font_preload
PL / EN
Energetyka Węgiel 12 maja, 2017 godz. 11:00   
REDAKCJA

Węgiel na EKG 2017. Czy i jak zwiększać wydobycie?

Europejski Kongres Gospodarczy Katowice 2017 Europejski Kongres Gospodarczy Katowice 2017, fot. EKG

W Katowicach trwa Europejski Kongres Gospodarczy. O przyszłości sektora węglowego w Polsce, który coraz bardziej zacieśnia więzi z energetyką, rozmawiali goście panelu pt.: Energetyka oparta na węglu.

Panel prowadził Paweł Smoleń, członek zarządu ds. przemysłu i energetyki ERBUD SA. Rozpoczynając go powiedział, że mamy już pierwsze zarysy, które posłużą do projektowania polityki węglowej. Jak jeden z najważniejszych elementów wymienił on duże inwestycje w bloki węglowe.

Przypomniał, że w Polsce rocznie wydobywa 57 mln ton węgla energetycznego. Zdaniem Smolenia,  mimo presji  ze strony polityków, cena emisji CO2 znacząco nie wzrośnie.

– Jeśli będziemy realizować to co sobie już teraz planujemy – wysoka sprawność bloków energetycznych, efektywność energetyczna oraz Kogeneracja  to emisja automatycznie sprawnie o kilkanaście procent – powiedział Smoleń. Dodał, że także m.in. Niemcy nie są sami przekonani do tak silnej presji, chodzi między innymi o ich sektor chemiczny.

Zdaniem Michala Heřmana, prezesa PG SILESIA, na rynku zaczyna brakować węgla energetycznego i wynika to z faktu, że w ostatnich 4 latach w poszukiwaniu oszczędności ograniczano inwestycje. To ile będziemy potrzebować węgla, będzie warunkowane potrzebami bloków węglowych i związanych i wykorzystanymi technologicznymi. Jego zdaniem, wydobycie w Polsce za 10 lat będzie podobne do tego jak teraz, a zapotrzebowanie będzie trochę mniejsze w związku z rosnącą efektywnością i sprawnością bloków energetycznych.

Przypomniał on, że OKD jeszcze niedawno dostarczał do Czechy, Słowacji i Polski ok. 4 mln ton rocznie. Do 2025 roku będzie to „zero”, ze względu na kończące się złoże i zamykanie kopalni. Zaznaczył, że należy w bilansie i wyliczeniach zapotrzebowania uwzględnić brak węgla z Czech. Jego zdaniem może pojawić się na rynku deficyt, nie proponuje on jednak, aby powstawały nowe kopalnie. Jego zdaniem budowa nowych kopalni jest nierentowana, bardziej się będzie opłacać zwiększanie wydobycia z już istniejących zakładów.

W opinii Tomasza Rogali, prezesa Polskiej Grupy Górnicza Sp. z o.o. zgodnie z nową strategią spółki zapotrzebowanie na węgiel będzie spadać, a wynikać to będzie z poprawy sprawności bloków węglowych, także ciepłownictwo będzie potrzebować mniej węgla w związku z nowymi źródłami energii. PGG chce wydobywać 30 mln ton węgla, ale ma być on wyższej jakości.

– Klient w związku z norami środowiskowymi będzie potrzebował węgiel wyższej jakości – argumentował Rogala.

Powiedział on także, że spółka nie analizowała „luki węgla brunatnego”, która może się za parę lat pojawić. Jego zdaniem nie ma obecnie podstaw by tak sądzić. Jak dodał Polska ściana wschodnia i Północ zawsze będzie potrzebować importu węgla bo to wynika z renty surowcowej, która dla śląskich kopalni jest mniej korzystna. – Brak stabilizacji  w sektorze przekłada się na spadek zainteresowania.

W opinii Janusza Steinhoffa, doradcy zarządu PwC, b. wicepremiera, ministra gospodarki w latach 1997-2001, polska energetyka węglowa stoi przed bardzo trudnym wyzwaniem. Będzie on wynikał z unijnych regulacji. Jak dodał nieznany obecnie jak będzie wyglądać miks energetyczny za 10 lat.

W sprawie węgla brunatnego powiedział, że czas nagli i trzeba w sprawie nowych odkrywek. Dodał jednak, że emisja bloków węglowych na surowiec brunatny jest większa niż węgla kamiennego. Sprawność polskich nowoczesnych bloków będzie wynosi 44 proc. Szansą może być wydobycie węgla wysokiej jakości oraz obróbka tego surowca pozbawiająca go szkodliwych związków.

Przypominał jednak, że w związku z faktem, że szukamy tego węgla coraz głębiej to pogarszają się warunki wydobycia, co pociąga za sobą koszty.

– Polityka energetyczna opracowywana  przez rząd nie będzie precyzowała dokładnie ile jakiego surowca będziemy potrzebować. Musimy najpierw odpowiedzieć na pytanie o przyszłość atomu, udział OZE, normy emisji CO2 oraz jakie będzie zapotrzebowanie na energie – powiedział Steinhoff.

Zdaniem Krzysztofa Szlagi prezesa Lubelskiego Węgla „Bogdanka” SA, kluczowe pytanie to ile będziemy potrzebować węgla. – W Grupie Enea najpierw chcemy wiedzieć ile będziemy potrzebować energii i wówczas będziemy wiedzieć ile mamy wydobywać węgla. Do 2020 r. polska energetyka będzie potrzebować 109 Twh to wzrost o 15 proc. biorąc pod uwagę od 2015 roku to 1,5 proc. więcej co roku– powiedział Szlaga.

Dodał, że do 2030 r. zapotrzebowanie na energię wzrośnie do 200 Twh. Jak powiedział będzie spadać udział węgla brunatnego w zużyciuz 1/3 do ¼, do 23 proc. w 2025 roku. Udział węgla kamiennego spadnie do 45-47 proc. Zdaniem Enei zaś 20 proc. będą zapewniać OZE. Biorąc pod uwagę wysoką sprawność bloków, wzrost efektywności zapotrzebowanie tylko na miał węglowy będzie taki sam jak obecnie.

Asortyment gruby zaś to także ważny element dla ciepłownictwa. To będzie jednak zależeć od regulacji emisji Co2. Bogdanka będzie chciała wydobywać do 2025 r. ok. 9 mln ton węgla.  Grupa zaś będzie potrzebować ok. 11 mln ton. Jak powiedział Bogdanka nie będzie wstanie sama zabezpieczyć dostawy węgla na wschodzie.

– Nie ma obecnie żadnego nowego wniosku na nowe wydobycie w Zagłębiu Lubelskim – podkreślił Szlaga. Przypomniał, że budowa kopalni nie trwa 5 lat. Bogdanka chce zagospodarować złoże Ostrów. Po 2030 roku na nim powstanie nowa kopalnia.

Jan Wojtyła, kierownik Katedry Prawa i Ubezpieczeń (Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, Centrum Badawcze Społecznego Dialogu Pracy) przypomniał, że decyzje dotyczące inwestycji węglowych energetycznych zajmie kilka lat. Przypominał, że unijne regulacje  mają silny nacisk na dekarbonizacje. Jego zdaniem to będzie decydować ile będziemy potrzebować węgla. Należy opracować takie parametry, które pozwolą na dalsze wydobycie węgla. Należy przesunąć duże środki na badania dotyczące m.in. zgazowania węgla.

Jak powiedział, będą to głównie środki krajowe. Na pieniądze z UE w tym zakresie nie ma co liczyć. Dodał, że należy uwzględnić elastyczność polityki energetycznej w tym zakresie. – Nie da się tego pokazać na tabelkach i liczbach, należy pokazać konstrukcje i pewne zależności – argumentował.