne okaże się wdrożenie na masową skalę technologii mogącej zassać CO2 bezpośrednio z powietrza lub przechwycić go bezpośrednio ze spalonej biomasy energetycznej w celu jego zneutralizowania, usunąć nadmiarowy węgiel z powietrza.

The Guardian/Roma Bojanowicz